Pewność siebie – Cała (moja) prawda

19
950

Mam w życiu łatwiej. Bo wierzę w siebie. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś nie bardzo wiedziałem kim jestem, co znaczę i jaka jest moja wartość. Z domu wyniosłem dużo.  Co najważniejsze – wyniosłem “głowa do góry, jakoś to będzie”. Postawa, która pozwala pominąć całą masę autodestrukcyjnych procesów jakie się dzieją w naszych głowach gdy coś nie wychodzi i jednocześnie postawę, która pozwala podejmować się zadań, które z wierzchu przerażają…ale z drugiej strony, nas nie zabiją.

Słomiany zapał…

Dobrze żarło i zdechło. Tak powiedziała o mnie nauczycielka, która prowadziła zajęcia pozalekcyjne z rysunku. Chodziłem na kilka takich zajęć. Rysunek, muzyka itd. Wszystko łapałem po trochu i szedłem dalej. Byłem żądny “nowego” ale za szybko urywałem kontakt z tym co zaczynałem. Dziś po latach wiem z czego to wynikało ale dzisiaj nie będę o tym mówił. Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę na jedną rzecz.

Miałem niesamowite szczęście.  Ani moi rodzice ani osoby, które owe aktywności prowadziły NIGDY nie powiedziały mi czegoś w stylu “nie dałeś rady bo byłeś za słaby”.  Nie, tam zawsze było grane “taki zdolny a taki leń”… no nie mogłem z tym dyskutować ale co ważne, nie uniżało to mojemu poczuciu własnej wartości.

Co innego w dalszej edukacji. W liceum i na studiach nauczyciele i wykładowcy równali nas z ziemią. Miałem co najmniej kilku nauczycieli, którzy gnoili mnie jak się da ale nie na zasadzie “czemu się nie uczysz” tylko na zasadzie “za głupi jesteś”.  Na moje szczęście dosyć wcześnie wbito mi do głowy, że głupi to ja nie jestem (co najwyżej leniwy). Tak więc przepuszczałem przez palce ich narzekania i ubliżania…. no, może nie do końca …

Nie jest dobrze.

O ile nie miałem wątpliwości, że jestem coś wart, że jestem dobrym człowiekiem i jak chcę to się zepnę i jestem w stanie zrobić wszystko… o tyle ciężko było dyskutować z faktami, że zawalałem kluczowe przedmioty (kierunki ścisłe) i będzie mi ciężko na rynku, na który się udaję.

Nie byłem głupi. Tym bardziej byłem świadom, jak bardzo mi daleko do wielu kolegów z klasy czy z roku. Ta świadomość przerażała. 

Ciekawostka. W Psychologii został opisany tak zwany efekt Dunninga-Krugera. Efekt ten polega na tym, że ludzie inteligentni mają tendencję do zaniżania swojej wartości bo wiedzą jak dużo nie wiedzą. Poprzez owe zaniżanie często nie podejmują się wielu rzeczy bo po prostu uważają, że są zbyt mało kompetentni. Jednocześnie ludzie mniej rozgarnięci nie będąc świadomym swoich ułomności czują się znacznie pewniej siebie i często osiągają rzeczy ‘większe’ niż Ci, którzy należą do tej pierwszej grupy.

Dodatkowo od podstawówki aż po liceum ciągnęła się za mną dziwna atmosfera wśród “rówieśników”, którzy dziś niby utrzymują kontakt ale wtedy gadali za plecami takie rzeczy, że nie raz i nie dwa było mi bardzo, bardzo przykro. Wiedząc więc, że nie mam tego co potrzeba, by zwojować upatrzony rynek… i dodatkowo najbliższe otoczenie jest jakoś dziwnie wrogo nastawione… człowiek zaczyna w siebie wątpić. Nadal wiedziałem, że jestem coś wart… nie wiedziałem tylko co…. i dla kogo.

Etap 1 – Brak Pewności siebie

Pierwsza faza jest dla większości taka sama. Jest to faza braku pewności siebie. Ja miałem tę fazę ułatwioną bo choć nie wiedziałem gdzie jest dla mnie miejsce na świecie to wiedziałem, że gdzieś to miejsce na 1000% jest. Dlaczego? Bo dobry ze mnie człowiek.

