Coś kosztem czegoś – Spaczone Ideały

29
206

Lazar Angelov jest takim gościem, któremu fotka zrobiona przez przypadkowego przechodnia wygląda jak fotoszop. Patrzysz i nie wierzysz, że ktoś może tak wyglądać bez retuszu. No ale tak było. Tysiące godzin strasznych treningów, tony różnego rodzaju suplementów (ambasador jednej z bardziej widocznych marek na tym rynku), ale najwięcej to chyba poświęcenia…własnego zdrowia.

Co widzisz?

Żyjemy w czasach, w których nasze głowy atakowane są “ideałami”, które są NIEOSIĄGALNE dla zwykłego szarego człowieka. Kiedy patrzysz na okładkę Men’s Healtha widzisz gościa, który do tego konkretnego zdjęcia się odwadniał, pompował, natryskiwał itd. itd. Przed tym jednak spędził grube setki godzin, podjął się masy wyrzeczeń i na koniec dnia sugeruje Ci, że Ty też tak możesz…

I w sumie.. możesz. Ale czy warto?

Skrajność

Wczoraj Lazar opublikował fotkę, którą widzisz “z prawej”. Na fotce tej jest po operacji tak zwanego “łokcia golfisty”. Uraz ten spowodowany był faktem, że Lazar żyje z tego jak wygląda i tę “okładkową formę” stara się utrzymywać dzień w dzień od 4 lat. To jest skrajnie wyniszczające dla organizmu, który ma minimalną ilość wody, która odgrywa całe mnóstwo ważnych funkcji – w tym, ochrony stawów.

[aktualizacja] I choć stawów owa kontuzja może nie dotyczyć – są wątpliwości – to jednak samo “co go boli” jest mało istotne. Istotne jest, że przez popadnięcie w skrajność otworzył się na mnóstwo potencjalnych problemów, które każdego dnia mogą skończyć jego przygodę z ruchem. Definitywnie. 

Po co Ci to?

I teraz żeby było jasne. Nie mi oceniać co jest dla Ciebie w życiu ważne. Proszę Cię tylko o jedno – patrz na wszystko – co wciskane Ci jest każdego dnia – z szerszej perspektywy. Nie ma w tym świecie nic za darmo. Każdy “ideał”, który sobie znajdziesz kosztuje znacznie więcej niż to się może wydawać i może się okazać, że w końcu podobnie do mnie zaczniesz dostrzegać “ile to kosztuje” patrząc na wymarzoną sylwetkę.

Powiem więcej, mi na dzień dzisiejszy wiele z takich obrazków wręcz przestało się podobać. Na sam widok “czuję” ból w nerkach czy przypominam sobie uczucie skrajnego odwodnienia. To jest ten moment, kiedy jesteś na tyle świadom, że widzisz “co za tym wszystkim stoi”.

Dla kogoś to może mieć sens. Dla kogoś, to może być tego warte. Ja korzystając z okazji, że gość, którego foty bardzo chętnie oglądałem doszedł do tego moment uzunałem to za dobry powód by zadać Ci pytanie.

Czy wiesz i rozumiesz dobrze cele do których zmierzasz? Czy wiesz ile tak naprawdę kosztują i jesteś na to gotów?

[aktualizacja] Celem tego artykułu nie jest zniechęcenie Cię do treningów ani też sugerowanie, że jak będziesz trenował to sobie uszkodzisz łokieć jak to niektórzy odebrali w komentarzach 🙂 Celem tego wpisu jest zmuszenie Cię do refleksji. Zmuszenie Cię do weryfikacji tego co ustawiasz sobie jako cele i sprawdzenie czy aby dobrze rozumiesz ich cenę i czy na tę cenę życiowo się godzisz. Świadomie. Brak świadomości ceny naszych “pragnień” może sprawić mnóstwo złego, od demotywacji po nieodwracalne szkody, które nijak nie rekompensują tego do czego zmierzamy.

