Słodki problem

19

Wszystkiego się spodziewałem po maratonie poza tym, że będę miał problem… z jedzeniem. Serio. Po debiucie w 2012 bolało mnie kolano, po Orlenie – nawet bardziej.. a teraz? A teraz mam nietypowy słodko gorzki problem.

Nie boli

Dawno temu usłyszałem od pewnego lekarza, że największym problemem ludzi po wylewie jest to, że ich nic nie boli “po fakcie”. Czują się przez to wyjątkowo szybko “zdrowi” i chcą wracać do domu i starych nawyków. Dużo czasu się nad tym zastanawiałem. Serio. Niby nic, zwykłe stwierdzenie czegoś co wcale nie jest jakoś mega odkrywcze a jednak uderzyło to w moją wyobraźnię. Zacząłem zastanawiać się jak często postępuję bezmyślnie i w jakiej sferze… przez to, że nie odczuwam NATYCHMIASTOWYCH konsekwencji.

No bo to, że nie boli teraz, nie znaczy, że nie zaboli później. Ale kto by się przejmował przyszłością prawda?

[alert shape=”” type=”alert” close=”true”]Uwaga. Wpis powstał bo od dłuższego czasu zmagam się z nadmiarem cukru i jego skutkami ubocznymi (kto raz zazgrzytał zębami ten wie o czym mówię). Dodatkowym powodem była propozycja finansowa, którą otrzymałem. W zamian za wynagrodzenie miałem opublikować powyższą infografikę i spytać o Wasze zdanie w temacie słodziki vs cukier. Nie zostało mi narzucone żadne “zdanie” ani też forma czy treść tego co zamierzam napisać.[/alert]

Symbol szczęścia?

Mój fitback wynikł w dużej mierze z tego, że w pewnym etapie swojego życia żywiłem się głównie cukrem…z Coca-Coli. Pijałem czasem ponad 8 litrów dziennie nie jedząc przy tym nic. Nikt mnie nie pilnował ani nie nadzorował, nikt nawet pewnie nie wiedział. Zdarzało mi się ocknąć, że jednego dnia kupowałem dwie zgrzewki Coli. Nawet sprzedawca zastnawiał się co z nią robię i w sumie to jego pytania gdzieś w pewnym momencie dały mi do myślenia. To już tak jest. Jak się człowiek zastanawia co jadł na śniadanie i orientuje się, że nie tylko nie pamięta co jadł na śniadanie ale i na obiad i kolację… i wychodzi na to, ze ostatni raz jadł wczoraj a normalny posiłek przedwczoraj.

W trakcie jednak tych “sesji” ani przez chwilę nie miałem poczucia “robię sobie krzywdę”. Bo i czemu? Mam energię, dobry smak, dobre samopoczucie. Uwielbiam Coca Colę, do dzisiejszego dnia uważam, że nie ma lepszego napoju gazowanego. W tamtym okresie stało za nim jeszcze dużo dobrych skojarzeń. Wypady do kina, święta i specjalne okazje w domu. To był taki o, symbol czegoś “fajnego i miłego”.

A jednak boli

649602090_1364516001Jak to się stało, że zacząłem walczyć z CC? A raczej z moim – nazwijmy to po imieniu – uzależnieniem? Poszedłem sobie kilka razy na trening piłki nożnej do lokalnego klubu. Było naprawdę fajnie ale ciągle miałem skurcze. To był w zasadzie ten sam czas, w którym też chciałem zacząć biegać a co chwilę narzekałem na ból (Darek potwierdzi).

Zacząłem szukać i czytać już nieco szczegółowsze niż dotychczas teksty i doszedłem do tego, że >>częste skurcze mogą wynikać z niedoboru magnezu<< No to co, zaczynamy ładowanie magnezu…. ale ale, chwila.. pojawia się pytanie….

Jestem młodym jędrnym młodzieńcem… czemu to ja nie mam magnezu? Gdzie się podział mój magnez?!

No to czytamy dalej. >> Niedobór magnezu może wynikać z wypłukiwania go z organizmu częstym piciem kawy <<

Nie pijam kawy. To pewnie nie o mnie. A może? Czemu akurat kawa? Bo ma kofeinę. Hell yes. Kofeina wypłukuje magnez. Uwaga. TAK BYŁO NAPISANE w artykule, który przeczytałem. Po kursie wiem, że musiałbym strzelić naprawdę kilka mocnych espresso, żeby to odczuc w “magnezie”. Coli jednak piłem tyle, że spokojnie mogłem to to wypłukiwać regularnie a przy okazji moja dieta nie uzupełniała tych braków.