Szukając swojej drogi zacząłem znajdywać mnóstwo innych. Analizowałem je na milion sposobów. Pracowlem wtedy jeszcze w GoldenLine więc każdego dnia obcowałem z historiami setek ludzi. Historiami, które opowiadały jak  oni przeżyli swoje życie zawodowe (a czasem i prywatne). Śledziłem, przerabiałem, uczylem się, wchłaniałem i … dzieliłem się z innymi. Swojej drogi nie potrafiłem zlokalizować w nikim ale za to drogi innych bardzo sprawnie przekazywałem innym, którym wydawąło mi się dane ścieżki mogłyby pasować.

Poświęcałem bardzo BAAAARDZO dużo czasu an to by szukać swojego miejsca. Było to niestety strasznie trudne więc sukcesywnie moja uwaga schodziła ze mnie na innych. I to był dosyć istotny przewrót w całym procesie.

Etap 2 – Wmówiona Pewność Siebie

Widzisz im bardziej pomagałem innym tym częściej dostawałem od nich wiadomości zwrotne. Słowa wdzięczności, słowa wątpliwości i mnóstwo rozmów. Rozmów, w których padało OD NICH “Ty to masz dobrze, tyle robisz, nie stresujesz się, wiesz co chcesz robić”… LOL! 😀 Kumacie? Ja robiłem to bo nie wiedziałem co mam robić ze sobą wiec oddałem swoją uwagę innym a im się wydawało, że to dlatego, że to właśnie chcę robić…. a może im się nie wydawało?

Nie wiem. Tzn teraz wiem. Wtedy nie wiedziałem. Zapaliła mi się jednak żarówka. Ci ludzie mnie doceniają. Nie wiem za co, nie wiem po co, i nie wiem czy słusznie (bo efekty nie były zawsze takie jak bym chciał). Ale doceniają.

Trzeba się do tego przykleić. Przykleiłem. Wziąłem to do serca. Powiedziałem sobie “jestem zajebisty – bo ludzie tak uważają”. I nie ważne czy to była jedna osoba na początek. Propaganda sukcesu działa również wobec siebie samego. Wyolbrzymianie tego co się wokół nas dzieje dobrego to też dobra strategia na sukces 😉 I teraz do rzeczy.

Pewność siebie wynika z naszego doświadczenia. Doświadczenia, które pokazuje nam, że w jakimś tam kontekście jesteśmy OK. Doświadczenia, w których coś nam się udaje. Doświadczenia, które potwierdzają nasze kompetencje (w pracy), predyspozycje (w sporcie), atrakcyjność (w życiu towarzyskim).

Problem polega na tym, że wielu tych doświadczeń NIE DOŚWIADCZYSZ BEZ PEWNOŚCI SIEBIE.

Łapiesz? To, że wiem, że dam radę wynika z faktu, że już to kiedyś zrobiłem albo udowodniłem sobie w inny sposób, że dam. Jeśli jednak nie mam pewności siebie to na 99% nawet bym się tego nie podjął. I to jest ten dzień, to jest ta chwila (nanananana) w której musisz podjąć rękawice i … po prostu zacząć je zdobywać mówiąc sobie – dam radę. Trochę jak we wspomnianym wcześniej efekcie. Jesli ktoś nie jest świadom swoich ułomności to w ogóle o nich nie myśli kiedy się za coś bierze. Jego uwaga skupiona jest na rozwiązaniu. Ty musisz zrobić to samo, nie masz wyjścia.

O tym jak sobie zacząć budować te doświadczenia opowiedziałem na tym filmiku:

Jest to szalenie istotnie by zrozumieć aspekt wmawiania sobie tej pewności. Jeśli nie byłeś przez całe życie proaktywny, nie byłeś wciągany w dziesiątki aktywności projektów itd. to jest to w zasadzie jedyna droga jaką znam, która DZIAŁA i daje bardzo szybkie efekty.

Bardzo ważne jest też, żeby zaraz po “wmówieniu” zacząć materializować swoje argumenty. Jeśli powiesz sobie “jestem dobrym mówcą” to pracuj nad tym, żeby tym dobry mówcą być. Jeśli powiesz sobie “jestem zajebistym biegaczem” to wyrzuć z siebie 7me poty by tym zajebistym biegaczem zostać…

Wariant 2 – Wróć do początku tej sekcji. Wspomniałem o tych ludziach, którzy myśleli, że mam dużą pewność siebie, że wiem co chcę robic itd. Jeśli już na tym etapie zapaliła Ci się żółta żarówka to bardzo dobrze! TAK JEST! Gdybym się wtedy nad tym zastanowił to reakcje tych ludzi byłyby dla mnie złotem. To oni bowiem pokazywali mi palcem w czym faktycznie jestem dobry i to były FAKTYCZNE doświadczenia, które mogłem wykorzystać na swoją korzyść.