Detox

Nie od dziś wiadomo, że jemy oczami. Zabezpiecz je przed tym, co może Ci mieszać i psuć Twoje postrzeganie świata. Jeśli do tej pory zapatrywałeś się na ludzi, którzy mieli “idealne ciało” przez najbliższe 3 tygodnie:

  • usuń z obserwowanych na instagramie/facebooku WSZYSTKICH, którzy regularnie wrzucają zdjęcia swoich “perfekcyjnych sylwetek”
  • nie czytaj, nie kupuj, nie oglądaj żadnych magazynów, które mówią Ci, że możesz w 30 dni zrobić sobie plażową sylwetkę 
  • Zapisz sobie na kartce – co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze i wypisz skutki uboczne tego, na co ostatnio poświęcasz bardzo dużo czasu/siły/energii. Zobacz czy czasem nie działasz wbrew sobie.

I tyle. Wyjątkowo skończę bo nie chce tego tematu rozciągać. Zostawiam Was z myślą, że NIE MA NIC ZA DARMO.

Przeczytaj też – Dieta, sport czy jednak…zdrowie?

[aktualizacja] Kilka słów w formie video w odpowiedzi na reakcje:

Kilka słów po wczorajszym wpisie. Bardzo proszę o wysłuchanie do końca 🙂 dzięki!

Opublikowany przez FitBack na 15 marca 2016

29 KOMENTARZE

  1. Artykuł trochę nie na temat, zespoły bólowe łokcia tenisisty/golfisty są powszechne, często u osób które nie mają styczności ze sportem np. osób które pracują przy komputerze, krawcowych. Nie jest to też problem stawowy, jest to problem z przyczepami bliższymi mięśni zginaczy/prostowników nadgarstka. Warto trochę zgłębić temat, zanim się o nim napisze.

    • Gorąco polecam przed krytyką sprawdzić fakty. Lazar sam o tym kilka razy napisał, że uraz powstał (według niego i jego lekarzy) z powodu zwiększenia podatności organizmu na urazy tego typu poprzez ponad 4 letnie skrajne i “za wszelką cenę” utrzymywanie takiej a nie innej formy.

    • Żeby było ciekawiej – artykuł tak naprawdę nie skupia się na samym urazie. Raczej na tym, że jest to jeden skutków ubocznych, które wiążą się nieodłącznie z celami tak skrajnymi.

  2. Możliwe, ale nie jest też tak, że ktoś kto ćwiczy jest bardziej narażony na te dolegliwości, w swojej praktyce 70% z którymi pracowałem miały łokieć tenisisty/golfisty a nie uprawiały żadnego sportu. Wg literatury tylko 10% osób z uszkodzeniem typu łokieć tenisisty to osoby grające w tenisa. Poza tym nie jest to problem stawowy to jest błąd merytoryczny, przyczyną tych urazów jest niedokrwienie mięśni prostowników/zginaczy w okolicy nadkłykcia bocznego/przyśrodkowego k. ramiennej oraz mikrourazy mięśni prostowników/zginaczy.

    • A tu masz z pewnością rację, że to nie jest tak, że to ‘typowa kontuzja’. Ale to tylko podkreśla właśnie fakt, że im ostrzej się eksploatujesz, im bardziej poświęcasz zdrowie tym większa szansa, że przyjdzie coś “niespotykanego” i dotknie właśnie Ciebie. U jednego będzie to właśnie taka kontuzja w łokciu, u innego wątroba powie, żeby …. 🙂

      Nigdzie też nie napisałem, że łokieć tenisisty to problem stawowy, tylko wspomniałem, że brak wody to między innymi problem ze stawami. Rozumiem jednak, że napisanie tego ciurkiem może wyglądać w ten sposób, biorę to więc na siebie.

    • Medycyna się rozwija BIALY. Entezopatia nadkłykcia bocznego kości ramiennej nadal uważana jest za zespół bólowy wywołany wymienionymi przez Ciebie przyczynami, jednak coraz większą uwagę zwraca się w tym przypadku na osłabienie stawów wchodzących w skład stawu łokciowego. Radzę poczytać i prześledzić więcej przypadków, niż te które dotyczą Twojego “podwórka”. To że w Twojej praktyce nie spotkałeś się z takim przypadkiem nie uprawnia Cię do stawiania sądów na temat przyczyn tej dolegliwości ogółem wśród całej ludzkości świata. Obecnie na Uniwersytetach Medycznych w Polsce podkreśla się istotny wpływ przeciążenia stawu łokciowego, które może mieć miejsce m.in. z powodu odwodnienia, na wystąpienie objawów bólowych kwalifikowanych jako łokieć tenisisty. Tyle w temacie.

