7 Nawyków Fitbackowicza

21
197

7nawykow

Kiedy podejmujesz w swoim życiu decyzję o zmianie robisz jeden z największych i najważniejszych kroków. Jest to jednak nadal JEDEN krok a przed Tobą będzie ich setki a nawet tysiące i – co bardzo ważne – będą one dotyczyły NIE TYLKO Ciebie ale i najbliższych. Życia prywatnego i zawodowego. W ramach tego wpisu chciałbym Wam przełożyć “7 nawyków efektywnego człowieka” – autorstwa Stephena Coveya – na grunt Fitbackowy, czyli jak sobie poradzić w życiu kiedy już wiemy, że chcemy żyć lepiej i zdrowiej ale jest to dla nas coś nowego i nie bardzo wiemy jak to zgrać ze wszystkim co otaczało nas dotychczas. Jest to takie bardzo swobodne przełożenie ale może akurat do kogoś trafi. Gorąco polecam tę książkę doczytać w wolnej chwili 🙂 No, to tyle tytułem wstępu, lecimy. P.S. Równie dobrze mógłbym to nazwać 7 nawykami efektywnego biegacza / kulturysty / gimnastyka / tancerza / człowieka na diecie ale jakoś Fitbackowicza brzmi lepiej bo zawiera w sobie to wszystko 🙂

Uwaga. To jest moja interpretacja i moje przełożenie na coś, co chciałbym Wam przekazać. W związku z tym sugerowanie, że coś źle zrozumiałem czy, że nie o tym Covey mówił mija się z celem bo ja wiem, że zmieniam, modyfikuję etc. ale nie mów, że nie uprzedzałem 🙂 Tak już mam, deal with it.

Nawyk numer 1 : Bądź Pro-aktywny.

Podobno okazja czyni złodzieja. Mamy takie porzekadło w naszym pięknym kraju. Niby nicy, proste zdanie i nie wywołuje zbyt wiele emocji. A powinno. Dlaczego? Bo sugeruje, że jeśli jest jakaś wyjątkowa sytuacja, to człowiek skłonny jest do najmniej oczekiwanych działań. W przypadku tego powiedzenia – negatywnych, ale myśl działa również na gruntach pozytywnych.

Okazją, która sprawiła, że bardzo wielu z Was porzuciło złe nawyki żywieniowe była nasza wspólna akcja 21 dni. Inną okazją, by nagle zmusić się do niebywałego i regularnego wysiłku jest nasza akcja Insanity. Przy takich akcjach okazuje się, ile jesteście w stanie zrobić, gdy są ku temu sprzyjające warunki.

Nawyk pierwszy sugeruje jednak, by na te warunki nie czekać. To nie jest tak, że ja pisząc o akcji treningowej dałem Wam jakąś super moc i tera z jej użyciem możecie sobie ćwiczyć regularnie i nie jest to takim problemem jak wydawało się być zanim akcja ruszyła. Ta “supermoc” jest w Was i zawsze tam była. Nie widzieliście jej jednak bo nie było okazji. Nawyk pierwszy mówi “stwórz sobie okazję, sam szukaj możliwości”.

Ludzie mnie pytają, kiedy “znajduję czas na trening”. Ja go nie “znajduję”, ja go sobie tworzę. Podejmuję działania, które dopilnują bym czas na trening miał. Jeśli jutro jest szansa, że będe miał nawał pracy po pracy i nie zdążę zrobić treningu to rozmyślam już dzisiaj jak go zrobić PRZED pierwszą pracą. Ew w “międzyczasie”. Nie zdaję się na “zobaczymy co będzie”.  Jeśli z kolei nie mam na jutro treningu ani też nic specjalnego zaplanowanego to też nie czekam aż ktoś coś zaproponuje tylko zastanawiam się, jak mogę sobie ten czas zagospodarować inaczej niż “obejrzę sobie jakiś serial, film, a może pójdę do kina”. Przypadek i spontan jest fajny, kiedy jest “raz na jakiś czas”. W życiu codziennym SAM KREUJ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆ. Szukaj możliwości a jak ich nie znajdziesz to je sobie stwórz ew zachęć do tego swoich znajomych i wymyślajcie w grupie. Bądź inicjatorem tego co się dzieje w Twoim życiu.

