MinHolder – Dowód osobisty Twojego zdrowia

7
287

Jestem jedną z tych osób, które dosyć często lądują z dala od domu bez dokumentów. Tak jakoś mam po prostu, nie jest mi to potrzebne do życia, żeby mieć dowód przy sobie jak jadę do pracy więc często budzę się na mieście chcąc coś załatwić i orientując się, że nie mam jak bo dowód w domu. Paradoksalnie jednak NIGDY nie wychodzę biegać bez dowodu. Jakoś tak mam z tyłu głowy, że gdyby doszło do czegoś złego to jest jedyny papier, który może mnie zidentyfikować (telefon może np nie przetrwać zderzenia z autem czy ziemią) i może – mam taką nadzieję – pomóc przetrwać. Przeważnie chowam dokumenty w tej samej kieszonce co telefon. Czyli jeśli mam swojego forearm sleeva (futerał na przedramię) to wsuwam dowód do niego (tak samo jak kartę płatniczą).

Problem w tym, ze dowód to raptem imię, nazwisko, data urodzenia i pesel. W przypadku gdy szybko potrzebna jest krew medycy/ratownicy nie mają wystarczająco informacji.. a jak nie masz nawet dowodu to nie mają nic. Często muszą to sami sprawdzić a to kosztuje czas, którego możesz nie mieć.

Miejsca nie brakuje…

Zdecydowanie w dzisiejszych czasach nie mamy problemów ze znalezieniem “miejsca na coś dodatkowego” kiedy idziemy biegać. Najczęstszym nosidełkiem stosowanym przez biegacza są tak zwane “nerki”. Tak, te nerki, których  używamy do noszenia bidonu, papieru/chusteczek (że niby masz katar ^^ a tak naprawdę.. :P). Do takiej nerki bez problemu można schować dowód, kartę płatniczą i np klucze. Poza tym producenci ubrań starają się doszyć zapasową kieszonkę “na cokolwiek” gdzie tylko się da (magiczne kieszonki na plecach.. kto na to wpadł? ja się pytam, KTO?).

Nie możemy więc narzekać na brak miejsca, choć faktem jest, że im mniej mamy tym nam lepiej.

Ale informacji tak

No to masz ze sobą dowód – albo i nie. Co można z niego wyciągnąć? Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację: robisz sobie niedzielne długie wybieganie, 20+ kilometrów. Jesteś hen hen od domu, nawierzchnia dosyć śliska i niestety łapiesz zająca. Lądujesz na glebie, głową uderzasz o chodnik i leżysz. Jak wg Ciebie osoby, które na Ciebie trafią mają Ci pomóc? Co będzie wiedział na Twój temat sanitariusz? Masz jakieś uczulenia? Przewlekłe choroby? A może masz wadę serca? Głowa rozbita i potrzebujesz szybkiego podania krwi? A jaką masz grupę? Skąd oni to będą wiedzieć? A jak już Cię przewiozą do szpitala to co mogą Ci podać a co nie? Przyjmowałeś do tej pory jakieś leki? Co mogło spowodować Twój upadek? (może jest powiązany z innym upadkiem sprzed kilku dni?)

Niektórzy z nas mają w telefonach zanotowany numer pierwszego kontaktu. Tak zwany ICE (In Case of Emergency). Pod tym numerem zapisuje się numer do bliskiej osoby (starajcie się jednak wpisać tam kogoś, kto wie wszystko na Wasz temat – w tym grupa krwi, uczulenia, historię chorób itd. – czyli raczej rodziców/partnerów życiowych niż np współlokatora czy kumpla z pracy).

Dla lekarza, który będzie się nami zajmował to może jednak być za mało… on będzie musiał znać odpowiedzi na wyżej zadane pytania a w większości z nich jedyną osobą znającą odpowiedź będziemy właśnie my.. tyle, że nieprzytomni. Z pomocą przychodzi sponsor tego wpisu – MinHolder!

Minholder

MinHolder to w rozwinięciu Medical Information Holder. Czyli coś, co przechowuje nasze informacje medyczne. W tym przypadku tym czymś NIE JEST ani opaska, ani karta, ani klucz USB ani nic takiego. Nie. Jest tym czymś nasz RESCUE CODE. Indywidualny kod, który jest nam przydzielany wraz z pakietem startowym, który z kolei jest do wygrania w naszym konkursie 🙂

Pakiet startowy składa się na :

  • Kartę MinHolder z indywidualnym Rescue Code
  • Opaskę MinHolder z indywidualnym Rescue Code
  • Instrukcję obsługi (że niby ktoś przeczyta :D)
  • Naklejki na telefon oraz do samochodu.

Wygląda to mniej więcej tak: http://instagram.com/p/jpog24udUY

Jak to działa?

