Łosoś w sosie pomidorowym

1
147

Ujarzmiłem dziś po raz pierwszy w życiu rybę. Jestem totalną nogą w kuchni więc do wszystkich nowych przeżyć w kuchni (a raczej poczucia ile to ja tam czasu stracę) mnie specjalnie nie ciągnie. Zresztą, fakt, że dzisiaj kupując koperek kupiłem pietruszkę powinien mówić wszystko o moich skillsach.

Udało mi się jednak i chcę się z Wami podzielić tym przepisem 🙂

Na początek składniki:

  • Cebula (duża)
  • Szczypiorek
  • Pomidory (dwa duże)
  • Oliwa (na oliwie nie oszczędzaj!)
  • Łosoś (300g)
  • Przyprawy (jak kto lubi)

I tyle 😉 Mówiłem, że raczej patrze na proste tematy. Wg kalkulatorów na 100 gram takiego posiłku wychodzi nam :

  • Białko : 20 gram
  • Tłuszcz : 13,5 gram (w smaku prawie go nie czuć, jest wyczuwalna “nutka” tłuszczu ;])
  • Węglowodane : 2 gramy
  • Kalorie : 220 kcal

Przygotowanie

Krok 1. Pociąć pomidorki na drobne kawałki. Im drobniejsze tym szybciej się sosik zrobi i ładniej się rozsmaży (jest takie słowo?)

Krok 2. Przygotować rybkę. Czyli najpierw spędzić z 30 minut na obieraniu jej ze skóry i oddzielaniu od kości a potem na cięcie na kawałeczki (mi się i tak na patelni rozsypała więc się nie ma co starać o jakieś ładne równe kawałki czy coś… o ile nie robicie tego na pokaz – choć w drobnicy tez fajnie wygląda – to tnijcie jak Wam wygodnie).

Krok 3: Pokroić CAŁĄ cebulę na drobno, wg tego co znalazłem w sieci miało być w kosteczkę ale jakoś za nic nie potrafię sobie wyobrazić, jak wygląda cebula pokrojona w kosteczkę więc pociąłem jak popadło 😉 Pokroić też szczypiorek (i koperek.. jak ktoś wie jak wygląda…)

Krok 4: Lejemy na patelnię oliwę (ja leję na oko, nie znam się to lecę na wyczucie nie?) a potem zaczynamy podsmażać rybkę. Rybka ma się zarumienić czyli na moją logikę usmażyć. I jak straciła swój naturalny czerwoniutki kolor na rzecz tego jaśniejszego wyglądającego jak coś do jedzenia… przenosimy rybkę czymś z dziurkami (cedzakowa łyżka).

Krok 5: na patelni na tej samej oliwie co przed chwilą smażyliśmy rybkę wrzucamy pomidorki i je tam “mieszamy” łychą aż się zrobi sosik… to chwilę trwa (ja je przyciskałem coby się szybciej rozkładały ale po chwili jak się rozgrzały to same się rozłożyły)

Krok 6: Wrzucamy cebulkę do sosu

Krok 7: a potem rybusię 🙂

I w tym momencie w zasadzie all done. Ja sobie stwierdziłem, że nieco za dużo tego “sosu” (w sensie za rzadki jest) i potrzymałem dość długo aż się nieco wyparowało i podałem uprzednio udekorowawszy szczypiorkiem… voila!

Podałem siostrze i szwagrowi (zjedli jeszcze z bułką, ja pieczywa nie tykam!) i byli happy.

Będą ze mnie ludzie, co myślicie?

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułProjekt “Uśmiech”
Następny artykuł7 dni później
Zdjęcie profilowe Arvind Juneja
Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz