Najtrudniejszy pierwszy krok. Problem z motywacją w odchudzaniu.

16
318

Nie trzeba być kimś wielkim by zacząć o siebie dbać. Ale trzeba zacząć o siebie dbać, by kimś wielkim zostać. Niestety początki nie są łatwe. Z drugiej strony, gdyby były, kto by docenił efekty?

Jedną z największych przeszkód w walce z samym sobą stanowi nasze otoczenie i nasz do niego stosunek. Mamy tendencję – bardzo niezdrową wg mnie – do oceniania naszych pomysłów, idei, priorytetów względem tego, “co by pomyśleli o tym inni”.

  • Czy czasem jak wybiegnę w środku dnia na miasto ludzie nie będą się na mnie krzywo patrzeć?
  • Czy może będą się podśmiechiwać z moich krótkich spodenek albo przepoconej koszuli wiszącej na moim wielkim cielsku?
  • A może zobaczą że mam grube uda i będą się śmiać?
  • A co jak wpadnę na kogoś znajomego i on powie innym?

Bardzo możliwe, że tak właśnie będzie. Że będą się śmiać, obgadywać, oceniać. Pytanie brzmi: jaki normalny, dojrzały i inteligentny człowiek śmieje sie z kogoś, kto postanawia zrobić mądra rzecz i zadbać o siebie? Kto o zdrowym umyśle jest w stanie śmiać się z tłustego faceta który mimo upały biegnie, bo to ważne dla jego zdrowia? Nikt, nikt mądry.

Tylko idiota – mówiąc wprost – nie potrafi docenić i zauważyć wysiłku tego biegnącego spoconego człowieka. Tylko zazdrośnik, który sam nie potrafi ruszyć dupy z fotela będzie sobie żartował i nabijał się w obecności innych z tego, który ćwiczy i walczy o swoje zdrowie. A zatem, skoro ustaliliśmy typ, czy warto się przejmować opinią takiego człowieka?

Nie. Bo widzisz, poza słowami idioty, nic nie stoi na przeszkodzie byś właśnie dziś, tu i teraz, zaczął i zaczęła dbać o swoje zdrowie. Nie masz nic do stracenia za to wszystko do wygrania. Czy warto to zaprzepaścić przez bandę kretynów, którzy mają tak nudne i smutne życie, że jedyne co im zajmuje czas to gadanie o innych ludziach? Nie warto. A pomyśl, że może akurat widok Ciebie trenującego zachęci kogoś innego do wzięcia się za siebie. To dopiero coś, pomóc innym pomagając sobie.

Musisz zrozumieć, że w Twoim życiu jesteś swoim priorytetem. Nie możesz odbierać sobie prawa do zdrowia, lepszego życia, lepszej formy czy po prostu satysfakcji z życia bo ktoś inny “może coś powiedzieć“. Ani ten ktoś obcy ani nikt inny kto usłyszy ew plotki czy żarty na Twój temat nie przeżyją Twojego życia za Ciebie. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

W tym wyścigu ścigasz się tylko ze sobą. Nikt Ci nie da medalu za to, że nie zrobiłeś tego, z czego inni mogliby się śmiać. Ale zrób coś z czego się śmieją, rób to z konsekwencja aż będą efekty a wtedy przypomnisz sobie ten przydługi wpis i wszystkie te chwile w których miałeś i miałaś już dość. I podziękujesz sobie, że się nie poddałeś i nie poddałaś presji otoczenia…podziękujesz, bo wiesz.. Że w tym wyścigu jesteś zwycięzcą od momentu podjęcia walki o siebie, dla siebie.

I na zakończenie fajna reklama Nike z serii “Find your greatness”.

[Aktualizacja]

Powyższa reklama podobno wzbudziła bardzo dużo kontrowersji na całym świecie. Widzowie nie byli pewni, czy Nike przypadkiem nie wyśmiewa się z 12 letniego Nathana. Poniższy film wyjaśnia sytuację i dodaje niesamowitej wartości całej akcji

P.S. Ciekawostka, wpis napisany w całości na iPadzie 😉 da się? da się.

Jesteś tu pierwszy raz? Zerknij tutaj: http://fitback.pl/starter

16 KOMENTARZE

  1. Przede wszystkim zależy od silnego samozaparcia i woli, żeby zacząć odchudzać, żeby potem mieć radochę z tego. Wiem coś o tym, bo o ponad 20kg lżejszy byłem a że kocham rowerowanie, to coś musiałem wybrać ;). I lecę dalej. do idealnej wagi ale z umiarem.