No ale nie to jest najważniejsze…

Tam w tamtej chwili zrozumiałem, że te wszystkie bóle, które odczuwałem w nogach… wynikają z nadmiernego picia coli. Te bóle trwały ze 2-3 lata różnych treningów. Akrobatyka, parkour, bieganie… w trakcie wszystkich tych aktywności czułem problem z łydkami, skurczami itd… ani razu jednak wtedy nic z tym nie zrobiłem i nie doszedłem do źródła problemu.

Gdy jednak już dotarłem do niego od tego momentu nic już nie było takie same. Teraz zanim sięgnę po butelkę coli myślę i autentycznie zastanawiam się “czy jutro mam jakieś bieganie?” i jeśli mam to szybciej sięgnę po wodę albo w izotonik albo coś z magnezem.

I ta myśl, która przychodzi w takim momencie. Ta refleksja “czy to aby dla mnie dobre”. To jest coś, co mnie zafascynowało. To jest coś, co może odegrać ogromną rolę w wyzbyciu się wielu złych rzeczy… i ostatnio poświęciłem temu bardzo dużo uwagi.

Tu i teraz

W Coca-Coli większym problemem od kofeiny jest ilość cukru. Ja jej już aż tyle nie piję (choć jak już piję, to rozkoszuję się na maksa :D) ale cukru nadal mam w diecie bardzo dużo. Ba. W TEJ chwili mam zdecydowanie ZA DUŻO. Widzisz, przed Maratonem Warszawskim miałem rozpisaną dietę na ostatni tydzień przed biegiem. Ostatnie dni to było ładowanie węgli. Tak dobrze jak wtedy to się nigdy nie czułem. Serio. Niskotłuszczowo, mocno węglowo jadłem przez 3-4 dni.

Potem Maraton a potem… no właśnie, nie wróciłem do ‘normalnego jedzenia’ tylko dalej ładowałem węgle. DALEJ jadłem dużo cukrów a ruchu niestety nie było już tak dużo (bo po maratonie się po prostu nie da)… a wiecie, cukier załadowany i nie spalony to na pewnym etapie tłuszcz. I tak oto efekty przygotowań do maratonu i kilku miesięcy treningów w 2 miesiące jakby gdzieś zanikły.

Zapewne uniknąłbym tego problemu, gdyby mnie ten cukier bolał przy każdym kęsie 🙂

Co teraz?

Zastępstwo

stewia

Jak przy każdym “nadmiarze” trzeba szybko sobie znaleźć coś, co zastąpi poprzednika. Opcji za wiele nie ma. Bo czym zastąpić cukier? Mam sobie miodu do herbaty lać? Jakoś tego nie widzę choć wiem, że to bardzo zdrowe.

Rozpatrywałem opcję słodzików a ostatnio popularnym tematem jest również wchodząca z wielkim rozmachem stewia. Problemem Stewii jest jej cena choć staje się ona coraz popularniejsza co nawet można było wywnioskować z dyskusji, która się podniosła pod artykułem o tym, że Sprite będzie ze stewia. To może słodzik? w temacie słodzików ich szkodliwości i negatywów powstało setki artykułów. Dostałem taką oto infografikę przygotowaną przez “Polskie Towarzystwo Badań Nad Otyłością”. W zasadzie to przez tę tu infografikę w ogóle powstaje ten wpis (zostałem poproszony o to, by poruszyć ten temat a, że zgrał się z moimi aktualnymi bolączkami .. oto i on :P).

aspartam-6-9-2013

No i teraz ja szczerze mówiąc nie wiem, w którą stronę pójść.  Patrząc na infografikę opłacałoby się całkiem przejść na słodzik – przy założeniu, że jej zaufamy. Pytanie tylko co ze smakiem? Z drugiej strony ja nie jestem dietetykiem ani innego wykształcenia w tej tematyce nie mam i nie wiem na ile to wiarygodne.

Jedno co udało mi się ustalić to to, że bez cukru – tak zupełnie bez – czuję się słabo, po prostu. Wiem, że z czasem bym się przyzwyczaił ale czasem to osłabienie jest tak mocne, że się łamię i niestety pozwalam sobie na za dużo. Ustaliłem więc, że potrzebuję energii z innego źródła niż węgle i padło na kawę. Tak, będę uzupełniał magnez a z czasem postaram się wyrzucić też kawę 🙂

Problem w tm, że uwielbiam czarną herbatę, taką prawdziwą czarną herbatę… z cukrem (dwie łyżeczki) i nic mi nie jest w stanie tego zastąpić.

