Dałem się zrobić…

1
321

dalemsie4

Pisałem ten tekst 3 razy i za każdym razem mi się nie podobał. Teraz zrobię to po raz 4 bez kombinowania i myślenia co tu jak przekazać powiedzieć i czego nie zgubić. Po prostu – polecę na żywioł. Wszystko co niżej przeczytacie napisałem jednym tchem. Zapnijcie pasy.

Akcja jest taka. Jest sobie salon fryzjerski TYLKO dla facetów. Taki salon, gdzie jest wszystko, od golibrody przez stylistę po manicure i solarium. Salon jest tak bardzo TYLKO dla facetów, że jak pewnego dnia akurat nie było ruchu i wyczaiła to jakaś przechodząca ulicą klientka, weszła, spytała czy może na 5 minutek pod lampę i została poinformowana, że nie. I tyle.

No więc jest ten salon tylko dla facetów. To już wiemy. Wiemy też, że my Panowie za często do salonu piękności nie chodzimy. Bo piękna to może być kobieta, facet to ma być mocny 🙂 Problem w tym, że siły nie zawsze widać na pierwszy rzut oka za to niezadbaną facjatą świecimy na cały świat 24/7. Warto by więc raz na jakiś czas, poza masą, rzeźbą czy kondycją zadbać też o tę najbardziej widoczną część naszego “ja”. Tylko… jak?

Ano właśnie. Pewnego pięknego dnia odzywa się do mnie wspomniany Salon .M.E.N. i pytają, czy nie chciałbym skorzystać z darmowej wizyty w salonie, w ramach której zrobią mnie na bóstwo. I teraz żebyście mnie dobrze zrozumieli, stać mnie na fryzjera, mam całkiem niezłą 5 ostrzową maszynkę do golenia a paznokcie już sobie kiedyś sam zrobiłem – serio serio. Doszło do mnie jednak, że cel jest szczytny bo pierwsze primo, będę miał materiał do podzielenia się z Wami – o tym, że warto, naprawdę WARTO Panowie dać komuś szansę na to, by O NAS zadbał. Nie musicie czytać gazet o kosmetykach czy wnikać w aktualne trendy, wystarczy udać się do salonu – np tego tu wspominanego – i będzie cacy. A druga sprawa, która mnie bardzo zachęciła jest taka… że dzięki tej wizycie będę mógł zrobić coś fajnego dla Was i na koniec tego wpisu dowiecie się o konkursie, w którym do wygrania będzie 10 zniżek 50% na usługi fryzjerskie w Salon .M.E.N. oraz coś więcej (ale to na inny wpis zostawię). No dobra, jest jeszcze trzecia radość… obiecali mi golenie brzytwą a zawsze chciałem tego spróbować 🙂

No to skoro już wiecie, jak wygląda “układ” to przejdźmy do szczegółów. Zaczęło się od tego, że nie miałem czasu na wizytę w salonie więc w ramach wymówki rzuciłem “spoko, tylko niech się chwilę zapuszczę”. No i tak się jakoś złożyło, że faktycznie się zapuściłem i to nie w przenośni… no ale ok, udało się w końcu udać do salonu. Z zabiegów miałem zaliczyć profesjonalny manicure (mój domowej roboty przyjarał – dosłownie – mi paznokcia, tak, że był tak mięciutki jakby go nie było 😀 za to nie było ani jednej nierówności… choć nie wiem czy dobrze robię, że o tym wspominam), potem golenie brzytwą a potem strzyżenie, stylizacja i “kuracja” na mocniejsze włosy.

A zaczęło się od paznokci..

pazurki

Zabieg prosty. Najpierw nam Pani drapie po paznokciach czymś co je wyrównuje, potem je czymś poleruje, potem czymś skrapla, potem wsadzamy rękę w ciepłą wodę (?) a potem leci druga ręka i jak się zrobi to ta druga wchodzi do wody a ta pierwsza dostaje jakieś kropelki na każdy pazur i gotowe. Zabieg bezbolesny a ręce nie wyglądają jakbyś wyszedł z kopalni, raczej jakbyś był kimś do kogoś zwraca się per “sir”. Całkiem pozytywne uczucie.

Teraz czas na strzyżenie. Dotychczas najczęściej bywałem w salonie fryzjerskim Jean Louis David, a aktualnie “K&L Hair and Design Group” czyli to co jest zawsze pod ręką w moim ulubionym Centrum Handlowym w Warszawie – CH Promenada 😉 Tam strzygą tylko maszynkami, zawsze sprzedaję im tę samą historię i jest “ok”. Czasem trafi się gorszy dzień fryzjera ale generalnie odstępstw od normy nie notuję za często. Tym razem musiałem opowiedzieć od początku co bym chciał mniej więcej i poprosiłem o poradę jak lepiej będzie i takową otrzymałem. I był to chyba najdłuższy zabieg fryzjerski w mojej historii ale i najdokładniejszy. Czułem się jak jakaś animowana postać, której rysownik poprawia kontury i kreski i w ogóle. A było co robić bo jak mówiłem, zapuściłem się, czyli wyglądałem mniej więcej jak na fotce wyżej widać… No i lecimy, najpierw standardowe mycie głowymycieglowy2A potem lecimy z cięciem. Przez cały czas mogłem sobie gadać a jak nie miałem ochoty to mogłem oglądać samochody na TVN Turbo albo Snookera na Eurosporcie (nie sprawdziłem czy mają Poker Italia ale nie zdziwiłbym się) także ani chwili nudy.