    • Panie WUM prosze mi pokazac te badania kliniczne z Uniwersytetow Medycznych w Polsce badz ze swiata, ktore poparly teze wplywu przeciazenia stawu lokciowego na wystepowanie lokcia tenisisty badz golfisty. Rozumiem, ze skoro sie o tym mowi to sa takowe badania, a nie sa to rozmowy studentow po pseudoefedrynie.

  3. Na zdjęciu środkowym nie jest przygotowana forma na zawodu kulturystyczne. Tam widać po prostu niski poziom tkanki tłuszczowej (bo nawet nie bardzo niski) a nie brak wody w organizmie. Żeby uzyskać definicję ze środkowego zdjęcia nie jest potrzebne odwadnianie tylko odpowiednia dieta. Odwadnianie jest wręcz niewskazane więc merytorycznie “rewelacji” tu nie ma. Szkoda że pojawia się coraz więcej osób, które swoje lenistwo tłumaczą sobie w taki sposób…

    • Polecam zagłębić się w sposób życia/zarabianai LAzaraz. On ma taką sylwetkę każdego dnia bo każdego dnia zarabia nią na życie i to odwodnienie musi utrzymywać i sam to podkreśla. Naprawdę męczące jest, że wszyscy wszystko wiedzą i z miejsca krytykują zamiast jednak pokornie samemu sprawdzić swoją rację.

      No ale rozumiem, każdy chce żeby ludzie wiedzieli więcej. Ja też. Stąd na przyszłość prosiłbym o więcej zaufania.

      Cały problem polega właśnie na tym, że tę formę musi trzymać cały rok, nie tylko na zawody.

  4. Lazar miał wcześniej operację na kolana, i kto wie na co jeszcze… Nie da się utrzymać takiego niskiego poziomu tłuszczu, przy tak dobrej popie mięśniowej bez dopingu… Doping w postaci środków różnego rodzaju właśnie doprowadził go do takiego stanu, sam bohater zdjęcia nie krył się z tym, że zażywał trenbolon, clenbuterol itd. Diety redukcyjne nie są najzdrowsze, i na dłuższą metę się ich nie poleca, ale jeśli chciałeś dać na to jakiś dobry przykład, to Lazar nim nie jest, chyba, że dodasz wzmiankę do swojego artykułu związanego z dietą o środkach farmakologicznych, to się się wtedy zgodzę…

    • Co śmieszniejsze Lazar teraz się oczywiście wyrzeka, że brał jakiekolwiek sterydy czy środki inne niż suple (zapewne tej jednej właściwej marki). Lazar miał być przykładem na to, że takie skrajne cele mogą doprowadzić do podatności organizmu nawet na tak rzadkie akcje jak ta jego a ilość operacji, które miewał w ostatnim roku to jest jakiś cyrk.

  5. jakie jest przesłanie tego artykułu ? nie ćwicz za dużo bo wylądujesz w szpitalu jak Lazar ? Mój kolega jest informatykiem, siedział zgarbiony przed komputerem 5 lat i ma przepuklinę kręgosłupa. Nigdy nic nie ćwiczył. Podążając tokiem myślenia autora wniosek jest: nie siedź przy komputerze bo dostaniesz przepukliny.

    • Podążając tokiem myślenia autora warto POMYŚLEĆ 🙂 Jesteś na blogu, który namawia do treningu, a Ty swoją interpretacją

      “Czy wiesz i rozumiesz dobrze cele do których zmierzasz?
      Czy wiesz ile tak naprawdę kosztują i jesteś na to gotów?”

      uznajesz, że pewnie chodzi o to zeby nie ćwiczyć bo nie warto xD Pominąłbym Twój komć ale mnie rozbawił. Cel/Przesłanei artykułu to ROZUMIENIE tego, że otaczające nas szablony piękna, siły, ideałów są SPACZONE. Trzeba mierzyć siły na zamiary i rozumieć też, że wszystko wymaga poświęcenia. Niektóre cele wymagają takich poświęceń jak te Lazara i warto o nich pamiętać zanim się ustali, że dąży się do tego co on. Zanim się go weźmie za przykład czegoś czego przykładem być nie powinien.

    • Autor nie ma powodów do bółu dupy bo autor rozumie CENĘ. Autor też jej nie neguje tylko sugeruje by każdy jednak zaczął myśleć o tym, że nie ma nic za darmo i swoje cele rozpatrywał też pod względem poświęceń.