[label shape=”” type=””]Korzystając więc z okazji chciałbym Was podpytać. [/label]

  1. Czy słodzicie?
  2. Czym słodzicie?
  3. Wierzycie w słodziki? Macie jakiś pogląd na ich temat?
  4. A może ktoś zasadził własną stewię? (podobno sprzedają w castoramie :D)

 

Share.

About Author

Zdjęcie profilowe Arvind Juneja

Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

19 komentarzy

  1. No to teraz ja już nic nie kumam. Jedni piszą że a. jest niezdrowy i powoduje powstawanie nowotworów (podając przy tym również linki do wyników badań) inni piszą zupełnie odwrotnie (i też podają wyniki badań). Komu wierzyć? Któremu lobby…

    • i to jest pytanie, które ozstawiam Wam bo sam nie wiem. Po szkoleniu, które miało część poświęconą dietetyce.. zgłupiałem. Ilu wykładowców czy źródeł – tyle teorii…

  2. Na co dzień nie słodzę i jest mi z tym dobrze. herbata smakuje herbatą a nie cukrem, kawa też. Czarna albo espresso. I co? I czuję i doceniam jej smak w przeciwieństwie do ludzi, którzy piją ją “bo muszą”.

    Używam jedynie miodu jeśli jest to konieczne np przy wypiekach lub innych deserach. Ale to raz na jakiś czas.

    Natomiast mam tendencje do nadużywania owoców a ostatnio przeginałam z czekoladą w każdej postaci dlatego robię sobie właśnie słynny 21 sugar detox 😉

    Niby nie przytyłam ale w planie mam jeszcze końcówkę redukcji więc trzeba się wziąć w garść 🙂

  3. Aleksandra Duszynska on

    ja słodzę bo muszę, gorzkiego nie przełknę. Od jakiegoś czasu stosuję stewię (na razie w formie słodzika ale mam zamair zasadzić własną), czeka tez na mnie ksylitol do wypróbowania. Stewia ma smak moim zdaniem podobny do “zwykłego” słodzika, da się przyzwyczaić. Jeśli nie to moze cukier trzcinowy (nierafinowany)., zdrowszy od zwykłego.

    • Adam Doroziński on

      Mnie ksylitol przegonił dość mocno, i robił to konsekwentnie za każdym razem. Herbatę piję z miodem. Kawę z cukrem.

  4. Łukasz Przybyłek on

    Z punktu widzenia dostarczanych węglowodanów, miód nie jest wcale lepszy od sacharozy. Tak naprawdę składa się z glukozy, fruktozy i maltozy, więc ma tyle samo “skutków ubocznych”, co sacharoza albo syrop glukozowo-fruktozowy. Za to ma inne plusy, ale na pewno jeśli chcemy zadbać o dobrą sylwetkę, wyeliminować duże wahania glukozy we krwi i dbać o wrażliwość insulinową, miód nie jest dobrym zastępstwem cukru.

  5. Lukasz Remisiewicz on

    sprobuj herbate z miodem, albo z sokiem malinowym – i zdrowie i dobre a tak naprawde mozna sie szybko odzwyczaic od slodzenia

  6. Zbyszǝk Grochowski on

    Przy tej okazji, polecam zbadać krew – reakcja na glukozę. Po tak intensywnym przyjmowaniu cukru, lepiej się upewnić jak zachowuje się poziom insuliny i czy przypadkiem (odpukać) nie ma tendencji cukrzycowych 😉 Najczęściej nie ma, ale dobrze być tego pewnym 🙂

  7. Co do szkodliwości czy nie słodzików nikt imo nie przedstawił jeszcze rzetelnych wyników badań (co do określania rzetelności badań polecam książkę “bad science”) dlatego lepiej omijać. Poza domniemaną szkodliwością jest jeszcze efekt oszukiwania organizmu wiesz słodki smak = cukier we krwi = insulina ponoć mózg głupieje i dotyczy to również stewi. Ja nie mam tego problemu po prostu nie cierpię smaku słodzików. Zamiana herbaty z cukrem na kawę w perspektywie energetycznej to chyba średni pomysł tym bardziej, że 2 łyżeczki cukru dziennie to nie wiele zakładając, że potem nie ładujesz w siebie coli, ciastek i kilogramów winogron.

