Pierwszy kontakt z pianką do triathlonu

2
175

Mam wielką dupę. Ha, byłem ciekaw który z wpisów na Fitbacku zacznę od tych słów. Oto i on. Wpis o pływaniu.  Powiem Wam szczerze, że zaczynam zataczac koło w triathlonie. Najpierw bałem się pływania, byłem pewny roweru i wiedziałem, że trzeba się nastawiać na cierpienie w biegu. Dziś po raz pierwszy przymierzyłem piankę triathlonową i choć przewróciła mi plan o 180 stopni to jednak dała ogromny spokój ducha. No ale od początku.

Mam wielką dupę

To jest fakt. Mam dużo mięsa w udach i tylnych partiach “mięśniowych”. Co to wnosi? Ano tyle, że moje 4 litery i nogi “ogółem” ciągną mnie w dół.  Z tego też powodu bardzo dużo energii w kraulu tracę na samo próbowanie (odruchowe) unoszenia tyłka do góry i utrzymywania ciała w linii prostej i równoległej do dna czy choćby tafli wody. Kiedy rozmawiałem o tym z Arturem z SportGURU powiedział mi, że pianka mi bardzo pomoże i rozwiąże ten problem. Ucieszyło mnie to ale nie do końca wiedziałem ile może kawałek hmm gumy? Jak się okazało – może dużo.

Testy

W Poniedziałek dowiedziałem się, że do końca tygodnia na basenie przy Inflackiej (basen rodem z horroru jak się do niego przejdzie z Warszawianki ALE z bardzo pomocnym Ratownikiem, którego serdecznie pozdrawiam i dziękuję za doedukowanie) trwają testy pianek od SwimGURU. W związku z tym, że SportGURU jest oficjalnie partnerem Fitbacku w mojej triathlonowej przygodzie szybki fejsowy czacik, krótka rozmowa, rejestracja i oto jestem.

Chcesz przetestować i dobrać sobie piankę? Kontakt – 796 020 992 / inflancka@sport-guru.pl . Aktualne testy trwają do piątku 26 Czerwca.

Na miejscu w 5 minut dobierają mi piankę i lecę na basen. Miałem duże obawy bo jestem raczej “wiekszych” szerokości a pianki w rozmiarze S są ultra tight. W sumie słusznie miałem te obawy bo…

Klaustrofobia

DSC_0714Ktoś mi kiedyś mówił, że pierwszy kontakt z wodą w piance to jakby usiąść na środku autobusu, na korytarzyku w tłumie w godzinach szczytu i być ściskanym ze wszystkich stron mając głowę na wysokości kolan wszystkich wokół. Nic nie widać, cięzko się ruszać, panika i przerażenie. Powiem szczerze, nie do końca rozumiałem czemu tak miałoby być.. w końcu woda to tylko woda, co Cię morze tam cisnąć?  Ja się owszem, boję wody w wyścigu bo czuję, że ktoś mnie walnie w okulary i będę płynął z zamkniętymi oczami 🙂

ALE. Przymierzyłem piankę i zrozumiałem. Po części. Okazuje się, że w trakcie zakładania pianka może przez chwilę być jak kaftan bezpieczeństwa. Jak nie ogarniasz – tak jak ja nie ogarnąłem – to w pewnym momencie możesz się całkowicie zaklinować i mieć wrażenie, że zaczynasz się dusić… tramumatyczne przeżycie ale szybko zrozumiałem co się dzieje, wziąłem lekki wdech i najpierw dociągnąłem jeden rękaw potem drugi. I bam. Nagle czuję się wcale nie jak ściskany.. tylko jak niezniszczalny. Serio. Kaftan bezpieczeństwa zamienia się w zbroję.Gorąco polecam – załóżcie z góry, że zakładanie pianki to jest bardzo nieprzyjemne przeżycie i wszystkie “bolączki” traktujcie na zasadzie “spoko, tak miało być”. Od razu człowiek czuje się pewnie. Dodatkowo fajnie by  było, gdyby ktoś był obok. Ja byłem sam.

