Docenić zmęczenie

6
221

Mam dość

Jest taki moment na drodze każdego początkującego – choć nie tylko – o nazwie “mam dość, to bez sensu“.. Moment, w którym uznajemy, że za słabi jesteśmy na to by kontynuować walkę, moment, w którym stwierdzamy, że nie nadajemy się by to dalej ciągnąć i że i tak nie będzie z tego pewnie żadnego efektu skoro teraz już zdychamy a to przecież dopiero początek drogi… Problem w tym, że bardzo często na nasze “mam dość, nie chce mi się już, to bez sensu” usłyszymy zarówno ciepłe krzepiące słowa “dasz radę” jak i bezsensowne odgłosy zrozumienia “ta, mam to samo, bez sensu”… nikt jednak nie zwróci Wam uwagi na to, że w całym tym myśleniu jest błąd logiczny. Z jakiegoś powodu nie doceniamy zmęczenia a przecież jest ono wynikiem pewnych zamierzonych działań i co ważne, jest OCZEKIWANYM wynikiem. Jeśli czytujesz fitback, odwiedzasz fanpage itp. to najprawdopodobniej chcesz coś w swoim życiu zmienić. Chcesz być bardziej aktywny a tym samym dajesz znać, że w tej chwili jeszcze aktywna/aktywny nie jesteś. Co za tym idzie, głupotą jest oczekiwać, że to za co się teraz weźmiesz będzie lekkie delikatne i obejdzie się bez potu i łez. To normalne, że na tym etapie w Fittestcie, który zrobiliśmy, wyniki są jakie są, że niektórych ćwiczeń nie masz sił wykonać. Jasne, są wśród nas osoby, których wyniki rodzą podziw ale c’mon, nie ma w tym nic złego.

Ważne jest, że wyniki już są a tym samym wykazujesz inicjatywę i wolę walki. Błąd polega na tym, że myśl “mam JUŻ dość, nie mam WIĘCEJ sił, nie dam rady DOKOŃCZYĆ, to nie ma sensu” nie jest oznaką “porażki” a sygnałem, że jest dobrze, bo trening jest wyzwaniem a tym samym może coś zmienić. Po angielsku jest takie stwierdzenie “What doesn’t challenge you, doesn’t change you” co oznacza mniej więcej tyle, że bez wyzwania nie ma efektów. Jeśli trening od Ciebie wymaga wysiłku i Ty go dajesz, to znaczy, że już jest progress. Jeśli się przy tym zmęczysz, to znaczy, że JUŻ są efekty (tylko na razie przerabia je organizm wewnątrz) i jeśli nie masz sił “na dokończenie” to również sukces bo to znaczy, że COŚ ZACZĘŁAŚ/ZACZĄŁEŚ! Tyle różnych informacji na temat Twojego sukcesu daje Ci sam fakt, że “zdychasz po treningu” (albo w jego trakcie). Nie trzeba być wielkim by zacząć, trzeba zacząć by być wielkim. Twoja myśl, która wynika z ciężkiego treningu jest tak naprawdę zwieńczeniem DOBREGO treningu, który już w tej chwili Cię zmienia. Im bardziej jesteś zmęczony i im bardziej masz dość tym lepiej wiesz, ile to co WŁAŚNIE ZROBIŁAŚ/ZROBIŁEŚ od Ciebie wymagało.

Ilekroć więc pomyślisz “Fuck you Fitback” uśmiechnij się! Im bardziej srogie masz myśli tym więcej dobrego dla Ciebie zrobił zakończony/trwający właśnie trening. Poziom zażenowania, zdenerwowania i wycieńczenia po treningu jest adekwatny do tego, ile ten konkretny trening może Ci dać. Teraz Twój wybór polega na tym, czy kontynuować czy odpuścić coś, co przynosi profity…  dość prosty wybór, prawda?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGrupowe Szaleństwo
Następny artykułKurczak w sosie pomidorowo-śmietanowym
Zdjęcie profilowe Arvind Juneja
Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

6 KOMENTARZE

  1. Właśnie przytoczona przez Ciebie myśl przyświeca mi od dość dawna i wieńczy wszystkie maile które wysyłam 🙂

    “Nie musisz być wielki, żeby zacząć, ale musisz ZACZĄĆ, żeby być WIELKI”

    Zig Ziglar

  2. Fajny tekst, trafia do odbiorcy 😉 ale najtrudniej jest znaleźć w życiu stałą motywację, bo często zdarza się, że ludzie szukają motywacji tam gdzie szybko ona znika 🙂 to jest chyba najtrudniejsze, znaleźć uniwersalny powód do ciągłego walczenia o lepsze Ja 🙂 i to co Ty napisałeś może być taką motywacją 😉

    Dzięki 🙂

    • A czy walczenie o lepsze ja; dążenie do osiagniecia najlepszej wersji siebie nie jest wystarczająca motywacja? Psychologia mówi, ze motywacje tracimy w chwili, kiedy cel nam znika z oczu. Wystarczy więc kurczowo trzymać sie zamierzonej myśli, a cała reszta potoczy sie sama 😉

  3. świetny tekst, konkretny i na temat 🙂

    ja w momentach zwątpienia od ubiegłorocznego MW mam w zanadrzu wspomnienie, gdy na ostatnich kolometrach na moje “i po co ja to biegnę, nie chce mi się już, to bez sensu” od towarzyszy, z którymi miałam szczęście i przyjemność pokonać ten dystans usłyszałam “to schodź z trasy i wracaj do domu” – pomyślałam “NIE!!! bez sensu” i poczułam wewnętrzne bulwersum, które dało dodatkową energię do dokończenia dystansu 🙂 Od tamtej pory, gdy tylko myślę, że nie mam już siły i nie dam więcej rady trzymam się tamtej myśli, że to zwątpienie jest totalnie bez sensu i jak to tak, że mam przerwać? nie dokończyć? nie może być 🙂

Dodaj komentarz