  8. Anita Lipińska on

    Ksylitol to jedyne, co nie ma obleśnego, chemicznego posmaku słodzika – na co jestem bardzo wyczulona (stewii też nie toleruję). Poza tym herbaty to ja generalnie nie słodzę, kupuję smakowe, a dobra, czarna herba nie potrzebuje cukru (np. lapsang souchong, wędzona, ma dość odjechany posmak dymu, ale jest bdb). No i jeszcze dobre są wynalazki słodzone lukrecją np. Yogi Tea, zdaje się, że żadna nie zawiera czarnej herbaty, co najwyżej zieloną, oparte są na suszach z ziół, nasion i korzeni (nasiona kakaowca, pieprz, imbir, kardamon, cynamon, goździki, guarana, mięta, chilli itd). Drogie, ale pełnią funkcję aromaterapeutyczną i rozgrzewają, człowiek się czuje jakiś taki
    pogłaskany od środka, gdy to pije 🙂

    A Ksylitol jest w każdym sklepie ekologicznym i w każdym supermarkecie na stoisku ze zdrową żywnością, jest niestety znaaacznie droższy od cukru, ale i słodszy. Z drugiej strony, jeśli nie pijasz tej herby literalnie wiadrami, to nie ma chyba co się łamać z powodu odrobiny cukru – człowiek musi mieć jakies przyjemności w życiu, bo inaczej ciało wygląda fit, ale na twarzy się maluje wieczna zbolałość…

  9. Hej. Od kilku lat nie słodze w zasadzie niczego. Jednak na śniadanie jem codziennie albo kanapki z miodem albo z dżemem. Słodzików nigdy nie próbowałem a jak już mam coś posłodzić to tylko brązowy cukier albo stewia (stewia to znalezisko żony).

  10. Patrycja Strzeszkowska on

    W kwietniu z przyczyn zdrowotnych musiałam odstawić wszystko, każdy rodzaj cukru, łącznie z tym w mleku i przetworach… Jedyna “słodycz” na jaką sobie pozwalam, to ciastka z mąki migdałowej ze stewią. Racja, stewia zostawia posmak (jak większość słodzików) ale jako jedyna jest obojętna dla naszego zdrowia. Xylitol to inaczej cukier brzozowy, syrop z agawy też jest cukrem… A i większość słodzików ze stewii nie jest “czysta”, bo ma dodatki (w postaci, np. glukozy). Dla większości z Was to pewnie bez różnicy, bo robicie to bardziej “dla siebie” i nie ma też takiego ciśnienia ale uznałam, że warto o tym wspomnieć, bo moze komuś te informacje się przydadzą 😉 Prawdziwa stewia to najlepiej suszone liście (rozważam zakup rośliny, puszka suszu kosztuje 40 zł) a czasem trafiają się w sprzedaży pastylki… 20 zł za 10 g.

  11. Marcin Rudnicki on

    aspartam to straszny badziew ! wyniszczający powoli mózg ! jego właściwości były zadowalające w czasach gdy powstawał a nie teraz.
    Owszem ze względu na stale rosnący poziom debili w społeczeństwie nie umiejących się kontrolować , aspartam przychodzi z pomocą takim ludziom bo ogólny poziom światowy jedzenia cukru spada, to na 1 osobę stale rośnie ! oznacza to, że trzeba ludziom dać taki badzew by powstrzymać już i tak stale rosnącej epidemii otyłości wraz z zachorowalnością na cukrzycę gruby 2
    nie mniej jednak należałoby pamiętać, że pożądany efekt daje wyłącznie wyeliminowanie substancji w postaci cukru w organizmie ! a nie zastępowania go słodzikiem. Właśnie po to powstał ten środek specjalnie na nagłe żądanie rządu amerykańskiego.
    I znów przychodzi mi tu na myśl punkt widzenia zachodnio-europejski czy amerykański grubej blondyny, pragnącej być nadal pożądaną przez społeczeństwo, jedzącą na lunch fish+chips ORAZ cola Light 😛 – wzrost ogólnej frustracji gwarantowany, lecz to znacznie dłuższy temat i może już mnie tu 🙂
    Odpowiadając:
    nie jadam cukru i jemu podobnych od jakiś 8 lat i świetnie się z tym czuję! co długotrwałym już nie jedzeniu pojawiły się nowe niższe granice jego tolerancji, oznacza to, że z czasem jest znacznie łatwiej i co ciekawe samoczynnie odrzuca się ten składnik w diecie.
    Owszem nadal jadam czekoladę czy czasem ciastko ! ale mam na to o wiele rzadziej ochotę niż kiedyś.
    Cukry pochodzące z owoców są o wiele fajniejsze i w zupełności wystarczają w kompletnej diecie.

Dodaj komentarz

Przejdź do paska narzędzi