Boisz się nowych wyzwań? Mam rozwiązanie

4
148

Bardzo często mówi się, że w życiu bardzo ważną umiejętnością jest nauka na błędach. Że błędy popełnione nie są dla nas stratą, jeśli wyciągniemy z nich wnioski. Problem polega na tym, że jeśli całe życie będziemy skupiać się na tym co nie wyszło może się okazać, że zupełnie pominiemy niesamowitą dawkę wiedzy jaką daje nam.. analiza własnego sukcesu. Zanim przejdę do rozpisania tego na kawałki zapraszam do krótkiego filmiku, w którym nieco chaotycznie przedstawiam swoją teorię.

Ty mnie nie mów ile można zrobić tylko godaj ile ja moga stracić.

Znacie to? Ten śmieszny cytacik z kabaretu, który dotyczy dosyć specyficznego humoru. Owe podejście sugeruje podejście na zasadzie rozpatrywania wszystkiego pod względem tego, co może pójść nie tak i na tej też podstawie podejmowanie decyzji, czy nas to interesuje.

Kiedy wszystko idzie po naszej myśli

Mam szczęście, wszystko jest ok, wszystko działa jak należy. To takie mantry powtarzane kiedy dzieje się coś dobrego. Celebrujemy spokojny umysł i idziemy do przodu. Nasza czujność jest obniżona. Nasz umysł skupiony na jutrze i tak naprawdę czekamy aż coś pójdzie nie tak. Dopiero wtedy też zaczynamy się zastanawiać co poszło nie tak i zaczynamy szukać problemów/błędów i jeśli nam się uda to wprowadzamy poprawki i wyciągamy wnioski.

Kiedy przed nami pojawia się nowe wyzwanie a nasz sposób myślenia pokrywa się z powyższym scenariuszem stajemy w konfrontacji z czymś nieznanym, zaskakującym i nowym. Czyli dokładnie w takiej samej sytuacji jak kiedy “wszystko idzie ok a tu nagle jeb, i coś się zes**ło”. 

Nie lubimy takich sytuacji. Nasza pierwsza myśl więc bardzo często z pogranicza tych pogrążonych w strachu, obawie i lęku przed nowym.

A co jeśli tak nie musi być? Co jeśli coś nowego może nam się kojarzyć dobrze i nie wywoływać u nas palpitacji serca?

Change is Good

Zmiany są dobre. Bardzo dobre. Szczególnie jeśli się dzieją cały czas. My się zmieniamy, nasze otoczenie się zmienia. Świat się zmienia. To co dziś dobre i skuteczne jutro może się okazać bardzo bardzo nierozsądne i nie na miejscu. W Pokerze jest tak, że gra się ciągle zmienia. Standardy dobrej gry gdzieś tam są “podobne” jednak sposób rozgrywania kart, wysokość zakładów i inne tego typu “pierdoły” ewoluują. Jeśli ktoś gra nieprzerwanie wg tej samej szkoły, która rządziła 5 lat temu to jest już dziś pewnie przegrywającym graczem.

Problem u większości graczy jest jednak taki, że póki wygrywają to poza grą nic innego nie robią. Dopiero jak przestaje iść po ich myśli zaczynają analizować swoje działania i często gęsto okazuje się, że ich gra wcale nie była dobra. Może kiedyś miała sens ale teraz dążyli do samozagłady zupełnie nie mając tego świadomości. I dopiero jak zaczynają przegrywać, regularnie i boleśnie, zaczynają analizować swoją grę.

Teraz jest  nieco za późno. Straty ciężko odrobić – szczególnie, kiedy jesteśmy rozproszeni poczuciem porażki. A można było tego uniknąć. Analizując swoją grę cały czas – nawet kiedy szło – i wprowadzać zmiany.

Ale nie tylko

No właśnie. To o czym chciałem Ci dziś powiedzieć nie dotyczy “ciągłej pracy nad sobą”. Nie. Ja bym chciał skupić Twoją uwagę na czymś innym. Na rozpływanie się nad swoimi sukcesami. Nad rozkładaniem ich na czynniki pierwsze nie tylko po to, żeby utrzymywać ich ciągłość.. Nie, nie tylko po to.

Chcę, żebyś zaczął na podstawie własnych sukcesów uczyć się siebie. Uczyć się tego, co w Tobie najlepsze. Wyszło Ci coś? Spytaj się siebie DLACZEGO. Co było takiego, co zrobiłęś dobrze, że doprowadziło do tego sukcesu. Jakie Twoje działania, cechy czy nawyki doprowadziły Cie do miejsca, w którym się znajdujesz.

Chcę abyś z każdego jednego sukcesu wyciągał dobre słowo na swój własny temat. Udało Ci napisać i obronić Magistra? Zastanów się, jak do tego doszło. Udało Ci się dostać pracę? Też się zastanów jak do tego doszło. Udało Ci się zrealizować jakieś postanowienie? Też zastanów się, jaki był w tym Twój udział

Twój udział

Tak, twój udział. Zawsze można rozpatrywać to co się wokół nas dzieje na podstawie miliona czynników zewnętrznych innych ludzi itd. Ale koniec końców w każdym zdarzeniu mają miejsce Twoje decyzje. Decyzje oparte o Twoje myślenie, podejście, doświadczenia i nawyki.

Chcę byś się ich nauczył. Tych dobrych. Te złe już i tak rozpatrujesz.

Ale ja chce byś zrobił listę swoich dobrych cech, które pozwoliły na osiągnięcie danego sukcesu. Swoich powodów sukcesów nawet tych najmniejszych. Zrobił listę i ..

Coś nowego

Kiedy pojawi się coś nowego weź tę listę i zadaj sobie pytanie – co z tej listy może Ci się w tej nowej dla Ciebie sytuacji przydać. Co możesz wykorzystać lub jak inaczej podejść do sytuacji by wykorzystać to co na tej liście masz. Zacznij korzystać z tego, że jesteś wartościowym człowiekiem i heh, nigdy więcej nie bój się pytania “jakie są Twoje mocne strony”. Już nie musisz się go bać 🙂 Co mnie zaskakuje nigdy sam do tego tak nie podchodziłem. Tzn ja nie myślałem “o, coś mi wyszło, wyciągnę z tego jakieś swoje mocne strony i wykorzystam w przyszłości”. Nie, ja tak robiłem z natury.

W dużej mierze dlatego, że jednym z moich ulubionych źródeł auto-motywacji jest właśnie nakręcanie się swoimi własnymi sukcesami. Chcąc nie-chcąc więc poddawałem je analizie i przechodziłem setki razy “jak to wyszło”. Trochę jak oglądanie powtórki z pięknie strzelonej przez siebie bramki czy fajnego salta. Człowiek ogląda i jara się tm co zrobił. I szuka co by jeszcze można było dokręcić ale cały zas się ciesząc, że w ogóle się udało.

Następnym razem więc jak wykręcisz “życiowe salto” poświęć chwilę na obejrzenie tej powtórki, pogratuluj sobie, ciesz się tym, chwal się tym i ucz się z tego.

tyle ode mnie 🙂

P.S. Znasz kogoś kto się boi nowych wyzwań? A może kogoś, kto widzi tylko swoje słabe strony i nie wie gdzie szukać tych dobrych? Prześlij mu ten wpis. Może pomoże.

4 KOMENTARZE

  1. Fajnie mówisz tylko proszę nie nagrywaj w samochodzie, albo jak to robisz zadbaj o dobre swiatło, bardzo ciężko się ogląda twoją twarz.
    Treść bardzo dobra, popracuj nad kwestią techniczną i bedzie ok.

Dodaj komentarz