Czytanie tego wpisu, tego bloga i aktywność na Fitbacku to Twój akt mówiący “chcę coś robić i szukam na to opcji z Fitbackiem”. Jest to coś naprawdę dużego i możesz być z siebie dumna/dumny. Pilnuj by na czytaniu się nie skończyło. Rozejrzyj się po okolicy, porozmawiaj z ludźmi z którymi dotąd nie rozmawiałeś. Poznaj możliwości tego wszystkiego co Cię otacza i jak Ci mało to twórz nowe! Działaj, działaj, działaj.

Nawyk drugi: Wiedz/Ustal dokąd zmierzasz

O tym nawyku już pisałem wcześniej i nie będę się dublował 🙂 Zatem odsyłam do artykułu “Bez tego nie osiągniesz celu“. W jeśli z Twojej inicjatywy z nawyku pierwszego ma cokolwiek wyjść – musisz wiedzieć CO. Jeśli chcesz biegać, ustal sobie jakiś cel biegowy. Jeśli chcesz znaleźć pracę – ustal jaką, co ma Ci dawać, wyznacz jej jakieś “właściwości” które powinna spełnić.

Ustal CO jest na końcu drogi, którą chcesz zacząć, co w międzyczasie. Tylko w ten sposób będziesz wiedziała/wiedział, że idziesz do przodu. Więcej we wpisie wyżej 🙂 Albo -> TU.

Nawyk 3: Ustal Priorytety.

Natłok tematów może wprowadzić Cię w tryb, w którym zaczniesz się gubić między tym co jest do zrobienia a ilością czasu. Najpierw z przejęcia oddasz się w zapomnieniu treningowi a jak zabraknie sił przypomnisz sobie o pracy a później z kolei próbując nadrobić na drugi dzień zabraknie Ci czasu na trening. Umówmy się, wszyscy wiemy, że nie żyjesz z tego jak wyglądasz a co robisz więc praca jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o zadania “do zrobienia”. Rodzina jest jeszcze przed pracą ale jej nie liczę jako “zadanie” o czym później.

To jest dobry moment by sprawdzić ile czasu w ciągu dnia wykorzystujesz na głupoty, ile nie wykorzystujesz wcale a ile na ‘potrzebny wypoczynek’ który wcale Cię nie regeneruje (vide oglądanie seriali czy snucie się po internecie).

Pamiętaj, jesteś osobą odpowiedzialną i nie możesz sobie pozwolić na to, by “nowe” niszczyło to co było ważne “w starym”. Musisz ustalić priorytety i “nowe” też powinno je dostać ale z pierwszeństwem dla tego, co daje Ci chleb. Niemniej jeśli musisz używać pracy jako wymówki do braku czasu to pozwól, że Ci w tym miejscu zaręczę – są setki jak nie tysiące ludzi, którzy pracują CIĘŻEJ i WIĘCEJ od Ciebie a znajdują czas na trening.

Ustalenie priorytetów pozwoli Ci NIE zagubić się w tym wszystkim co robisz. Jeśli masz nowy trening ale priorytetem są przygotowania do maratonu to nie pozwól, by nowy fajny świecący trening Ci je rozwalił. Najpierw zrób to, co najistotniejsze. Pamiętaj, że jeśli chcesz coś zmienić w życiu, to znaczy, że to “nowe” jest dość ważne…. Daj mu taki priorytet, z którym będzie miało jak największą szansę na wykonanie. Nie pozwól by głupotki, impulsy i potrzeby chwili o niskiej wartości dla Twojego życia odbierały Twój cenny czas temu, co naprawdę istotne dla Twojego życia.

