Przed Maratonem Warszawskim

4
37

Maraton już w najbliższą Niedzielę. Pora zacząć się pakować, medytować, rozciągać, modlić, opychać, pastopartować i w ogóle. Poniższy wpis dedykuję wszystkim tym, którzy już w tę Niedzielę, tak jak ja, zamierzają zostać Bohaterami Narodowego i mimo wszystkim powodom, by się nie narażać tak durny wysiłek jak przebiegnięcie 42 kilometrów, oni to zrobią to. Pobiegną i – czego życzę wszystkim i sobie – przebiegną.

W tym miejscu chciałbym podziękować też Centrum Biegowe ERGO za udostępnienie mi na potrzeby tegoż biegu superowego sprzętu w postaci zegarka Garmin 910XT HRM. I korzystając z tej okazji, ekskluzywnie dla czytelników Fitback – 3 kwestie o których warto pamiętać PRZED, W TRAKCIE i PO MARATONIE.

Buty, majtki, skarpetki – czyli ciuchy na maraton.

Jedną z najważniejszych kwestii, przez którą czasami miewam koszmary senne, są pęcherze u prawej stopy robiące mi się na pierwszym paluszki na lewo od najmniejszego. Niczego się w tym biegu tak nie boję jak tego, że zrobi mi się pęcherzyk między 20 a 30 km. W związku z tym, mam nowiutkie, nie używane jeszcze, specjalnie na tę okazję kupione skarpetki Nike Anti-blister.

Kiedyś z dziedziny otarć miałem też spore problemy z otarciami na udach, w związku z czym, przed Biegnij Warszawo 2011 nabyłem bokserki Nike Combat PRO. Zabezpieczają one dość konkretnie przed wszelkimi otarciami. Jedyny problem jaki z nimi miałem był wtedy, kiedy do prania użyłem jakiegoś słabego środka, który sprawił, że materiał był nieco “sztywny”. NIE chcecie mieć sztywnych gatek na bieg 🙂 Zaufajcie mi. Przed biegiem caaaaałe 4 litery z udami włącznie wypudruję też specjalnym pudrem do ciała. Nigdy za wiele zabezpieczeń.

Koszulkę będę miał zwykłą, bez rękawków. Obojętnie od pogody. Nic innego nie wchodzi w grę. Po swoim biegu życia na dystansie 30km w czasie 3h, kiedy to biegłem w tym wszystkim co to teraz opisuję, padał deszcz. Byłem w tej koszulce. I było super. Chciałbym to powtórzyć.

Nerka na telefon a w niej papier toaletowy, plastry, ew żelik (energetyczny) i coś do odcięcia/przedziurawienia ew odcisków/pęcherzy. Nerki kupiłem dwie i dwie testowałem. Jedna Nike z dwoma buteleczkami z tyłu, niby, że jak są dwie po jednej na jeden bok to jest fajnie i równo i nie obciąża… tyle, że lata i co chwilę lewą butelkę miałem zupełnie na lewym biodrze a prawą na środku pleców.. także odpada. Do łask wróciła stara nerka od Asicsa która ma butlę “pod kątek” i dość solidnie się trzyma nawet z pełną butelką napoju. (nie podskakuje, nie rusza się, po prostu trzyma się tak jak powinna).

Technologia – sprzęt wspomagający na maraton.

  • Słuchawki – Sennheiser&Adidas CX680
  • Telefon – iPhone z włączonym Endomondo (muzyka* i peep talki**)
  • Zegarek – Garmin 910 XT HRM od Centrum Biegowego ERGO
  • Bateria do telefonu, Juice Pack, na wszelki wypadek

* Muzyka

W trakcie biegu zamierzam przesłuchać koncert Johna Mayera – Where The Light Is. Będę go słuchał aż minę 30km… potem w zależności od nastroju albo będę go słuchał dalej albo odpalam płytę “Invaders must die” od “The Prodigy”. Będzie to idealne tło do ew szybkiego finiszu. Dla przybliżenia tych dwóch typów muzyki prezentuję Wam poniżej pierwszą piosenkę z koncertu Johna Mayera (razem z intrem) oraz jeden z utworów The Prodigy.

