Bez tego nie osiągniesz sukcesu

7
91

Dostałem ostatnio pytanie, jak to się dzieje, że z roku na rok poprawiam wyniki swojej “działalności”. Pomyślałem, dziwne pytanie… przecież to normalne, że trzeba się rozwijać i poprawiać swoje wyniki. Jak się okazało, nie koniecznie.  Dowiedziałem się, że normą jest “trwanie” w tym co się osiągnęło raz i wcale nie koniecznie standardem jest ciągłe rozwijanie… a czemu? bo rzadko kiedy ktoś ma pomysł jak się rozwijać a jak już ma, to i tak nie wie, czy się rozwija czy stoi w miejscu, aż minie rok i orientuje się, że stał w miejscu.

Czemu? Bo wiedzieć JAK się rozwijać, a wiedzieć DO CZEGO się tym rozwojem zmierza to dwie różne rzeczy. Bez ustalenia tego, do czego zmierzasz, nie wiesz czy faktycznie brniesz do przodu czy Ci się tylko wydaje. Z drugiej strony wiedząc dokąd chciałbyś zmierzać ale nie wiedząc jak – również sukcesu nie będzie. Co więcej, wiele osób myli pojęcia i priorytety… ale to inna historia.

Kiedy rozmyślałem nad swoją odpowiedzią na postawione na początku tekstu pytanie, sporządziłem dokument, w którym krok po kroku chronologicznie opisałem swój rozwój z dokładnie zaznaczonymi momentami osiągnięcia “celów” ale i momentów, kiedy te cele – nowe i stare – zostały ustalane. Po spisaniu tego wszystkiego przeczytałem to kilka razy i będąc pod wrażeniem swojej “historii” nagle mnie olśniło. Zrozumiałem wtedy, że kiedy myślę o sprawach zawodowych bardzo skutecznie rozdzielam sobie swoje “pragnienia” (np. wysokość wyników) od celów (czyli jak te wyniki osiągnąć, z czego mają wyniknąć). Uznałem, że tak samo muszę potraktować swoją walkę o lepszą formę, zdrowszy organizm i ostatecznie, więcej szczęścia w życiu.

Krata na brzuchu

Przez długi czas walki z wagą moje efekty było “znikome” (żeby nie powiedzieć, że ich nie było) bo wstępnie swój cel ustaliłem na “chcę mieć kratę na brzuchu“. Tak postawiony cel to za mało, by móc na jego podstawie wiedzieć, czy “mi idzie” czy zmierzam w dobrym kierunku no i ostatecznie, czy mi się uda (kiedy mi się uda). Nawet jak ustaliłem czas, to za mało było, żeby mi się udało bo nie wiedziałem w międzyczasie, gdzie powinienem być jeśli mi idzie. O tym, że organizm u każdego reaguje inaczej i ustalanie “kiedy będę miał kratę” mija się z celem nie chcę nawet wspominać bo to mało istotne 😛

W tym roku osiągnąłem bardzo dużo w kwestiach zdrowotnych. Zrzuciłem ok 4kg wagi (w tym duża część to tłuszcz), poprawiłem znacznie wszystkie wszystkie swoje wyniki biegowe, poprawilem swoje nawyki żywieniowe (a cały czas pracuję nad nowymi, razem z Wami zresztą) i dużo z tego zawdzięczam właśnie tej zmianie podejścia. Wcześniej nieświadomej chyba (dużo ułatwiło mi rozpoczęcie przygotowań do Maratonu Warszawskiego, które niejako wymusiło pewne regularne działania i systematyczną pracę nad sobą . Dziś chciałbym to jednak złożyć w pewną myśl, która może przyda się również Wam.

Cel aby był do osiągnięcia…musi być do osiągnięcia. Nie możemy ustalać celów, których nie moglibyśmy spróbować osiągnąć np dzisiaj. Ale ustalamy je na przyszłość bo dzisiaj nie mamy “możliwości ich wykonać”, jednak muszą to być rzeczy, wykonalne. Muszą to być rzeczy/czynności, które możemy ZROBIĆ. Czyli coś, na co mamy autentyczny i FIZYCZNY wpływ. Ważne jest po prostu, by przy okazji tego celu, to o czym marzymy – nasze pragnienie – było jego efektem. Nie mogłem więc mieć celu typu “schudnij” bo nie mogę kontrolować na tyle swojego metabolizmu by wykonywać czynność “chudnięcia”. Nie mogę też ustalić celu jako “miej kratę” bo nie mogę się “zmusić” do uformowania swoich mięśni. MOGĘ wykonać nieco ćwiczeń i sprawić, by brzuch poprawił na chwilę swój kształt, ale jeśli chcę mieć kratę to wymaga to czasu i regularnej pracy. Cel musi być czasownikiem.