Cytując Goethe : “Things which matter most must never be at the mercy of things which matter least”

Co jest najważniejsze w życiu? Wg mnie i jak się okazuje Coveya – Relacje i ludzie. Ustaw priorytety tak, by na pierwszym miejscu być dobrym mężem/żoną, pracownikiem, kolegą a dopiero potem biegaczem/crossfitowcem/akrobatą/pracownikiem miesiąca. Inaczej możesz stać się więźniem swojej nowej pasji a to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

Nawyk 4: Szukaj harmonii czyli dogadaj się ze światem

Nawyk ten nawiązuje do nawyku 3. Znając priorytety swoich codziennych zadań – musisz znaleźć kompromis. Nie możesz pozwolić na to, by zbyt restrykcyjne nawyki żywieniowe czy reżim treningowy miał Ci rozpieprzyć całe kalendarium i przewrócić Twój świat do góry nogami – zwłaszcza, kiedy Twój świat to też świat Twojego partnera/partnerki, rodziny czy dzieci. Staraj się znaleźć jak najdelikatniejszy sposób na wprowadzenie tego co “nowe” do swojej codzienności tak, by nie zachwiać równowagi we wszechświecie – mimo wielkiej zmiany, której “nowe” dokona 🙂

Wstawanie z rana na bieganie, wieczorne pocenie się i zajmowanie telewizora, jakieś nadprogramowe zakupy sportowych gadżetów, ciuchów, zmiana zawartości lodówki na jakieś dziwne nisko-tłuszczowe produkty, brak chleba w chlebaku kiedy jest się odpowiedzialnym za zakupy żywieniowe… to masa pierdółek, którymi swoimi zmianami wchodzimy w życie naszych najbliższych.

Zanim zaczniesz już na pełnych obrotach porozmawiaj z najbliższymi. Przygotuj otoczenie na to, że zamierzasz w swoim życiu wprowadzić istotne i ważne dla Ciebie zmiany. Powiedz, że nie jest to łatwe dla Ciebie ale wiesz, że dla nich momentami może to również stać się ciężarem i chciałbyś im tego oszczędzić w związku z czym chciałyś już teraz porozmawiać o tym co i jak zorganizować, by wszyscy byli zadowoleni. Szukaj kompromisów, bądź ugodowy. Pamiętaj czego potrzebujesz i nie bój się mówić wprost gdyby będą się starali Cię za bardzo stłumić “dla zasady” (szkoda czasu, olej, po co Ci to etc.). Szczerość przede wszystkim i bez kręcenia.

Złota rada? Żeby żyć w harmonii z otoczeniem podczas gdy przewracamy naszą codzienność do góry nogami… zaproś to otoczenie by zrobiło to samo. W grupie raźniej i trzeba mniej kompromisów i wszyscy będą Cię lepiej rozumieć. Przy czym bądź wylewny przy tłumaczeniu ale dopiero jak zapytają. Nie bądź nachalny bo to może bardziej zniechęcić i stworzyć jeszcze większe negatywne emocje wobec zmian, które wprowadzasz w otoczenie.

Nawyk 5 – Najpierw wysłuchaj

Kiedy w punkcie 4 czy dowolnej innej rozmowie będziesz chciał kogoś wciągnąć w swoją pasję, kiedy będziesz chciał kogoś wciągnąć w bieganie, treningi czy dietę – najpierw zacznij od tego, by to oni mówili. Bardzo wiele osób będzie miało problem ze zrozumieniem Twoich poczynań i intencji i w wielu przypadkach wyniknie to z powodu najprostszego na świecie – innej wizji tego co i jak działa na tym świecie.

Jeśli więc ktoś ma jakieś ale do Twojego biegania, dowiedz się dlaczego, nie przekonuj, że niesłusznie, po prostu spytaj na czym polega problem tej osoby z faktem, że TY starasz się coś dobrego dla siebie zrobić. Spytaj, czemu ta osoba ma taki wielki problem z Twoją próbą poprawienia swojego życia, zdrowia czy po prostu sylwetki. Czasem stawiając sprawę w ten sposób możesz się dowiedzieć, że ta osoba ma problem, bo np też by chciała ale nie potrafi zrozumieć skąd masz na to siły, czas etc.. wtedy możesz jej pomóc.

