Buty na Medal – Nike LunarGlide4+ Shield

2
144

Kto mnie czyta od dawna ten wie, że wpisy poświęcone pojedynczemu “produktowi” czyli wszelkiego rodzaju recenzje, testy itd… to u mnie rzadkość. Tym razem jednak mam dla Was aż dwie! Jedna będzie dotyczyła zegarka Garmin 610, z którym przebiegłem już ponad 610 kilometrów .. a drugą mam tu oto przed Wami.

Historia zakupu

Zacznijmy od początku. Lunarki kupiłem w Grudniu 2012 roku. Może niektórzy pamiętają ale tydzień przed zakończeniem zeszłego roku miałem na liczniku 899 kilometrów (mniej więcej). Żeby dobić do tysiąca musiałbym zrobić jeszcze 100 kilometrów… w tydzień. Do tego jak się okazało, moje dotychczasowe buty Nike Structure 15+ (buty, w których debiutowałem w Maratonie i Półmaratonie). Struktury to był mój pierwszy przemyślany zakup robiony pod okiem specjalisty. Wiecie, stanąłem na bieżni i biegałem, potem zobaczyliśmy nagrania z tego jak stawiam stopy, specjalista uznał, ze trzeba buty ze stabilizacją i bah, są struktury.

W grudniu poszedłem do Forpro i miałem do wyboru dwa buty, Structure 16+ lub LunarGlide4+ Shield. Przyznam, że shield był czymś co chciałem.

Czym jest Shield? To taka warstwa ochronna przed przemoczeniem stóp. Nie jest to membrana znana z butów trailowych, jak wejdziecie w kałużę to przemoknie choć nie tak szybko jak normalny but. Dodatkowym atutem Shieldu jest to, że jest odblaskowy. Odblaskowy to wręcz mało powiedziane. One się po prostu świecą po całości 🙂 A w szczegółach to na cholewkę mamy 3 warstwy. Jedna (ta bliżej stopy) to taka ścisło tkana siateczka (muszę w to wierzyć bo niestety gołym okiem tego nie zobaczę :P), druga to warstwa odblaskowa i jednocześnie ta wodoodporna  a trzecia to ta na zewnątrz, która jest odporna na uszkodzenia (jak widać na moich butkach) i przewiewna… co daje nam tyle, że … ładnie widać tę drugą warstwę, która się świeci 🙂 Kilka moich fotek z Instagrama

429a85d6b04611e282a722000a1f9d5f_7ea09c1eea95f11e283fe22000a1faeaf_72727302e73a611e2a74422000a1ddb8e_7glajdy

Jak widać bardziej widocznych butów raczej ciężko szukać 🙂

Kilometraż

styczen

W Lunarach nie tylko przebiegłem te 100 kilometrów w tydzień. To był Grudniowy tydzień. Po nim musiałem lekko odpocząć (aczkolwiek na szczęście bez kontuzji) a do tego doszła przeprowadzka DO Warszawy. Stąd do biegania wróciłem dopiero w lutym. Kto pamięta ten jednak pamięta, że zima w tym roku trwała wyjątkowo długo. Ja jednak ani na chwilę nie miałem dobrej wymówki by przestać biegać. Widać to zresztą po kilometrażu w Lutym i Marcu, który był przygotowaniami do Półmaratonu Warszawskiego, w którym celem było złamanie 2 godzin. Udało się, godzina 1:55 . To pierwszy medal, który nie tylko zdobyłem ale i wypracowałem w tych właśnie butach.

Ogółem przebiegłem w nich na oko ok 700-800 kilometrów w tym roku. Czyli prawie 90% wszystkich biegów w nich odbyłem. W międzyczasie pobiłem jeszcze dwie życiówki w butach Nike Flyknit LunarOne (piątka i dyszka). Treningowo jednak większość spędziłem w Glidach… Tak czy inaczej, przebiegłem w nich tyle, że teraz myśląc o kolejnych butach zaczynam rozpatrywać ich następcę czyli LunarGlide 5 + Shield.

Plusy i minusy?

