Ta jedna rzecz

10
135

jednarzecz

Tak w zasadzie to miałem z tym poczekać na “po świętach” ale zrozumiałem, że to może wymagać chwili czasu na przemyślenia..a może nawet na konsultacje z najbliższymi. Jaka może być więc lepsza okazja niż okres świąt, gdzie nawet Ci nie świętujący przeważnie mają wolne? No więc właśnie, uznałem, że kolacja wigilijna czy spotkanie w okresie obniżonego “obłożenia w pracy” może być dobrym momentem do przemyśleń w tym temacie a jak ktoś akurat musi pracować to może ten wpis i to wyzwanie coś zmienią w jego życiu..

A więc sytuacja wygląda następująco. Przy okazji akcji “21 dni” pracowaliśmy nad wyrabianiem “zdrowych nawyków”. Cała magia tej akcji polegała na tym, że był “bodziec” w postaci “robimy to wszyscy razem, w tym samym czasie, tu i teraz” co sprawiło, że dobre nawyki dostały od nas “deadline” czyli stały się pilne tu i teraz.

Bo widzicie, jest tak, że my wiemy w większości co jest a co nie jest dla nas zdrowe. Wiemy, co jest, a co nie jest dla nas dobre i szkodliwe. Wiemy, nie jesteśmy ślepi głupi czy zwyczajnie durni. Wiemy, ale niestety, każdy z nas ma w życiu miliard rzeczy, które zajmują nam głowy i na zdrowie czasu brakuje… i teraz pojawia się pytanie, czy ten miliard rzeczy, jest ważniejszy niż zdrowie? Nie. Ale większość tych rzeczy/czynności są od nas wymagane przez naszą pracę i otoczenie “tu i teraz”. Dajemy im przez to w głowie priorytet bo z ich NIE wykonaniem wiążą się konsekwencje, które też będą miały miejsce tu i teraz.

Jeśli nie skończę prezentacji na rano to nie będę miał co pokazać klientowi a więc się nie wyśpię. Jeśli nie wyjdę teraz, to spóźnię się na kolejne spotkanie więc nie zjem teraz zdrowego posiłku bo nie mam na to czasu. Jeśli popracowałbym nad lepszym portfolio, to może zyskałbym więcej klientów.. ale tego nie zrobię bo muszę zrobić sprawozdanie do tej, w której aktualnie się męczę.

Wszystkie ważne dla naszego kwestie mają niski priorytet bo życie z założenia trwa “długo”. Gdzieś tam sobie wmawiamy, że przyjdzie czas to się nim zajmiemy. Wszystkie zdrowe nawyki w naszej podświadomości mają status “ważne, ale nie pilne” i niestety tracą swoją ważność bo tempo naszego życia daje nam złudne wrażenie, ze to co pilne, to i ważne. Nad dzieleniem priorytetów można by godzinami i pewnie kiedyś do tego wrócę.. jednak dzisiaj chciałbym się skupić na czymś innym.

Skoro wiemy, że tak jest – uwierzcie mi i zaufajcie, tak jest. To zróbmy coś z tym i potraktujmy to jako wyzwanie. Wyzwanie opiera się na dwóch krokach.

  • Pomyśl o roku 2012 i o tym co w jego trakcie robiłaś/robiłeś. Zastanów się, co w życiu zawodowym i personalnym – jedna rzecz/czynność/decyzja – mogłaby dać w danym polu niesamowite efekty. Przykładów nie chcę dawać bo nie chcę kierować w żadnym kierunku. Ale, jeśli chodzi o sprawy zawodowe to może jest coś, co odkładacie od dawien dawna a wiecie, że może pozytywnie wpłynąć na Waszą karierę? a może jest coś w życiu prywatnym, czego dokonanie dodałoby Wam pewności siebie? A może są jakieś relacje, które wymagają zmian i po tych zmianach zmienią nasze życie (poprawią na lepsze)? Znajdź JEDNĄ rzecz, którą odkładasz – na poczet masy innych pierdół codzienności – która WIESZ, że da konkretny efekt.
  • Ustal jej termin wykonania i po prostu ją zrób. Nie odkładaj na później. Ustal, że MUSISZ ją zrobić jeszcze w tym roku. Jeśli znajdziesz coś ważnego, czego nie zdążysz ok, odłóż na przyszły, ale wtedy poszukaj czegoś innego co możesz zrobić jeszcze w tym roku. I po prostu to zrób.

