Bieganie naturalne

1
88

Co to jest Bieganie Naturalne? Rewolucja w bieganiu czy mit? A może to po prostu czysty marketing, który chce nas przekonać do zakupu kolejnych butów? Zastanówmy się.

Moje nogi

Generalnie jak może cześć z Was wie, moja lewa kostka jest powypadkowa. Przeszła 4 operacje i zostawiła dość mocny odcisk w mojej podświadomości (co widać na niektórych filmikach gdzie przy skokach lewa stopa zdaje się zostawać lekko z tyłu, jakbym ja nieświadomie bronił).

W związku z tym, co też już wcześniej wspominałem, jak mogę tak bronię moją lewą nogę przed wszystkim co może jej zagrozić. Nie biegam po nierównym, omijam trailowe tereny, bieganie po lesie tylko dla funu i nie za długo. Żeby było jeszcze trudniej – mam płaskostopie poprzeczne. To taka odmiana, gdzie moje śródstopie w ogóle nie styka się z podłożem. Poniżej fotka z badania specjalną aparaturą.

plaskostopie
Badanie firmy adidas, z którego wynikło, że mam płastkostopie poprzeczne.

Podsumowując – mam tyle “problemów” z nogami, że nie chcę kolejnych. Wydaje mi się to rozsądne. Jestem też miłośnikiem tego co oferują nam brandy. Moje pierwsze dobre buty biegowe to były Nike Structure 15+ a więc w tej chwili już klasyczne buty z największą chyba możliwą stabilizacją EVER. Są to buty dla tak zwanych nadpronatorów.

Ja i moje Nike Structure 15+ w trakcie Biegnij Warszawo 2012
Ja i moje Nike Structure 15+ w trakcie Biegnij Warszawo 2012

Buty te kupiłem po przejściu badania w Centrum Biegowym ERGO. Takie badanie polegało na bieganiu na bieżni i potem oglądaniu nagrania z tego biegu w zwolnionym tempie. Widać na takim nagraniu, co się dzieje z kostkami i kolanami. Nie mogę zlokalizować filmików ale idea jest taka, że: Jak robisz krok i kostka idzie “na boki” zamiast “do przodu” to od razu idzie to w kolano. Szukasz więc buta, który zmniejszy to odchylenie. Próbujesz więc jeden but po drugim, oglądasz się na kamerze a potem widzisz, który but najlepiej spełnia swoją rolę. Jak Ci pasuje wygoda i cena – kupujesz 🙂 Badanie takie działa na tyle skutecznie, że mimo NIE rozchodzenia tych butów kilka dni później przebiegłem w nich swój debiut w Półmaratonie Warszawskim.

Nie chcę się zagłębiać w to czym jest pronacja, jak działa stabilizacja w butach itd. Wymieniam tylko niuanse, które mam ze swoimi nogami. Bo chcę Wam przedstawić swój tok myślenia w konfrontacji z bieganiem naturalnym.

Pierwsza myśl

Od momentu jak o nim usłyszałem pierwsze co powiedziałem to – nie dla mnie. Dlaczego? Bo wszystko co wymieniłem. Skoro mam problem z bieganiem boso po plaży, po co mam kupować buty, które dadzą mi uczucie biegania boso?

Odpowiedź – bo to Cię wzmocni, bo to dla Ciebie dobre, bo to dla Ciebie naturalne. 

No i sorry Winnetou  ale dla mnie bieganie boso nie jest naturalne. A przynajmniej tak mi się zdawało… no bo pomyślcie, kiedy ostatnio biegaliście boso? Ja na plaży. A bieganie po plaży to jest jakaś masakra bo jest miękko, nogi się zapadają i w ogóle. No ok, jak biegałem to było wiele lat temu i jeszcze “nie umiałem biegać”.

Ogólnie – byłem na nie. No ale co, przecież nie można tego tak zostawić, że ktoś po prostu jest na nie. Zwłaszcza, że jest na nie MIMO, że jeszcze nie spróbował. Taki tok myślenia chyba przyjęło Nike Running Poland bo o to w moim domu zawitał kurier.

Nike Free 5.0

Przed wizytą oczywiście rozmawiałem z Nike. Podpytano mnie o moje preferencje, o to jak biegam w czym biegam. Opowiedziałem o swojej kontuzji po Orlenie i ogólnie lekkim sceptycyzmie co do całej idei. Mimo to uznano, że warto bym spróbował a nie tylko opierał się na “domysłach”. W związku jednak z podatnością na kontuzje zasugerowano mi wersję 5.0 (5 mm podeszwa, najbardziej ekstremalna wersja ma 3mm) i taka też wylądowała u mnie.

freenajkiNa tej fotce widzicie dwie rzeczy. Kapcie i Buty. Miałem dać inną fotę ale daję tę z tego względu, że….

Po założeniu tych butów czułem się jak w kapciach. Autentycznie. Nie czułem się “boso” ale “prawie boso” czyli tak jak w takich puszystych Homerach. I nie wiem czy Wy sobie jesteście w stanie to wyobrazić, ale pierwsze wyjście na dwór, wróć, pierwsze wyjście na miasto w kapciach.. to niezapomniane przeżycie 🙂

Przeżycie jest tak “dobitne” , że jestem skłonny uwierzyć, że w 3.0 (czyli tej najcieńśzej wersji) ma się poczucie stąpania boso po chodniku. Innymi słowy, chodzi się bardzo wygodnie. Naturalnie. Chce się wręcz chodzić. Odkąd je mam wszystkie inne buty “do chodzenia” zeszły na drugi plan. I stety-niestety tak mocno, że aż zdążyłem w tych się “wywalić” i je ubrudzić (a cała reszta jest czyściutka). Ale to pokazuje tylko, jaki komfort mi te buty dały.

