Projekt “Uśmiech”

5
142

Jest rok 2005 zdaje się. Jestę studentę. Nie mieszkam jednak w Warszawie, więc codziennie rano o 6 wyruszam z mamą. Codziennie, o 6, wyjazd. Jako, że były to studia Informatyczne (na Polsko-Japońskiej bla bla) poprzedniej nocy kończyłem “dłubanie w komputerze” o godzinie 3, czasem 4. Także regularna ilość snu nie przekraczała 3-4 godzin. I tak dzień w dzień. Jestem pewien, że każdy z Was ma podobną historię z regularnym późnym chodzeniem spać i bardzo wczesnym wstawaniem.

Metro śmierci

Jak dojeżdżaliśmy do Warszawy była jeszcze wczesna pora, około godziny 7 (mama jako kierownik zespołu była zawsze pierwsza w pracy, szacun), przeważnie więc miałem jakąś godzinę dwie do pierwszych zajęć. Aby jednak dostać się do centrum (gdzie miałem uczelnię) musiałem przejechać metrem przez pół Warszawy (Kabaty->Centrum) co trwało ok 30 minut.

Otóż to metro – moi mili – to jest o tej 7 rano takie miejsce, gdzie aż kipi od w pełni wypoczętych, radosnych i cieszących się życiem ludzi… NOT. Codziennie więc miałem niesamowitą przyjemność spędzić pierwsze “momenty dnia” z grupą ludzi, których głowy wypełniały chyba jakieś mroczne wizje, złe myśli i ogólna nienawiść do wszystkiego co otacza.

Ale ja nie z tych, co to się godzą, na życie w takiej atmosferze. Pewnego pięknego zimowego poranka postanowiłem, że przerwę ten trupi klimat i coś z nim zrobię. Po wyjściu z samochodu, zarzuceniu plecaka z laptokiem na plecy…. uśmiechnąłem się. Tak po prostu, powiedziałem sobie “patrz, niby zimno, a jednak, miło, bo czemu nie“. I się uśmiechnąłem, tak po prostu, tak 100% szczerze. I w momencie gdy to zrobiłem poczułem, jak moje ciało wypełnia ciepełko. I poza fizycznym uśmiechem na twarzy poczułem uśmiech “w głowie”. Po prostu nagle z tym uśmiechem cały świat nabrał barw. Postanowiłem więc, że będę się uśmiechał przez całą drogę. i zobaczmy co się stanie. I tak też zrobiłem. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli, co za idiota się tak uśmiecha, co mu tak do śmiechu, wariat pewno. Sam na wstępie też czułem się lekko zakłopotany. Wiecie, ktoś na Was patrzy a Wy się do niego uśmiechacie, on nie wie jak zareagować, Wy nie wiecie jak zareagować na jego brak reakcji..

Po dziś dzień jednak pamiętam, że gdy wysiadłem tamtego dnia z wagonu było w nim więcej uśmiechniętych ludzi, niż gdy do niego wsiadałem.

Dziś też stosuję terapię uśmiechem. Czy to jadę w korkach, czy męczą mnie nerwy w pracy czy inne takie stresowe sytuacje. W chwili “opamiętania” nakazuję sobie “uśmiech” i momentalnie dostaję zastrzyk pozytywnej energii. Łapię się też na tym, że często nerwy są tak silne, że odmawiam sobie uśmiechu. To dość dziwne ale i zupełnie naturalne. Każdy z nas zna sposób na to by samego siebie rozweselić ale nierzadko odmawiamy go sobie z jakiegoś wydumałego powodu typu “nie czas na to” czy “skup się”. Ale zaprawdę powiadam Wam, nie odmawiajcie sobie nigdy więcej. Zarówno “czas” i skupienie poprawią nam się, gdy w naszej głowie zapanuje spokój i radość.

Uśmiech jak Zombie

Uśmiech zaraża. Najpierw nas, potem otoczenie, a potem otoczenie zaraża nas ponownie jak już się zamyślimy i o nim zapomnimy. Prawdziwy szczery uśmiech potrafi pomalować nawet najbardziej wyblakłą rzeczywistość, ogrzać nawet przy najniższych temperaturach i co ważne, dać piękny początek każdemu dniu.

Uśmiechając się sprawdź, czy się faktycznie uśmiechasz czy tylko ruszasz ustami. Kiedy ktoś Cię prosi o uśmiecha a Ty jesteś nie w nastroju najpewniej uśmiechniesz się tylko “do połowy”. Co to znaczy? to znaczy, że uśmiechną się tylko usta a nie uśmiechną się oczy. A to właśnie oczy tworzą prawdziwy uśmiech.

Wyzwanie

Wyzywam Was zatem, abyście się uśmiechali. Aby jednak nie robić z tego durnego pustego wyzwania, którego sami nie skontrolujecie itd. przygotowałem dla Was coś specjalnego.

Poniżej znajdziecie plik kalendarza na Listopad, który możecie sobie ściągnąć  i zaimportować do swojego telefonu. Jest to plik w formacie, który przyjmuje większość aplikacji kalendarzowych we wszystkich telefonach (obojętnie czy macie iOS, Androida, symbiana czy Windows Phone).

Kalendarz ten zawiera alarmy o RÓŻNYCH porach, alarmy które przypominają Wam, o uśmiechu. Nazwijmy to akcją pod kryptonimem “Random Smile”.

I teraz wyzwanie polega na tym, byście za każdym razem gdy usłyszycie alarm – uśmiechnęli się. Po prostu. Obojętnie od tego co będziecie robili, jak bardzo będziecie zajęci. Uśmiechnijcie się, niech ten uśmiech trwa co najmniej tyle, ile wg Was trwa prawdziwy pocałunek.

A w wolnej chwili dajcie znać w komentarzach, czy na Was to też tak działa jak na mnie 🙂

Pobierz kalendarz!

5 KOMENTARZE

  1. Hah, świetny pomysł, sam się uśmiecham prawie non-stop – taki ze mnie dziwny człowiek – i to działa 🙂 Ludzie różnie reagują na uśmiech, w większości są zdziwieni i raczej niechętni, ale jak trafi się chociaż jedna osoba, która odwzajemni uśmiech to uczucie jest lepsze niż wygrana na loterii 🙂 Powodzenia i uśmiechajcie się częściej ludzie! 😀

Dodaj komentarz