  • Bardzo wygodne. Wystarczająco miejsca (po dobrym ułożeniu sznurówek) “z przodu” na stopę za to bardzo BARDZO dobrze otulające stopę na śródstopiu i w pięcie.
  • Shield spełnia swoje zadanie. Choć nie jest to “membrana” jak w butach nieprzemakalnych to naprawdę przez cały okres zimowy w tym roku nie narzekałem na przemoknięte stopy.
  • Bardzo dobra amortyzacja na całej rozciągłości buta.
  • Widać po zdjęciu w “topie” jak wygląda podeszwa (jest już prawie łysa) a mimo to but nie traci specjalnie przyczepności a “środek pięty” nadal nie wcisnął się tak jak to miało miejsce w moich poprzednich butach.
  • Minusem może być to, że ta warstwa shield jest mocno odblaskowa i mi gdzieś w połowie życia tego buta zrobiła się tam “dziurka” na wysokości palucha w prawej stopie. O ile nie przemaka to w tym miejscu o tyle jest to widoczne bo tam jest “czarno” zamiast “odblaskowo”.
  • Sam but jest w miarę łatwy do oczyszczenia. Choć siateczka wydaje się nieco delikatna to nie ma większego problemu z myciem. Odbarwienie zrobiło mi się na swooshu ale to chyba przez jakiś środek czyszczący. Ciągle szukam idealnego sposobu na czyszczenie butów 🙂 Jeśli po prawie roku czasu nadal świecą tak jak świeciły to ja nie mam pytań 🙂
  • W sumie kombinowanie ze sznurówkami może być dla kogoś minusem. Ja się przyzwyczaiłem bo robię tak w każdych butach 🙂

Konkurencja

W międzyczasie testowałem różne buty, takie do biegania naturalnego i takie do biegania szybkiego jak i takie fitnessowe. Ja jednak celuję w długi dystans i prawdziwy konkurent tego buta pojawił mi się dopiero pod koniec wakacji. Były to a raczej są to buty Reebok SeriesOne Cushion. Wziąłem je na dwa biegi – 12 a potem 30 kilometrów.

3449ed580d7c11e3bb2b22000ae90d63_7rbkoki

Podobnie do Lunarów SOC dobrze trzymają stopę zostawiając przy tym dużo miejsca z przodu. Generalnie przy okazji tych butów dowiedziałem się, że buty na świecie są “w dwóch wersjach szerokości”. Szerokość tyczy się tylko “przodu buta”. śródstopie i stopa są takie same.  Problem z SeriesOne był taki, że wkładki zostawiły mi nacięcia na wewnętrznych stronach obu stóp. Mimo, że użyłem na ten dłuższy bieg skarpet antiblister. Takie coś przejdzie jednak na treningu, na Maratonie nie. W tych butach więc postanowiłem tylko trenować i to w miarę możliwości nie więcej niż 15-20 kilometrów. Napisałem też w tej sprawie do RBK, może za jakiś czas odpiszą i dadzą mi znać jak sobie poradzić z tymi otarciami.

Nowa generacja?

Jest już od jakiegoś czasu nowy model butów Nike Lunarglide oznaczony numerkiem 5. Jest to w zasadzie ta sama technologia ale nieco kosmetycznie odmłodzona bo np swoosh od teraz jest nieco bardziej “zintegrowany” z całym butem. But wygląda przez to nieco solidniej ale to już kwestia mocno estetyczna, co komu pasuje. Ja sobie w NikeID wygenerowałem np takie cudo:

1374113_10151979080363384_1728176262_n (1)

Co jest fajne według mnie wizualnei to to, że teraz można wybrać spośród dwóch wzorków siatki, Centki albo tak zwane diamenty. Centki wyglądają jak widać wyżej 🙂 Dodatkowo jest jeszcze wersja full odblask.

Pytania?

Po co to wszystko? Tak naprawdę napisałem ten wpis, bo uznałem, że te buty, w których wywalczyłem dwa medale i dwie życiówki na tych dłuższych dystansach zasługują po prostu na słowo upamiętnienia. Kto wie, może ktoś z Was się nad nimi zastanawia i ma jakieś wątpliwości?

To nie jest nowy model. To jest model sprzed w zasadzie dwóch lat już (ja je kupiłem jak były już w szczycie dojrzałości rynkowej hehhehe). Jeśli więc ktoś go dziś znajdzie to pewnie będzie tańszy. Co na pewno powiem to to, że WARTO patrzeć na opcję Shield. Biegałem w nich w cieplejsze dni i nie było mi za gorąco choć do Flyknitów oczywiście nie ma porównania.

Jest to mój pierwszy taki wpis, niedługo chciałbym Wam przedstawić inne rzeczy, których używałem. Bardzo ważne jest więc dla mnie, żebyście mi dali kilka słów zwrotnych na temat tego, czy da się to czytać, czy jest przydatne, czego brakuje, co Was jeszcze interesuje, co pominąłem a może czego za dużo (fotki?).