  • Porada #1 – Przy pierwszym zakładaniu używaj foliowej torby. Jak? Nakładasz taką folię najpierw na prawą nogę (w sensie wkładasz nogę w torbę) i taką nogę przekładasz przez nogawkę. Gładka powierzchnia worka bardzo ułatwi prześliźnięcie się całej nogi. Potem tylko fałdka po fałdce podciągasz nogawkę do kroku i jesteś w domu. Ściągasz torebkę i to samo robisz z drugą nogą a potem z rękami. Bardzo dobra pomoc.
  • Porada #2 – dociągnij dobrze nogawki do krocza. Ja zostawiłem jak się okazało odrobinkę za dużo miejsca. Nieco to utrudnia potem przemieszczanie się a musisz wiedzieć, że W WODZIE NIE MA OPCJI na poprawienie pianki. Jak już się zamoczysz to pianka się do Ciebie przysysa i zapomnij o dociąganiu, przekręcani etc. Szybciej ją porwiesz, zrobisz dziury itd niż poprawisz. Lepiej zdjąć całkiem

Pierwszy kontakt z wodą

kontaktJak wspomniałem mimo traumy przy zakładaniu po wszystkim czułem się już bezpiecznie. Dopiero jednak po wejściu do wody poczułem prawdziwy luksus. Mój tyłek nie utonął tylko bezwiednie unosił się na wodzie 😀 Słuchajcie, to było takie dziwne uczucie, jakbym miał prywatnego trenera, który fizycznie rękami trzymał mnie w pas i utrzymywał ponad poziomem wody.

Coś niesamowitego. Cały strach jaki do tej pory miałem jak ręką odjął. Środkowy obrazek widzicie co się dzieje po ‘zanurzeniu’. Cały jestem na wierzchu. No ale jest też dosyć spory “minus”

Cel Pianki

Pianka ma tak na dobrą sprawę dwa cele:

  1. Zapewnić ciepło
  2. Ustabilizować ciało w wodzie

O ile pierwszy krok jest jasny o tyle drugi jednak przynosi tyleż samo dobrego .. co złego. Przynajmniej komuś tak początkującemu jak ja. Otóż okazuje się, że przez tę magiczną stabilizację ciała, pomoc w utrzymaniu równej sylwetki i znaaaaczną poprawę wyporności dolnej częsci ciała mogę lżej płynąć kraulem… ale żabką nie mogę już wcale.

A jak wiecie może z bloga – zamierzałem pokonać swój debiut żabką. W zasadzie ani razu nie próbowałem pokonać takiego dystansu kraulem. Także muszę przyznać, że to mnie nieco zaskoczło. Dobrze, że na miejscu był ratownik, który zna się na temacie i przykucnął na chwilę przy wodzie i opowiedział mi dokładnie jak działa ruch w piance, co się dzieje z nogami, stawami itd. przeszedł przez kilka stylów żeby dobitnie dać mi znać, że żabka nie wchodzi w ogóle w grę.

Także tak. Pianka jest wielkim Game Changerem dla mnie. Znacznie ułatwi mi start bo psychicznie już się niczego nie boję.. ale fizycznie będę miał wyzwanie, na które się nie nastawiałem.

Puenta

Ostatnie zdanie poprzedniego akapitu możecie uznać za puentę. Chciałem się z WAmi na szybko podzielić do do startu już bardzo blisko i zaczyna mi się wszystko “zaciskać” wokół pasa. Jeśli miałbym coś jeszcze polecić to chyba książkę “Pływanie w wodach otwartych“. Można tam przeczytać sporo konkretów dotyczących pierwszego startu ale i o całym sporcie pływania w wodach otwartych. Znajdziecie tam zarówno informacje o tym, jak się ten sport rozwijał ale i konkrety treningowe i sporo informacji o tym co nas może “zaskoczyć”. Ja sięgnąłem z lekką obawą bo nie chciałem pogłębiać swojego strachu. Najbardziej jednak przeraża nieznane a po zapoznaniu się z tym tytułem nieznanego będzie znacznie mniej.

Jakby mi mało było obaw 🙂 #plywanie #bukrowerpl

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Arvind Juneja (@ajuneja)

2 KOMENTARZE

Dodaj komentarz