Powiem więcej. Moja praca, która przywiodła mnie tu gdzie jestem – wyszła od ludzi. Bylem tak bardzo aktywny w tym swoim pomaganiu na GoldenLine, że pewnego dnia użytkownicy sami zasugerowali firmie, żeby mnie zatrudniła bo i tak już dla nich pracuję 🙂

Tak więc Etap 2 może oznaczać – słuchaj innych, pozwól im znaleźć Twoje mocne strony, słuchaj i wyciągaj wnioski.

Etap 3 – Początek walki

Jeśli podejmiesz wyzwanie, powiesz sobie – wmówisz – że dasz radę .. i faktycznie dasz radę to zaczniesz zdobywać doświadczenia. Tak, to te magiczne doświadczenia, które potem będą podstawą Twojej prawdziwej szczerej i długowiecznej pewności si… wróć. Wykreśl tę długowieczność 🙂 

Magiczne doświadczenia będą potem Twoimi argumentami na to, że faktycznie jesteś coś wart. To już nie będzie wmówione. To będzie pewnik.

Dlaczego kazałem wykreślić długowieczność? Bo widzisz… o ile faktycznie ciężej się żyje bez pewności siebie… o tyle z nią jest jeszcze ciężej 🙂

Oto bowiem nie masz już wymówki, by czegoś nie zrobić. Od teraz nie ma rzeczy strasznych, nie ma rzeczy nie osiągalnych.

Brak pewności siebie był może i straszny ale .. wygodny. Nie musiałeś nic. Zawsze mogłeś zwalić na brak pewności siebie. Byłeś mniej szczęśliwy.. ale przynajmniej nie musiałeś nic robić.

Pewność siebie jest testowana na każdym kroku. To ciągła walka i nawet nie wiesz jak się uśmiecham to pisząc 🙂 Wiesz czemu? Bo będziesz tę walkę wygrywał. Jeśli jesteś szczery wobec siebie i faktycznie pracujesz nad sobą to te codzienne testy Twojej osoby będą codzienną dawką zwycięstw. Małe pierdółki, małe drobnostki i większe kolosy, które będziesz pokonywał z głową podniesioną do góry.

Tak więc ostatniego etapu nie nazwałem Pewnością Siebie bo tę będziesz budował całe życie. Będziesz ją tracił i odzyskiwał. Będziesz ją wzmacniał i nawet jeśli na chwilę gdzieś zaginie to wróci jeszcze mocniejsza.

Pewność siebie jest jak narkotyk. Narkotyki są szkodliwe powiesz. Są. Ale ten ma ‘osłonkę’. Osłonką jest pokora.

Długowieczność – Pokora

Tak. Kazałem wykreślić ale dam Ci jedna radę. Jeśli chcesz mieć prawdziwą niezniszczalną zbroję w postaci naprawdę solidnej pewności siebie to musisz sobie zaaplikować coś takiego jak Pokorę.  Jak wspomniałem pewność siebie budujesz na podstawie doświadczeń, które upewniają Cię w Twoich możliwościach. Jeśli jest więc coś, co potem te fundamenty mocno spina i nie pozwala im się rozlecieć to jest to pokora. Pokora, która sprawia, że jesteś świadom swoich ułomności.

Ani na chwilę nie wolno Ci zapominać, że w gruncie rzeczy jesteś tylko człowiekiem. Obojętnie od tego ile byś nie miał sukcesów Twoja szansa na porażkę jest realna.

Długowieczna pewność siebie składa się więc nie tylko zbudowania świadomości swoich mocnych stron (i budowania tych stron) ale i ze świadomości tych sfer, w których jesteśmy najsłabsi i ciągła praca nad ich eliminowaniem. Usunąłeś jedną – szukaj kolejnej. Na pewno jakaś jest. Zawsze będzie.