tv

Później przeszliśmy do golenia. Tak jak wcześniej wspominałem marzy mi się golenie brzytwą w domu. Golenie brzytwą aż ocieka testosteronem. Zawsze kojarzyło mi się z kowbojami albo komandosami. Po prostu taki symbol męstwa. Nie jest to jednak ani tania sprawa ani prosta. Stąd niesamowicie cieszę się, że udało mi się doznać tego zupełnie bez wysiłku 🙂

Golenie brzytwą zaczyna się od wysmarowania twarzy czymś, nie jestem pewien czym ale ma to zapewne na celu zmiękczenie zarostu i rozgrzanie skóry. Zabieg “zmasowania” twarzy jest całkiem znośny i nie trwa za długo. Chwilę po nim na twarzy ląduje ciepły wilgotny ręcznik.recznikRęcznik jak i krem ma na celu załagodzenie całego procesu golenia. Miękka i rozgrzana skóra jest bardziej sprężysta i łatwiej się naciąga. A musicie wiedzieć, że przy goleniu brzytwą naciągany będzie każdy centymetr Waszej twarzy, na którym występuje zarost. Jest to dość dziwne. Stoi nad Wami golibroda, który co rusz naciąga inny fragment Waszej twarzy… a potem przejeżdża po nim brzytwą. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć, że moim golibrodą był Andrzej, który to zarejestrował się do Triathlonu w Poznaniu i właśnie składa swój rower na start. Dodatkowo grywa w Pokera więc tematów do obgadania była masa. Choć na czas golenia zamknąłem się zupełnie. Tak wiecie… na wszelki wypadek. Słabe uczucie jak ktoś ma brzytwę przy Waszym gardle a Wam od gadania potrzeba przełknąć ślinę… No ale ok, ręcznik spada, zaczyna się golenie.brzytwaJako, że było to moje pierwsze golenie – tak to zrozumiałem – brzytwą, golony byłem tylko “z włosem”. Stąd – ku memu zdziwieniu – efekt końcowy nie był “idealny” a  mówiąc wprost, sam bym się ogolił lepiej maszynką. Ale podobno z czasem jest lepiej + samemu siebie znacznie łatwiej golić bo człowiek “czuje swoje golenie”. Golibroda działa na wyczucie i znajomość klienta, ten pierwszy raz przeważnie jest właśnie taki, że nie jest “perfecto”. Plus jest za to taki, że a) nie musiałem ogarniać całego tego sprzętu (sama brzytwa to tylko ułamek wszystkiego co potrzebne, jakieś kremy, pasy do ostrzenia, itp) b) moje pierwsze golenie brzytwą odbyło się w pełni pro i każdemu polecam takie przeżycie.

Po zakończeniu golenia wylądowałem tam gdzie pierwotnie myto mi głowę do cięcia. Teraz otrzymałem mega MEGA masaż głowy… no to co się działo z moją głową to się po prostu .. w głowie nie mieści. Żyły na czole wyszły mi takie, że na bicepsie takich nigdy nie będę miał. Efekt końcowy tych wszystkich zabiegów podobno zabrał mi kilka lat i cofnął w czasy zdaje się liceum …

efekt

No i to tyle z mojej podróży do Salonu .M.E.N. Teraz… czas na Was! A więc pora na konkurs!

Konkurs #1

Pięciu pierwszych Panów, którzy wrzucą na fanpage Fitbacku swoją fotę z opisem, czemu to Wy powinniście udać się do fryzjera zgarnia 50% zniżkę na usługi fryzjerskie w Salon .M.E.N

Konkurs #2

Pięć pierwszych Pań, które wrzucą fotkę swojego mężczyzny (albo czyjegoś), który wg nich powinien dostać w prezencie taką zniżkę (+powód)  również zgarnia 50% zniżkę na usługi fryzjerskie w Salon .M.E.N

Do obu konkursów – dobrze by było, by fotki miały jakiś związek z owymi zabiegami fryzjerskimi a może i sportem 😉 Oraz FOTKI BEZ OPISU NIE BIORĄ UDZIAŁU W ZABAWIE!!!

Powodzenia!

1 KOMENTARZ

  1. […] Jak wspomniałem na początku, moja wizyta była elementem akcji promocyjnej “BREAK A TABOO, łamiemy stereotypy” realizowanej przez agencję G3. Ze strony agencji pomysłodawcą akcji i jej koordynatorem była Ania Korzeniewska, która namówiła również kilku innych blogerów na wizytę. A kogo konkretnie? Mateusza Krogulca założyciela Livebrand Communications, który na swoim blogu runningowym opisywał wizytę w Barber Shop. Michała „Goo” Góreckiego współwłaściciela koszulkowo.com, który edukował we wpisie Facet u kosmetyczki . Arvinda Juneja autora bloga fitback, który opisał jak dał się zrobić. […]

Dodaj komentarz