    Dieta? żadna z tych modnych, po prostu MŻiPŚ – mniej żreć i pić słodkie

  2. Ja akurat miałem to szczęście, że moja motywacja doprowadziła mnie do dwóch zwycięstw na raz. Mianowicie pewnego dnia postanowiłem rozstać się z paleniem papierosów. Wiedziałem także o piwnej oponie, która doprowadzała mnie do zadyszki. Dziś dzięki swojej motywacji nie palę, w ciągu 10 miesięcy zgubiłem 14 kilogramowy balast i pokochałem bieganie. Jeżeli jesteśmy gotowi na zmiany w swoim życiu i jesteśmy zmotywowani do sukcesu nie możemy zważać na jakiekolwiek przeszkody a za uśmieszkami wielu “mądrali” często kryje się głęboka zazdrość. Uwielbiam patrzeć na minę osoby z fajką w zębach obok której akurat przebiegam podczas treningu.:) Pozdrawiam czytelników fitbacka i samego autora

  3. O tak. Pierwszy krok to ogólnie problem we wszystkim – przynajmniej u mnie. Długa historia, którą szkoda nudzić. 🙂
    W tematyce odchudzania – od poniedziałku startuję z działaniami mającymi na celu pozbawić mnie brzuszka. Praca siedząca i zamiłowanie do piwa zrobiły swoje. Spora ilość kawy także, do tego fast foody do których biura mają takie zamiłowanie czasami.
    Zobaczymy czy się uda. Póki co odstawiłem z dnia na dzień (parę tygodniu temu) kawę, słodycze, wodę gazowaną i w ogóle to co było mi zbyteczne. No i rzuciłem piwo – też z dnia na dzień, ot tak. Może nie będę wyglądał dziwnie jak na imprezie ze znajomymi wypiję szklankę piwa albo wcale. 🙂
    Teraz walczę o urozmaiconą dietę, ale kończą mi się już pomysły na zdrowe i wartościowe posiłki, dlatego wszelkie manuale mile widziane. 😛
    Póki co brzuch – zobaczymy co dalej. W planach zacząć kiedyś pracować nad górnymi partiami, tylko szukam proporcjonalnego do mnie “leszcza”, z którym będę mógł na siłownię chodzić. 🙂
    P.S
    Arvind można Cię jakoś mailowo złapać?

  4. Moim pierwszym krokiem było przyznanie się przed samą sobą, że tak dalej być nie może i trzeba wprowadzić w życiu jakieś zmiany!!! A potem pewien Krzysiu niechcący namówił mnie na maraton i teraz uśmiech każdego biegacza na ścieżce powoduje, że chcę biec dalej!!! No i zobaczymy, na razie się trzymam w postanowieniach 🙂

  5. sam bardzo dużo przeszedłem w tym względzie . Kiedy zacząłem chodzić na siłownię wstydziłem się przebierać , biegałem a raczej truchtałem na bieżni w samym rogu żeby nikt nie patrzył . Ale kiedy zacząłem znajdywać kumpli na siłowni bo widzieli że chodzę cały czas itd na początku cześć cześć tylko później co robię na siłowni co ćwiczę jak ćwiczę rozmawialiśmy bardzo dużo . Ja wyszedłem z założenia że przyszedłem się zmienić to gdzie mam się zmienić jak nie tu raz tylko spotkałem się z nie miłą sytuacją ale podszedłem do niego i spytałem się czy nie chce rywalizacji zmierzy się z moją dyscypliną a potem ja z jego . Gościu był w wielkim szoku jak przebiegłem szybciej od niego 5 km i zaraz potem podniosłem na klatę więcej od niego 😀 Zamkną się i mnie przeprosił . Wiem że większość ludzi ocenia nas po wyglądzie ale trzeba zmienić ca
    łe swoje życie . Nawet nie wiedziałem jakie wspaniałe może być chodzenie w spodniach z materiału bo tak to to tylko jeansy bo był rozmiar chodź nie zawsze … Dopiero teraz mieszczę się do gokartu siodełko w rowerze pod mną nie skrzypi . Dorośli są jak duże dzieci jeśli się sparzysz na czymś to nie będziesz tego robił . Tak samo jest w diecie ćwiczeniach itd . Jak nie smakowały mi jakieś warzywa to zmieniałem je na inne żeby dieta była przyjemnością a nie obowiązkiem a ćwiczenia wiadomo na początku trzeba z sobą powalczyć ale jak dojdziesz do momentu kiedy w spoconym t shircie i spodenkach położysz się na ziemi bo nie masz już siły czujesz swój pot w ustach we krwi zacznie krążyć endorfina i mając na gębie wielkiego banana to zrozumiesz o co chodzi . Ja teraz uwielbiam biegać ten moment kiedy biegniesz wszystko jest zależne tylko i wyłącznie od Ciebie tylko od tego jak ty się do tego przygotowałeś co zjadłeś co piłeś itd to jest czad . Jeśli nie masz silnej woli to postaraj się zrobić coś tak żebyś nie mógł sobie odpuścić bo np masz zapłacony karnet i szkoda kasy . Kup sobie na siłownię fitness clubu karnet od razu na pół roku zapłać od razu zobaczysz jak nie będzie Ci się chciało iść jak będzie Cię bolało i będziesz myślał ,, Kurdę zapłaciłem za karnet i nie chodzę … ,, A moje motto to : ,, Odnajdź w sobie doskonałość a bycie mistrzem to tylko kwestia czasu ,,