Posłowie – Nie patrz wstecz

Jak zauważysz wspomniałem kilka razy o mojej przeszłości. O rodzicach, o szkole itd. Studiujac ostatnio wiele ksiażek o psychologii sportu zauważyłem, że przeszłości poświęca się bardzo mało uwagi. Powód choć na początku był dla mnie zrozumiały to potem okazał się bardzo prosty i logiczny:

Dobrze jest wiedzieć, czemu brakuje Ci pewności siebie. Nie możesz jednak poświęcać temu zbyt dużo uwagi, bo może się okazać, że resztę życia spędzisz na obwinianiu innych (rodziców, znajomych, nauczycieli, środowisko) zamiast na pracy nad sobą.

Dlatego proszę Cię, nie patrz wstecz. Wiedz, że przeszłość miała wpływ na to kim jesteś dzisiaj. Ale to Ty i tylko Ty masz wpływ na to, kim będziesz jutro.

19 KOMENTARZE

  1. Nierozpamiętywanie przeszłości to jeden z wielu czynników to prawdziwej pewności siebie. Niestety ciężko też się tego pozbyć. Kiedyś coś ci nie wyszło z jakąś rzeczą, później jeszcze raz nie wyszło. Więc w głowie powstają samo sabotujące myśli, że tym razem też się nie uda. A to tworzy taką mini samo spełniającą się obietnicę. Właśnie dlatego nie należy rozpamiętywać przeszłości jedynie wyciągać z niej wnioski. Nie można jej już tego zmienić tak czy siak.

  2. Hej, podoba mi się twoja analiza. Z pewnością jeszcze wrócę do tego posta, bo piszesz mądre rzeczy. A co do efektu Dunninga-Krugera to zgadzam sie jak najbardziej 🙂

  3. Faktycznie dzięki za wpis przydał się, bo ostatnio miałam pewne problemy z pewnością i czytając ten wpis czuje że wiara powraca :). Wiem ze mogę.

    Co do dziwnych sytuacji i szeptania po kątach wśród rówieśników to zazwyczaj zazdrość, bo jesteś inny, a na innych zawsze sie patrzy jak na wrogów. Potrafisz iść swoją drogą oni widocznie nie wyrożniali się niczym więc chcieli poprzez swoje zachowanie doprowadzic zebyś “zszedł” do ich poziomu. Nie umieli odnaleść samych siebie dlatego czerpali radość z obgadywania kogoś kto przynajmniej zachowuje sie tak jakby wiedział czego chce.
    Totalna dziecinada, a niestety zraniła. Nie ma co się przejmować takimi…. Jakby byli tacy mądrzy to by potrafili zrozumieć. Młodość to taki głupi wiek.

    • Arvind, ładny byłeś, za ładny 😉 inna uroda, orientalna. Stanowiłeś zagrożenie dla tych o standardowej urodzie :)) oczy za czarne 😉 już Ci to mówiłam.

  4. …na ta stronkę trafiłam przypadkiem, ale widzę, że znajdę tu sporo dobrego:)
    tekst powyżej – jakby pisany o mnie, ten słomiany zapał, niska samoocena i kompletny brak pewności siebie ciągną się za mną nieprzerwanie od czasów podstawówki…a od tamtych czasów minęło już dobrych naście lat

  5. ŚWIETNY artykuł – nie rozstrząsanie przeszłości tylko wyciągnięcie z niej wniosków na przyszłość to ważna umiejętność, ważne jest również zauważenie w porę sygnałów od innych ludzi- którzy mogą Ci wskazać Twoją drogę.
    Dodam od siebie jak bardzo ważne jest także nie zatrzymywanie się po drodze i nie tragizowanie przyszłości tak – “aby dotrzeć do mety” – tak jak na półmaratonie 🙂 Odkąd przebiegłam swoją pierwszą w życiu połówkę – życiowe zdarzenia i wyzwania porównuje do drogi półmaratońskiej – to pomaga , naprawdę 🙂

    Szerzej napisałam o tym w artykule (Długi dystans zostaje w głowie – odtwórz go jak płytę)

    http://www.zakochanawbieganiu.pl/?p=1560

    Pozdrawiam serdecznie 🙂 Małgosia

  6. Dokładnie tak jak piszesz. Ja też z czasem uwierzyłam w siebie na drodze doświadczeń ale zawsze pojawia się zwątpienie – chociaż ciąglę stawiam sobie coraz większe cele, wymagania (sport, życie, kariera zawodowa) to złapie mnie za gardło wątpliwość w siebie. Nie wiem czemu nie mogę się jej pozbyć – ale to jeszcze pewnie długa droga porażek, wygranych i pokory przede mną.
    Bardzo fajnie napisane ;).

Dodaj komentarz