Wszystko jednak zaczyna się od tego, że TY masz słuchać i próbować zrozumieć, a dopiero później cokolwiek mówić, tłumaczyć, wyjaśniać.

Swoją drogą – taka dygresja – po tym poznaję ludzi, z którymi wiem, że nie będzie mi się chciało zbytnio rozmawiać o tym, co mnie pasjonuje. Po tym, że nie zadają pytań, że nie dociekają tylko szukają opcji by pochwalić się swoją wiedzą, doświadczeniami itd. I co przykre, zauważam to u większości biegaczy z dłuższym stażem. Przez 2-3h rozmowy są w stanie przekazać Ci całą swoją historię biegową i z rozmowy wyjść bez pojęcia o tym jak wygląda Twoja z tym sportem styczność. Jeden z powodów dla którego nie lubię blogów biegowych… pasjonaci, którzy zagubili się w swojej pasji NIE SĄ dobrymi jej ambasadorami.

Nawyk 6 – Wykorzystaj możliwości otoczenia

Synergia hehhehehehehehehehehehhehehehehheheheehehehehehhehe….. nie no ale serio, jeśli szukacie kompromisów jak w nawyku 4 i potraficie słuchać jak w nawyku 5 to dochodzicie do czegoś co nazywa się Synergią. Synergia to takie coś, gdzie zamiast szukać kompromisu ustalacie, że lepiej połączyć siły i spróbować się w czymś zupełnie innym. Jeśli np Wam potrzeba ruchu ale ktoś drugi nie może np biegać ale ma samochód i może Was zabrać na basen to nagle z “to albo to” pojawia się coś więcej. Coś nowego. Coś co wynika z połączenia sił. Kiedy szukacie kompromisu ale potraficie słuchać może się okazać, że z 2 opcji które widzieliście pojawiają się po prostu 3, 4 a nawet 5 innych, które można zrobić wspólnie (a których nie mogliście np. osobno).

Nie chcę się z tym jakoś specjalnie rozpisywać bo to jest po prostu “wyższy poziom” tego co jest wcześniej. Zawsze starajcie się szukać nowych możliwości – nawyk 1. Dzięki nawykowi 4-5 zaczniecie je dostrzegać nie W OTOCZENIU a DZIĘKI OTOCZENIU. Tyle.

Nawyk 7 – Złap oddech, zregeneruj się i przemyśl, gdzie jesteś.

Kiedy zaczniecie coś nowego i dacie się wciągnąć na max, może się okazać, że z tego wszystkiego nie znajdziecie czasu na złapanie oddechu. Nadmiar treningów i przetrenowanie to coś, co może doprowadzić do stałego wykluczenia z jakiegokolwiek ruchu a końcowo zupełnie zdemotywować i utrudnić powrót..

Ustalcie sobie z góry czas na regenerację, na odpoczynek, na oddech. Pamiętajcie, że czasem trzeba przystopować i spojrzeć “gdzie jestem, co zrobiłem, jak mi idzie, czy wszystko jest ok, czy może trzeba coś więcej/mniej, a może pora na zmiany itd itd”.

Mam w tym temacie wpis w przygotowaniu. Wpis dotyczy faktu, że ja w swoim fitbackowaniu doszedłem – chyba – do momentu, gdy muszę zmienić swoje spojrzenie na siebie i swoje treningi.. bo inaczej z tego całego cardio zacznę zanikać z nadmiaru wypalonych kalorii 🙂