  6. Bez motywacji nie ma wynikow. A dla wielu sportowcow wzorce (jak np Lazar, Lewandowski czy LeBron) sa najlepszym motywatorem do ciezkiej pracy i chwala im za to. Niestety, oparcie tego tekstu o lokiec tenisisty jest bledne. Pomimo nazwy lokiec tenisisty nie ma niczego wspolnego ze stawem (!!!), a jest najczesciej urazem przyczepu miesnia nawrotnego oblego lub miesnia zginacza promieniowego nadgarstka. Bardzo czesto ta entezopatia zbyt wczesnie kierowana jest na stol operacyjny (nie sadze aby medycyna bulgarska stala na najwyzszym poziomie) gdyz zwykle terapia niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi (Ibuprofen, Diclofenac) polaczona z rozciaganiem wyzej wymienionych miesni przynosi calkowita ulge po 2-3 tygodniach (badania kliniczne – 80% pozytywnych wynikow). Pacjenci, ktorych dotyczy owe schorzenie nie sa wylacznie odwodnionymi osilkami. W mojej krotkiej karierze lekarskiej nie zauwazylem przewagi osob ekstremalnie aktywnych fizycznie cierpiacych na to schorzenie, ale osob, ktore lata wczesniej byly aktywne fizycznie i zaprzestaly uprawiania sportu. Niestety jestesmy tylko ludzmi i za kazdym razem gdy cos robimy musimy sie liczyc z konsekwencjami. I jeszcze post scriptum. Idealy nie sa osiagalne, ale dazenie do nich jest, nawet dla zwyklego szarego czlowieka. Trzeba tylko chciec. Zerkam na Lazara i mam motywacje. Lece na silke. Pozdro

    • Tak tylko się czepnę, że łokieć tenisisty i łokieć golfisty to nie to samo 😛 ale tak jak mówisz, co kogo motywuje.

      Przy czym znów, mi właśnie chodzi o to by rozumieć co nas motywuje, jaka jest cena itd.

    • No tak. Pomylilem sie. Tematem byl lokiec golfisty. Jednakze to prawie to samo tylko dotyczy innych miesni.

  7. A ja widzę prawdziwy cel tego artykułu: ” z niczym nie można w życiu przesadzać”. Kolo, który napisał o kumplu informatyku, obnażył złe skutki przesadnego siedzenia przed kompem. W artykule Ty napisałeś o skutkach przesadnych ćwiczeń. Czyli dla mnie wszystko jasne i Twój wpis popieram. Trzeba słuchać swojego organizmu i z niczym nie przesadzać, a w naszych czasach dużo mamy “speców” do wymądrzania się, że pomaga “to czy to” i, ze trzeba działać ” tak a nie inaczej”. Tak naprawdę wszystko powinniśmy dostosować do możliwości własnego organizmu i tyle! Pozdro!

  8. Bardzo fajny tekst bo ostatnio często rozkminiam ten temat i cieszę sie ze ktoś o tym pisze ale ja bym poszedł dalej nie myśle tu o zdrowiu fizycznym danej osoby ale ile osoba dążąca do celu by być super fit traci przez swoje chore nastawienie na relacjach z ludźmi i mam tu na myśli rodzine przyjaciół itd. A wszystko po to by wyglądać jak z okładki.jestem ciekaw ile kobiet i mężczyzn które pokazują super przemiany pokaże ile straciły na relacjach z najbliższymi!

  9. Wiecie co… Polak to się zawsze doczepi. Autorowi chodziło o ‘coś kosztem czegoś’ i ‘wsadź sobie ideały w zad’ bo pogoń za wyglądem jak milion dolarów tylko dlatego, że inni nagle zakochali się w sporcie, jest mega słaba (z czego większość tych ludzi nigdy nie miała do czynienia ze sportem, swoją drogą to jest straszne, ludzie zachowują się ostatnio jakby im wszystko było trzeba palcem pokazać – zobacz, sport istnieje – a potem się puszą jak pawie i jacy to oni nie zajebiści). Fe fe i jeszcze raz fe.