Ale halo. Ja tu o spacerach a Was pewnie interesuje BIEGANIE naturalne. No więc tu mam strasznie mieszane uczucia. Przede wszystkim, biega się w nich niesamowicie “lekko” i szybko. Ba, mimo braku jako takiej amortyzacji, czuje się w nich naprawdę delikatnie w trakcie każdego kroku.. ALE biegam wtedy prawie cały czas z przedniej części  stopy (ciężko mi mówić o śródstopiu po tym o widzieliście wyżej). Pięta jeśli staje, to tylko “dla formalności”, ciężar na nią nie wchodzi. Stąd duża prędkość i bardzo naturalne uczucie, ale pozbawione poczucia “zapadania się” jak na plaży. Ważne, tempo uzyskuję w nich takie jak np w Flyknitach (w lunarach  i butach z mocną stabilizacją, nie przychodzi mi to tak łatwo) więc potencjał jest.

Spróbowałem jednak trochę dalej i nieco wolniej i tu już niestety dla mnie jest out. Po chwili zaczynałem odczuwać dość mocno każde jedno tąpnięcie (szlo mi w pięty). Do tego dochodzi mój problem z kolanem i bam, odechciewa się trochę.

Eksperci jednak radzą, by nie biegać od razu długich dystansów i zakładam, że byliby w stanie przewidzieć, że taka będzie moja pierwsza przygoda. Zaleca się podobno biegać w “swoich normalnych butach” a na te krótsze biegi “co kilka treningów” wplatać właśnie bieganie naturalne. Czy to z 5.0 czy z 3.0, obojętne. Trzeba sobie stopniować wdrażanie biegania naturalnego w trening. Są tacy – pisaliście mi to na fanpage’u – którzy w tych butach przebiegli maraton. Ja mimo swoich kamikaze skłonności (pozdrawiam Orlen Marathon) nie odważyłbym się, jeszcze.

To może trampki?

elastycznosc

Dla tych, którzy myślą, że skoro but nie ma amortyzacji i stabilizacji to równie dobrze można biegać w trampkach mam jedno wielkie “DUUUUDE, YOU DON’T GET IT”. Buty do biegania naturalnego są cholernie elastyczne i giętkie. One potrafią się “niezauważenie” wyginać tak jak wymaga od nich nasza stopa. Czuć to gdy chodzi się / biega po nierównościach. Podeszwa cały czas idzie ze stopą stopa z podeszwą. jak staniecie na pół schodka na dowolnej wysokości buta, to on się ugnie razem ze stopą, taj jakby go tam nie było. Zwykłe proste buty nie mają takiej giętkości. One nie idą za stopą i nie starają się jej towarzyszyć przez cały czas ruchu. Innymi słowy, lepiej zrobicie dla siebie biegnąc boso niż w zwykłych trampkach. A na pewno już będzie Wam znacznie przyjemniej wygodniej i zdrowiej dla stopy.

Jak żyć?

Generalnie ja to bieganie naturalne widzę tak: O ile nie zniszczę tych butów samymi spacerami (poważnie, nie miałem nigdy wygodniejszych butów do chodzenia na co dzień… chodziłem w Flyknitach ale w nich się chodzić nie da bo one aż się rwą ze stopą do biegu..) to wplotę je w swoje treningi przygotowawcze do Maratonu Warszawskiego 2013. Jak?

Moje przygotowania do Maratonu opierają się na programie przygotowanym przez system miCoach. Już dwa razy ten program mnie przygotował idealnie, raz do debiutu w Maratonie w 2012 a drugi raz w przygotowaniach do złamania 2 godzin na Półmaratonie w tym roku (1h55! WOOOOP WOOP!). W ramach tego treningu mam ok 5 biegów w tygodniu z czego dwa takie krótsze i spokojniejsze. Do nich będę korzystał z Nike Free 5.0.

Po co? Bo jestem ciekaw. Na prostą logikę. Jeśli moje nogi nauczą się biegać bez systemów wszelkiego rodzaju, to razem z tymi systemami powinny w teorii biec jeszcze lepiej. Dodatkowo, trochę inaczej mięśnie pracują gdy but nas “nie wspiera” i myślę, że tu zasada jest taka jak wszędzie indziej. Mięsień wypracowany  to dobry i użyteczny mięsień oraz zasada “lepiej ćwiczyć mięśnie niż nie ćwiczyć” 🙂

No i w zasadzie ode mnie to tyle. Nie wiem co jeszcze mogę dodać na koniec.
Komu polecam?

  • Osobom, które już trochę biegają,
  • Nie mają dużej nadwagi,
  • Chcą sprawdzić “czego jeszcze nie poznały w świecie biegania”.
  • Wszystkim pozostałym, które po prostu szukają wygodnych butów na długie długie spacery. Wyobrażam sobie, że dla miastowych Nordic Wallkerów to musi być idealny but.
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSam na sam
Następny artykułDobry rozwód
Zdjęcie profilowe Arvind Juneja
Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

1 KOMENTARZ

  1. “Jeśli moje nogi nauczą się biegać bez systemów wszelkiego rodzaju, to razem z tymi systemami powinny w teorii biec jeszcze lepiej.” to tak nie działa, bez systemów biegasz inaczej, poprawiasz technikę i uczysz sie amortyzować ciałem a nie butem. Dlatego tak jak pisałeś biegałeś na palcach bez użycia pięty

Dodaj komentarz