Przy pracy nad sobą, zmianach na lepsze etc. łatwo wpaść w trans… z którego bardzo ciężko wyjść. To jeden z powodów, dla których ludzie szybko wykorzystują wszystkie swoje siły i nie mają później chęci kontynuować… ale i jeden z powodów dla całkiem innej tragedii – popadania w skrajność. Regeneracja to nie tylko kwestia odpoczynku fizycznego ale i czas na ustalenie, czy czasem nasz pierwotny cel już dawno nie został osiągnięty a teraz tylko go przesuwamy co chwilę do przodu ustawiając sobie co chwilę poprzeczkę wyżej, dalej, “mniej na wadze” etc… jeśli co chwilę odsuwasz tę poprzeczkę od siebie to zabierasz sobie największy motywator na świecie czyli regularne poczucie osiągania sukcesu. W ten sposób, odcinasz sobie drogę do szczęścia i SATYSFAKCJI z tego co robisz… nie rób tego, weź nie rób no … 🙂 Z pewnością znacie kogoś, kto “popłynął” i z wielkiego grubasa zamienił się w skórę i kości albo chodzącego steryda.. ich problemem – bez obrazy, tak to widzę jako problem – był brak tego jednego postoju w międzyczasie gdy osiągnęli próg w którym trzeba było ustalić “jest ok, teraz trzeba to utrzymać i może urzeźbić. Oni zagubili się w swoich dążeniach do celu i – jako ,że go ciągle odsuwają od siebie – sami z niego nie wyjdą…

ale to też temat na oddzielny wpis.. myślę, że po 2000 słowach pora na zakończenie tego wpisu 🙂 Dużo do przemyślenia, zapewne też nie wiele mniej chaosu ale wydaje mi się, że zawarłem to co chciałem. Możliwe, że będę to edytował z czasem.

Daj znać w komentarzach, czy dotrwałeś do tego miejsca 🙂 Sprawdźmy czy 2195 słów to nie za dużo.

21 KOMENTARZE

  1. Przeczytane od początku do końca – z małą przerwą na zrobienie sobie ciepłej herbaty 🙂 Przy okazji… poukładałam sobie w głowie odrobinkę z tego co dawno powinno być zrobione. Myślę, że powoli wiem co robić – jaki chcę osiągnąć cel, w jakim mniej więcej czasie i co mi w tym pomorze 😉

    …co by nie być gołosłownym – to pokrótce – cel jest marzeniem takim “od zawsze”, żeby w końcu zgubić nadmiar (w moich oczach) tkanki tłuszczowej i złapać przyzwoitą rzeźbę… ponieważ to jest hasło dość mocno ogólnikowe – powiem, że mam wyznaczoną masę poniżej której chciała bym się znaleźć, mam też wyznaczone jakieś biegi, do których chce się przygotować (półmaratony w Opolu i Grodzisku Wlkp. – może ktoś się też wybiera?), mam też obrany program treningowy, który chcę ukończyć – czyli insanity i zarówno zrzucenie w końcu kilogramów, ukończenie każdego z biegów, jak i insanity będą sukcesami i tymi małymi “celami”, które pomogą w osiągnięciu tego większego. Poza tym nie mogę zapominać o diecie, więc w najbliższym czasie postanowiłam zacząć od wyeliminowania z diety słodyczy (z wyjątkiem wyrobów domowych w bardzo ograniczonej ilości – da się w końcu zjeść tylko jeden kawałeczek ciasta, czy dwa ciasteczka i na tym poprzestać oraz tabliczki czekolady raz na miesiąc, która troszkę jest w nagrodę za wytrwałość i przyjdzie wtedy, kiedy jej będę potrzebowała). Może spróbuję najpierw z tym w terminie tych 21 dni i zobaczymy co dalej jak wytrwam? 🙂

  2. Przeczytane.
    W związku z tym, że mam książkę o której wspominasz na półce (w kolejce do przeczytania) sięgnę po nią wcześniej niż planowałam.

    • zdecydowanie polecam. Przy czym nie traktuj jej jak powieści, jak bedziesz miała dość, będziesz miała chęć na przerwę czy jakiś temat Cię nie rozrkęći – idź dalej albo zrób przerwę. Potem i tak będziesz do niej wracała 🙂

Dodaj komentarz