  10. Ludzie robią o wiele głupsze rzeczy na własne życzenie. Obżarstwo mówię o ilości jedzenia, jedzenie byle czego, szybko-tanio-tłusto. picie byle czego cola, sprite słodzone soki (można wodę zwykłą z kranu filtrowaną taniej i zdrowiej) można upijać się co wickend, można palić papierosy.
    Czym to się różni od postępowania tego Pana. NICZYM.
    Ten pan ma problem z łokciem a reszta z listy, nadciśnienie, podniesiony holesterol, cukrzycę i cała masę dolegliwości wszelkiej maści.
    Po za tym fotka środkowa wypakowany koleś moim zdaniem jest podciagnięta MOCNO w photoshopie.
    Pogłębione bruzdy na brzuchu i klatce piersiowej, kontrast, plus oświetlenie które ma kluczowe znaczenie.
    Swiatło z góry eksponuje muskulaturę.
    Pan jest dorosły i robi ze swoim ciałem co chce.
    Jak napisałem powyżej 85% społeczeństwo postepuje ze swoim ciałem jeszcze gorzej i nikt afery z tego nie robi.

    • Oraz nikt tu afery nie robi 🙂 Chyba, że Lazar bo pisze o swoich kolejnych operacjach do milionów na świecie. Ja zaznaczam, że to dobry moment na zastanowienie się nad ceną skrajnych dążeń. Nic więcej.

      Ból dupy widzę mają wszyscy CI, którzy sobie ustalili taką sylwetkę za cel i teraz ich boli, że trzeba przyznać, z czym to się je.

  11. Ludzie co wy się tak uparliście na ten łokieć golfisty?? Czy na prawdę nie widzicie celu i sensu tego artykułu?? To może być cokolwiek innego np. zespół bolesnego barku, entezopatie innych ścięgien, ograniczenia ruchomości powięzi co ma wpływ na wiele jednostek chorobowych, szybsze zużycie stawów, czy zespoły przeciążeniowe mięśni i ścięgien, zapalenia pochewek ścięgnistych, kaletek itd. nie ważne… Organizm się eksploatuje. Tak jak brak ruchu jest szkodliwy tak i nadmiar. Sport to nie jest zdrowie. Złotym środkiem jest umiar we wszystkim, w tym też w aktywności ruchowej. Wiem, co mówię, opieram się również na swoim przykładzie- fizjoterapeutka, była zawodniczka sportów siłowych.

  12. Świetny wpis, który ludzie atakujący, zbyt powierzchownie i krótkowzrocznie traktują. Popieram w pełni! Sam uznaję za większą wartość, znajomość własnego organizmu i dostosowywanie do niego swoich działań aniżeli stosowanie wzorców zaczerpniętych z portali społecznościowych. Nie wiem dlaczego ludzie się obruszają tak mocno- gdyż wyraźnym jest że to z czym mamy do czynienia, to moda- okresowy trend, który trafił do mas. Popularne przysłowie “sport to zdrowie” dawno się zdewaluowało, w obliczu powstania terminu rekreacja i rozróżnienia aktywności fizycznej na te dwie składowe. Zatem “rekreacja to zdrowie” na dziś jest bardziej aktualne. Sport to zajęcie wymagające poświęceń – a więc jak sama nazwa mówi – coś kosztem czegoś. I świetnie to autor ujął – INDYWIDUALNY BILANS ma znaczenie. Wspomniany wyżej Lewandowski, LeBron czy x gwiazda sportu – ma bilans na plus z drenowania swojego ciała do maksimum. Zarabiają na tym krocie, plus zapisują się mocno na kartach historii sportu. Ale czy Adaś, Kasia czy inna Asia, która zauroczona modą na “Insta” zaczynająca swój katorżniczy reżim w wieku 20,30, 40 lat ma ten sam bilans na plus? Zdecydowanie bliżej jej/jemu do debetu. Koszt poświęceń > potencjalne zyski. No chyba że rozliczamy je w lajkach na facebooku, Instagramie i Bóg wie czym jeszcze. Tylko błagam – bez napinki i tłumaczenia że to nie dla polubień- tylko dla siebie. W przyrodzie zawsze występują proporcje. Od zawsze była grupa zapaleńców która się w ten sposób realizowała- ok, szanuję.
    Ale nie kupuję tego dziś, bombardowany zewsząd fotografiami, widząc jak kolejne szwadrony, ładują w siebie sproszkowaną naturę- Oops – “suple!” i bronią jednogłośnie argumentem “robię to dla siebie, nie dla poklasku”.

Dodaj komentarz