Najpierw pakiet trzeba kupić. Tu pierwsza niespodzianka bo jak się okazuje w odróżnieniu od popularnych na rynku rozwiązań (ładne zdanie co? sam skleciłem) tutaj mamy “pełen serwis” już od 35 złotych. Za te 35 złotych otrzymujecie widoczny na powyższym filmiku pakiet (+naklejki, które się nie zmieściły w nagraniu) oraz dostęp do internetowego panelu, w którym możecie zamieścić takie informacje jak (źródło):

  • podstawowe dane użytkownika,
  • grupa krwi,
  • aktualne i przebyte choroby,
  • choroby przewlekłe,
  • przyjmowane leki,
  • informacja o ewentualnej ciąży pacjentki,
  • alergie,
  • ostatnie niebezpieczne zdarzenia lub pobyty w szpitalu,
  • dane kontaktowe lekarza lub punktu leczenia pacjenta,
  • dane kontaktowe bliskich,
  • oświadczenie woli dotyczące ewentualnej zgody na przeszczep narządów,
  • inne ważne informacje na temat pacjenta.

Wszystko to pojawia się w Waszym profilu, który potem jest do odczytania przez DOWOLNĄ OSOBĘ, która wprowadzi Wasz RESCUE CODE. Długo się nad tym zastanawiałem czy to aby bezpieczne sprawiać, że takie dane na nasz temat są tak teoretycznie łatwo dostępne…No ale umówmy się, coś za coś. Jeśli chcemy mieć takie zabezpieczenie to wiąże się to z podjęciem decyzji z pełną świadomością jej konsekwencji. W moim odczuciu to nie są dane, które mogą nam “zaszkodzić” (tzn nikt nam raczej tożsamości nie ukradnie wiedząc, że mamy uczulenie na to czy na tamto albo, że przeszliśmy jakąś tam chorobę). Czyli innymi słowy – tak, to są dane mocno perosnalne i prywatne a wręcz intymne.. ale to właśnie te dane mogą nam uratować życie. Technologia idzie do przodu i prędzej czy później będzie można znaleźć takie informacje na nasz temat w Google 🙂 dziś na szczęście się nie da a sam Rescue Code jest TYLKO na naszej karcie (którą możemy schować w portfelu) i od WEWNĘTRZNEJ strony naszej opaski (co widać w zdjęciu na rozpoczęciu tego tematu).

Kiedy masz już pakiet przechodzisz do strony Minholder.net i rejestrujesz swój kod na swoją osobę. Nie będę przechodził przez formularze itd. bo to możecie sobie sprawdzić sami. Im więcej danych uzupełnicie tym więcej będzie na Wasz temat wiedział człowiek, który może uratować Wasze życie. Jasne, bardziej myślimy tu już o lekarzu bo ratownik raczej nie będzie grzebał w internecie w poszukiwaniu informacji na Wasz temat…

Przy okazji chciałbym zasugerować dla nowszych wersji – oraz modyfikację dla aktualnej – dopiszcie sobie jakoś ręcznie grupę krwi na opasce. To jednak zawsze lepiej mieć mocno na wierzchu.

WWW, Mobile itd.

Po rejestracji nasze dane są dostępne zarówno z komputerów jak i z urządzeń mobilnych. Znalazłem między innymi miejsce do umieszczania codziennych pomiarów (waga, ciśnienie itd.). To chyba pierwsze takie narzędzie, w którym takie regularne wprowadzanie danych ma dla mnie większy sens, niż wklepywanie ich do Endomondo.. kto wie jakie wnioski może wyciągnąć lekarz na podstawie zmian, które każdego dnia wprowadzamy. Zwłaszcza dotyczy to sportowców, którzy czasami w różnych okresach zmieniają mocno swoje nawyki żywieniowe (np robią masę, wrzucają redukcję, korzystają z suplementów itd.).  Chciałem porobić screeny ale na szczęście MinHolder ma swój film, który prezentuje możliwości 🙂

Konkurs

No i przechodzimy do fajnej wiadomości… bo tak naprawdę, to są DWA konkursy nie jeden! I co ciekawe, jeden TYLKO dla Fitbackowiczów! 🙂 Zadanie jest następujące:

OPISZ/POKAŻ – JAK WIDZISZ PRZYSZŁOŚĆ takich DOWODÓW OSOBISTYCH TWOJEGO zdrowia. Czy to będą opaski? a może microchipy? Jakie rozwiązanie według Ciebie będzie najlepsze dla wszystkich? Albo po prostu, z jakiego rozwiązania korzystałbyś najchętniej?

Wygra ta osoba, której pomysł spodoba mi się najbardziej. Proste? Propozycje/Odpowiedzi/Zdjęcia wrzucajcie w komentarzach do tego wpisu.