Co za tym idzie, rozkładając wszystko na części pierwsze uznałem, że jeśli chcę coś osiągnąć, to muszę przejść krok po kroku przez proces NAZWANIA PRAGNIENIA, aż do procesu USTALENIA CELU, który owe pragnienie pomoże mi osiągnąć. A wygląda to – w moim przypadku – tak:

  • Jakie jest moje pragnienie ? Chcę schudnąć.
  • Co pomaga schudnąć? Bieganie
  • Jakie biegi pomagają schudnąć? Długie
  • Ile trzeba tak biegać, żeby schudnąć? Pewnie z pół roku
  • I jaki bieg jest za te pół roku? No np Paris Marathon
  • I czy jeśli ustaliłbym, że go pobiegnę to przygotowania do niego (czyli pełny plan, kiedy mam jak biegać, ile biegać itp.) zagwarantują mi zrzucenie wagi? Jak najbardziej!
  • Czy mając pełny plan treningu, będę miał motywację i będę mógł nadzorować efekty swojej pracy i to, czy zmierzam w dobrym kierunku (czyli zmierzam do osiągnięcia celu w postaci schudnięcia)? Tak. Bo mając ściśle określone ramy czasowe, plan treningowy i codzienną świadomość “co robić”.

I wszystko to co pogrubione, pokazuje, że jeśli pragnieniem jest bycie chudym, to celem może być impreza biegowa za pół roku a naszymi punktami milowymi każdy jeden trening z planu przygotowawczego tej imprezy.

Nie chcesz biegać? Ustal sobie cel bycia chudym w postaci “jeśli byłbym chudy to pewnie dałbym radę przepłynąć 40 basenów w x czasie” albo “mógłbym przejść wszystkie szczyty w tatrach w jeden dzień” albo “przejadę 100km na rowerze” albo jeszcze coś innego co będzie wymagało od Ciebie pewnych czynności, które “zsumowane” dadzą efekt w postaci osiągnięcia swojego pragnienia.

Jeśli ktos chce rzucić papierosy, to może sobie ustalic cel w postaci jakiegoś fajnego zakupu (np. kupię sobie rower). Policzyć ile taki rower może kosztować, ile wydaje na papierosy i ile dziennie by zaoszczędzał i codziennie – zrobić z tego rytuał – odkładać gotówkę (co oznacza, że codziennie tę gotówkę musi mieć a to może wymagać wizytyw  bankomacie albo rozmienianie posiadanej kasy, czyli są małe zadanka do zrobienia a każde zadanko zrobione to mały sukces) każdego dnia i każdego dnia też sobie liczyć ile jeszcze zostało aż do pięknego dnia kiedy uzbieramy odopwiednią kwotę i dla uczczenia jej zrobimy sobie trip. Nasze płuca przez ten czas się zregenerują więc będziemy mieli siłę i energię by zdrowo się przejechać.

Piszę o tym teraz, bo niedługo rozpocznie się okres wymyślania postanowień noworocznych, dostaniecie masę treści z piśmideł o tym co można sobie ustalić, jak utrzymać postanowienia noworoczne i inne pierdółki, które może nie do końca pomogą zrozumieć ten mechanizm + w moim odczuciu, nie ma nic gorszego niż odkładanie pracy nad sobą czy wprowadzania zmian w swoim życiu “na później”. Także jeśli chcecie coś zmienić, zrobić dla siebie itp. zacznijcie właśnie teraz, po przeczytaniu tego tu wyżej i dajcie znać, co postanowiliście.

Złote myśli na koniec –

9 miesięcy zajmuje “powstanie” nowego człowieka, takiego zupełnie nowego od A do Z. A Tobie się wydaje, że za późno jest by coś poprawić w już istniejącym?

Oraz

Za rok o tej porze, będziesz żałował, że nie zacząłeś pracy nad sobą właśnie dzisiaj.

Dajcie znać co o tym sądzicie. Podzielcie się swoimi przemyśleniami. Napiszcie – Jakie są Wasze pragnienia i w jaki sposób chcecie je osiągnąć! Może Wasza odpowiedź zainspiruje innych!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykuł14 dni
Następny artykułPrezent dla Biegacza – Gwiazdka
Zdjęcie profilowe Arvind Juneja
Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

7 KOMENTARZE

  1. […] Bardzo często słyszymy, że w życiu najważniejsze nie są “cele” a droga do nich.  Sam pisząc o debiucie w maratonie zaznaczyłem, że maraton jest tylko formalnością a cała jego wartość zawiera się w drodze czyli w przygotowaniach, treningach i wszystkiemu co nas spotka przed finalnym dniem. To co chciałbym żebyś zrozumiał to to, że w trakcie tej drogi przyjdzie Ci wiele razy zmierzyć się czymś bardzo nieprzyjemnym i może pojawić się chwila zwątpienia. Pokonasz ją jednak bez problemu jeśli NIGDY nawet na chwilę nie zapomnisz po co to wszystko. […]

Dodaj komentarz