Jeśli macie też pytania odnośnie samego buta – pytajcie. Pamiętajcie jednak, że buty to sprawa mocno indywidualna. Ja mogę powiedzieć jak się z nich korzysta ale musicie dobrze przemyśleć zakup bo ilu ludzi tyle kształtów stopy i sposobów biegania.

Lunary w oczach Unnatural Born Runner

Zapraszam do przeczytania krótkiej recenzji Emili Paszkowskiej, która również posiadała LunarGlide’y i ma też porównanie do nowszego modelu:

LunarGlide +4 w wersji podstawowej był moim pierwszy butem biegowym i jak się później okazało – dobrym przyjacielem na pierwsze 700 kilometrów. Prawdę mówiąc nie oszczędzałam go, a większość przebiegu zrobiliśmy w okresie jesienno-zimowym w trudnych leśnych warunkach. Nie rzadko biegałam w nich w kopnym śniegu (wiadomo siła biegowa!), po mokrych liściach czy piaszczystych podbiegach poza wydeptanymi ścieżkami. Znający ten model zapewne zaraz stwierdzą, że but z kosmicznej pianki jest przecież za mocno amortyzowany jak na takie warunki. Być może, ale moje mocno wrażliwe stawy kolanowe po przejściach przypominały mi o sobie jedynie po dłuższych 15-20 kilometrowych wybieganiach. Uważam, że to świetny wybór dla początkującego biegacza i sama przekonałam 4 początkujących znajomych do tego modelu.

Moje lunary zarówno na leśnych jak i asfaltowych ścieżkach wykazywały super przyczepność i dobrze stabilizowały stopę. Wielokrotnie zdarzało mi się „krzywo” postawić stopę, mimo to zawsze wychodziłam z tego cało. Dodatkowo ceniłam sobie to, że nawet przy 17 kreskach poniżej zera nie czułam chłodu na stopach przy treningach trwających około 60-90 minut. Za to w upalne jeszcze letnie dni było mi w nich zwyczajnie delikatnie gorąco. (ale to przecież norma?) Oczywiście skłamałabym gdybym miała napisać, że but ten sprawdza się podczas większych deszczy – przez siatkę z przodu buta woda zwyczajnie wpada do środka. Na takie warunki mam nowszą wersję tego modelu w wersji shield, który sprawdza się w chłodniejsze deszczowe dni.

Gdy do sprzedaży weszły nowe piątki od razu pojawiłam się z sklepie, wstępnie po to żeby je przymierzyć i zapoznać się. Moje pierwsze buty miały już spękane podeszwy i momentami zaczęły mi się wydawać zbyt szerokie w śródstopiu – być może winą jest zmęczenie materiału albo to, że mam wysokie podbicie i lubię jak wszystko dobrze leży. Pierwsze wrażenie po nałożeniu nowego lunara to duże „wow” za idealne dopasowanie do stopy. Docenią to szczególnie osoby z podobnym do mojego podbiciem. Dotychczas wydawało mi się, że czwórka leżała idealnie, ale jak widać można było jeszcze coś poprawić. Technolodzy nike zadbali także o lepsze usztywnienie zapiętka i odchudzili but. Teraz zwykła piątka w wersji nie shield jest bardzo przewiewna (doceniłam to podczas letnich biegów w upałach). Z drugiej strony uważam, że przez to nie nadaje się już do biegania w warunkach zimowych – skarpety na bank totalnie mokre. Piątka podobnie jak poprzednik dobrze sprawdza się zarówno na asfaltowych jak i leśnych ścieżkach. Dodatkowo, gdy moja waga zaczęła ciążowo wzrastać a ja odpuściłam cięższe treningi, dalej nie czułam żadnego bólu w stawach kolanowych. Wydaje mi się, że ten but będzie moim dalszym towarzyszem treningów po leśnych bardziej cywilizowanych ścieżkach z wózkiem do biegania. Polecam go wszystkim!

2 KOMENTARZE

  1. ja jednak uparcie zostaje przy swoich New Balance, mam dokladniej model 1980, bardzo dobre jakosciowo, wykonanie chyba z UK, na pewno nie Chiny, amortyzacja świetna, biega się dość dynamicznie, czuje się zmianę ze starych butów na New Balance, biegam już dość długo i mi się w ogóle nie zniszczyły.

Dodaj komentarz