  • Do wygrania pakiet, który opisałem powyżej.
  • Czas na zgłaszanie swoich pomysłów macie do końca tygodnia czyli do 2 Lutego 2014.
  • Liczą się tylko odpowiedzi zamieszczone w komentarzu pod wpisem na blogu.

KONKURS 2 – Polacy są Niesamowici

I tak trochę bardziej z grubej rury… do zgarnięcia jest GoPRO HERO 3 BLACK!!! A konkurs polega na…

Organizatorzy na zgłoszenia czekają do 15 lutego.

Moje wrażenia

Ha! Myśleliście, że to już koniec co? 1200 słów a dopiero doszedłem do konkursu. Chciałem na koniec dodać kilka słów ode mnie w temacie “co myślę o takich rozwiązaniach”. Powiem tak – żałuję, ze nie jestem twórcą takiego narzędzia. Pamiętam, że na studiach brałem udział w projekcie, który miał na celu wspierać wymianę danych o pacjentach między szpitalami. Bardzo często lekarze muszą się borykać z “zaginionymi badaniami” itd. i tamten projekt miał to zmienić. Oczywiście nie przeszło gdzieś dalej bo grupa studentów bez dojść miała za słabą siłę przebicia.. czasy się jednak zmieniły i dzisiaj za przebicie mogą służyć nam takie kanały.. jak Internet.

MinHolder uderza w problem z dość ciekawej strony. Produkt na pierwszy rzut oka jest skierowany głównie do osoby, która będzie z niego korzystała dla własnego bezpieczeństwa (czyli nas) ale tak naprawdę niesamowicie ułatwi życie lekarzom, którzy – przy założeniu, ze będą mieli do tego warunki – będą mogli dowiedzieć się bardzo dużo na temat swojego pacjenta w bardzo krótkim czasie i często w szybszym niż byliby w stanie wyciągnąć te informacje od samego poszkodowanego.

Na dzień dzisiejszy wiadomo pewnie nie każdy ratownik i lekarz wie, czym jest to rozwiązanie. Na stronie jednak regularnie pojawiają się informacje o konferencjach i wydarzeniach, na których MH reklamuje swój produkt i tym samym poszerza świadomość świata medyczno/ratowniczego. W moim odczuciu świat ten powinien być firmie wdzięczny bo zrzuca ona na bark swoich klientów odpowiedzialność za przygotowanie “podłoża” dokumentacji medycznej (w bardzo luźnym tego słowa znaczeniu) i co więcej – edukuje tegoż klienta (przyszłego pacjenta) w tym, jak ważne jest zachowywać pewne informacje i sprawiać by były łatwo dostępne w sytuacjach, których nie przewidzimy.

Czy coś bym zmienił? Tak. Zmieniłbym wygląd opaski, zmieniłbym wygląd aplikacji, zmieniłbym wygląd serwisu (i jego usability również). Ale to już kwestia tego, że jestem geekiem pod tym względem i widzę “jak można to było zrobić prościej” lub “ładniej” (zgodnie z moim gustem). Samo rozwiązanie jednak bardzo mi się podoba i mam nadzieję, że kiedyś coś takiego będzie standardem. Aaaa wróć, skoro ma być standardem to ja poproszę opcję wpisania swoich informacji w dwóch językach 🙂

Tyle kazania ode mnie. Czekam na Wasze zgłoszenia konkursowe!

P.S. Czy jakakolwiek aplikacja dla biegaczy zapytała Was kiedyś o Waszą grupę krwi? Z ciekawości pytam….

7 KOMENTARZE

  1. sądzę, że jest jeszcze za wcześnie żeby takie opaski zgromadziły rzeszę fanów (mam tutaj na myśli głownie te starsze roczniki które nie wierzą w takie nowinki techniczne , i na każdym kroku węszą spisek, patrz. PiS-owcy ) ale 3 mam kciuki za pomysł bo w/g mnie jest super. Szkoda tylko , że nie starczy sama opaska, a trzeba jeszcze sie rejestrowac , co wiąże się z korzystaniem z internetu itp. a to znowu sa jakieś utrudnienia dla co poniektórych osób. Osobiście wolałbym aby w przyszłości każdy z nas miał wszczepiony mikrochip pod skórę , i żeby tam były wszystkie takie informację. Musiały by to regulować również jakieś przepisy, które zobligowały by wszystkie osoby, do poddania sie wszczepieniu takiego mikrochipa . pozdrawiam. ps. zero aplikacji które pytały by sie o moja gr krwi, jak do tej pory

  2. jest jeden problem: żaden szpital nie uzna grupy krwi tak wpisanej. ŻADEN. poza własnym badaniem jedynym uznawanym dokumentem jest krewkarta wydawana przez laboratoria (w Warszawie na Saskiej honorowi krwiodawcy dostają krewkartę za darmo). Ale oczywiście pomysł jako taki świetny!! Przecież nawet mój mąż nie pamięta nazwy leku, który biorę ;P