  6. Jakoś w lutym dyskutowaliśmy kwestie motywacji do biegania na wallu naszej wspólnej znajomej. Dałeś mi wtedy linka do Twojej strony, którą przejrzałam “na szybko” w telefonie. Byłam wtedy na wakacjach, rozluźniona, bez ochoty na jakiekolwiek postanowienia. Wróciłam do pracy na początku marca. Mieszkam w Afryce, więc najprościej jest chodzić na basen. Słońce, ciepła woda, lekka bryza… bardzo dobrze relaksuje po pełnej wyzwań codzienności w pracy. Jakoś tak 3-4 razy w tygodniu, przepływałam po 800-1000 m. Nie na raz, jakoś w ciągu 2 godzin, z przerwami na książkę na brzegu. Postanowiłam wrócić do diety wegetariańskiej, bo grupa krwi, bo “przytyło mi się”… Słabo szło, raz w tygodniu zawsze coś tam wciągnęłam. Ograniczyłam też coca-colę. Z 2-ch 0,5 l butelek dziennie (lub więcej) do 2-3 tygodniowo. Brawo, cudownie. Jakież było moje zdziwienie, gdy po miesiącu się zważyłam i waga pokazała jak byk: 66,1 kg! Do tej pory rzadko przekraczałam 60 kg. A jak przekraczałam, to przy powyższych aktywnościach i ograniczeniach diety wracałam do “normalnej” wagi w ciągu 2 tygodni max! Ale spójrzmy prawdzie w oczy: przekroczyłam nie tylko 60 kg, ale też 35 rok życia… Te 66 to był dla mnie szok. Oczywiście widziałam, że w bokach oponki, że niektóre spodnie się nie dopinają… ale przecież to zniknie, zaraz, za chwilę, zupełnie samo, JAK ZWYKLE. Ale nie znikło. Następnego dnia poszłam się zapisać na siłownię. Jeżdżę tam rowerem, jakieś 3 km w jedną stronę, w sam raz na rozgrzewkę. Potem biegam pół godziny na bieżni. Pierwszy bieg to jakieś 1600 m. Potem systematycznie, trochę biegnąc, trochę chodząc, doszłam do 4 km w ciągu tej pół godziny. Z ledwością robiłam 50 brzuszków, teraz 150 to pikuś. Program mam ogólno-sprawnościowy, nie tylko na chudnięcie. Ale po 4 tygodniach moja waga spadła o 2,5 kg. Moja dieta ciągle jeszcze pozostawia wiele do życzenia, Ciągle zdarzają mi się frytki i cola. Oraz mięso czasem. Ale całe reszta to świeże soki owocowe (po to się mieszka w Afryce!;)), musli, sałatki, chude jogurty, i różne dziwne wegetariańskie potrawy ala indyjskie. Raczej zdrowo. Na pewno czuję się zdrowiej. Częściej się uśmiecham. Mam więcej energii. Jest super!

  7. podczas mojego odchudzania zalogowałam sie na stronie http://www.allevo.pl do aplikacji, ktora liczyła moje potrzeby i to co zjadłam. liczyła tez kalorie do spalenia aby osiągnąć zamierzony cel. Kiedy przesadziłam i miałam wytyczne -trening- szlam na dodatkową zumbe. Taka aplikacja to jak trener, ktory pilnuje non-stop. Bardzo motywuje.

Dodaj komentarz