3/4 Biegu :

Szybki finisz:

** Peep-talk

Przez cały bieg będę słuchał muzyki ale jeśli ktoś z Was ma mnie na Endomondo to będziecie mogli na żywo wysyłać tak zwane “peep talki”, które odsłucham w słuchawkach. Proponowałbym jednak zostawić tę funkcjonalność na końcówkę biegu bardziej niż na start bo wtedy będą najbardziej potrzebne a na początku będę próbował się “zsynchronizować” ciałem z muzyką 🙂

 Jesteś tym co jesz – czyli dieta przed maratonem

Poza Pasta Party nie mam pomysłu. Po prostu. Zamierzam się napakować węglami i wyeliminować na kilka dni przed wszystko co ma wiadome mi skutki uboczne. Jako, że mój żołądek do najnormalniejszych nie należy (jestem pooperacyjny) to muszę się opierać w dużej mierze na swoich doświadczeniach z przeszłości. Zatem wycinam wszystkie zbędne sosy, napoje gazowane, ostre jedzenie (które na co dzień jadam MIMO skutków ubocznych).

Tuż przed samym biegiem zamierzam zjeść 2-3 wafle ryżowe, jakiś żelik typu Isostar fruit cośtam i popić bardzo słodką czarną herbatą. Tak jak lubię.

Na bieg biorę butelkę Powerade (zielonego, z Mango) ale ze starszej “edycji”. Nie wiem czy widzieliście, ale nowe butelki powerade mają białe “ustniki” a starsze miały takie ciemno szare. Rożnica między nimi jest ogromna. Te starsze miały kilkanaście dziurek/otworów, i napój spokojnie wpadał do ust, nie trzeba było się “wsysać”. Nowe białe są do dupy. Trzeba się mocno zaciągnąć i leci ostry strumień. Ja podziękuję.

Czym jest Pasta Party? Dla tych co nie wiedzą. Pasta Party to impreza dzień przed startem, w ramach której wcina się makarony. Dużo, makaronów.

No i to by było na tyle. Przede mną jeszcze 2 treningi (dziś i w sobotę), oba po 30 minut. Darek chory, Łukasz (szwagier) też chory, ja udaję, że zdrowy.

Będzie dobrze, musi być! Życzę więc sobie i Wam radości, endorfin, przyjemności i wytrwałości przez cały bieg. Co by się nie działo, każdy z nas jest już Bohaterem, i to nie tylko Narodowego.

4 KOMENTARZE

  1. Dzieki za wpis 🙂 dla mnie jeszcze najwazniejsze bedzie zalejenie sutkow 🙂 nie zapomne wybiegania jak sobie liscie pod koszullke przylepialem 🙂 wtedy to niie byo zabawne 🙂

    • Ja się wysmaruję na sutkach. W Budapeszcie ostatni km biegłem trzymając się za koszulkę tak by ją “odsunąć” od ciała bo już mnie “cięło”… ale ot wina złego prania. Teraz się wysmaruję i tyle 🙂

  2. Jak pisałem ten komentarz na komórce to nie widziałem że zrobiłem tyle literówek 😉 Czym smarujesz?
    Ja właśnie myślę czy (jeśli wystartuję :P) to kupić sobie nową koszulkę, czy zostać przy starej, wysłużonej 🙂

    • wg tego co się doczytałem, w nowych koszulkach jest gorzej niż w starych 🙂 ja więc dzisiaj robię pranie ze “zmiękczaczem” a przed biegiem sutki wysmaruję tym samym sztyftem, którym potem wysmaruję stopy (compeed).

Dodaj komentarz