  3. to ja też wezmę udział w konkursie, wyobraźnie mam bujną i mogę przez chwilę poudawać, że w Polsce nawet najdziksze pomysły można zrealizować 😉 Jako przeciwniczka wszczepiania sobie pod skórę ciał obcych
    😀 proponuję coś takiego: stwórzmy ogólnoświatową bazę danych. Niech każdy człowiek
    ma tam swoje konto z grupą krwi, przebytymi chorobami itd. Jest to możliwe, skoro
    mamy już fb 😉 teraz trudniejsza część: wyposażenie wszystkich karetek, lekarzy
    i szpitali w czytniki i urządzenia z ekranami podpięte do tej bazy (dobrze
    byłoby żeby czytniki były bez przewodowe – w końcu jak szaleć to szaleć!). A teraz wisienka na torcie czyli co będziemy z
    czytywać? Co będzie hasłem do naszego „portalu zdrowia”? otóż tym przenośnym hasłem,
    które dzięki czytnikom da ratownikom dostęp do wszystkich naszych danych będzie… tęczówka oka 😉 bo czemu nie? W końcu każdy
    ma inną, tęczówka jest inna nawet u bliźniąt jednojajowych! No i zawsze mamy ją
    przy sobie 😉 Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy mogli przez Internet
    dokonywać zmian na swoim koncie w systemie, nie potrzeba do tego nawet czytnika
    wystarczyłby zwykły login i hasło 😉

    • Podoba mi się koncept wyczytywania danych z tęczówki ale ja bym poszedł jeszcze dalej – narzędzie, które potrafi na tej podstawie sprawdzić stan pacjenta i wyczytać jego informacje zdorowtne – w jakiś magiczny sposób 🙂

  4. Nic lepszego niż opaski nie wymyślimy. Co najwyżej – i to bez wątpienia będzie się działo – będziemy ulepszali opaski, rozwijali bazdy danych wraz z oprogramowaniem do ich obsługi etc., ale nie sądzę, byśmy szybko przeszli na rozwiązania “z przyszłości”.
    Osobiście bym się nie zgodził na wszczepienie mi czegokolwiek pod skórę z powodu jednak dość błahego – bo co prawda chodzi o moje zdrowie bądź nawet życie, ale nie oszukujmy się, bez podawania wszystkich danych o sobie w formie dla nas nie do końca jasnej też można funkcjonować. Jednak czuję większy wpływ na to, co sam umieszczę w systemie, niż na działanie podskórnego chipa.
    Co do wielkiej bazy danych – też w to nie wierzę. W skali polskiej, pomijając już nawet koszt takiego przedsięwzięcia, problemem byłaby administracja tak ogromną i tak wrażliwą bazą. Przecież tego typu informacje to niebywała gratka choćby dla ubezpieczycieli. Ponadto największe atuty zapisanych gdzieś danych o naszym zdrowiu to w mojej ocenie możliwość ich odczytania gdzieś daleko, w dajmy na to na Białorusi czy Dominikanie. Tak więc baza musiałaby być ogólnoświatowa. A tu już wchodzimy w totalną fantastykę, a ja wracam z pytaniem: kto miałby być administratorem danych osobowych?

    Dlatego też, trochę na zasadzie mniejszego zła w tworzeniu dobra, sądzę, że w tej kwestii dotarliśmy do najlepszego możliwego rozwiązania, które bez wątpienia będzie ulepszane aż do bólu i dzięki temu nie będziemy zapominali o opasce czy klipsie, zniwelujemy możliwość dostępu do naszych danych przez osoby niepożądane, w systemie wprowadzone informacje będą automatycznie tłumaczone na inne języki, ale to nadal będzie technika rodem z XXI wieku.
    Inna rzecz, że coraz częściej sami rezygnujemy ze swojej prywatności i to, co tutaj robimy, czyli podpisujemy się swoimi nazwiskami, podczas gdy czytać to może w zasadzie każdy, jeszcze kilkanaście lat temu było dla większości trudne do wyobrażenia. Teraz to standard. Kto wie, czy za 20 lat standardem nie będzie ujawnianie swojej pełnej dokumentacji medycznej? Ja sobie powtarzam, że w życiu, że to moja sprawa, ale to teraz jestem taki mądry… 😉

  5. znów będę zawracać Ci głowę 😀 może w ramach nagrody pocieszenia zdjęcie z tegorocznego BW (własnie zdałam sobie sprawe,że to już zeszłoroczne BW…. niech szlag trafi czas)? ;p na pewno miałabym większą motywację do odchudzania ;p

Dodaj komentarz