Ja znalazłem to momentalnie i to w dwóch sferach – zawodowej i sportowej. W pracy odkładałem pewną czynność, która mi niesamowicie ułatwia pracę, a której nie cierpię najbardziej na świecie i.. wpisałem sobie ją w kalendarz w pierwszy dzień pracujący po świętach. Nie zacznę tego dnia robić nic innego jak tę jedną rzecz, która potem ułatwi mi każdy kolejny dzień pracy.

Dla każdego to będzie coś zupełnie innego. Fajnie jest jednak o tym porozmawiać, próbować podpytać znajomych czy wg nich jest coś, co już dawno powinniśmy zrobić (taki dziwny świat, że nasi bliżsi widzą więcej od nas czasami.. ile razy odmieniacie nagle swoje życie a Wasi znajomi wyskakują z tekstem “już dawno powinnaś/powinieneś był to zrobić”?) i jeśli tak to co to jest. Zapytajcie znajomych i rodzinę podczas świątecznych rozmów. Poszukajcie wspólnie tych ważnych rzeczy, które przyćmiewa nasza strasznie szybko zasuwająca rzeczywistość. I umówcie się, że je wprowadzicie w życie a potem sprawdzicie jak komu poszło.

Wesołych Świąt! 🙂

P.S. Nie oczekuję, że się podzielicie tym, co to takiego było to “coś”… dla każdego to sprawa bardzo osobista i intymna więc nie czujcie się zobligowani do dzielenia się nią. Jeśli jednak uda Wam się “to” zlokalizować i to wyzwanie Wam pomoże? Dajcie znać! I podzielcie się linkiem do tego wpisu ze znajomymi.

10 KOMENTARZE

  1. Trzeba chyba zacząć od tego ze w życiu najważniejsze jest szczęście. Będąc szczęśliwymi, nasz umysł wysyła odpowiednie bodźce do całego organizmu. No a nie trzeba chyba mówić, ze to co dzieje się w naszych głowach to podstawa do wszystkiego w nas i wokół nas. 🙂 Zdrowie jest tego pochodną. 🙂

    • wolę nie zaczynać od takich haseł bo dla każdego szczęście inną ma formę i można nie trafić z tłumaczeniem 🙂 bez zdrowia jednak szczęścia pełnego nie będzie więc tego się trzymam 😉

  2. To była zdecydowanie dobra decyzja z publikacją tego wpisu przed Świętami 🙂
    zdecydowanie wymaga to dłuższej chwili przemyślenia…
    u mnie ta chwila trwa już rok, ale ten czas pozwolił mi nauczyć się wielu rzeczy, w tym właśnie wyznaczanie celów…
    taki Fitbackowy cel też się pojawił i zapewne za jakiś czas podzielę się nim z Wami 🙂

  3. Tekst trafił na podatny grunt… Dałam sobie trochę czasu na przemyślenia, porozmawiałam z rodziną, z samą sobą. Coś co dawno powinnam zrobić: 2 rzeczy zmieniam dziś w moim życiu właśnie m.in. dzięki temu tekstowi. Pamiętam też inny tekst o celach i o tym, że w życiu zawodowym je sobie stawiamy i w odniesieniu do życia sportowego, poprawy naszej formy, postawienie sobie celu pomoże w utrzymaniu się w aktywności i sprawi, że będziemy mieli motywaćję do jego zrealizowania (“Bez tego nie osiągniesz sukcesu”). A zatem: półmaraton warszawski w marcu 2013. Rok temu twierdziłam, że bieganie jest nudne i nie dla mnie, że się tylko bez radości z tego sportu zmęczę i nie przebiegnę więcej niż 2 km. Plan jest na 21 km w mniej niż 2h. Biegam już po 8 km i radość jest!! Ogromna. Do zobaczenia na starcie:)

  4. Tekst trafił na podatny grunt… Dałam sobie trochę czasu na przemyślenia, porozmawiałam z rodziną, z samą sobą. Coś co dawno powinnam zrobić: 2 rzeczy zmieniam dziś w moim życiu właśnie m.in. dzięki temu tekstowi. Pamiętam też inny tekst o celach i o tym, że w życiu zawodowym je sobie stawiamy i w odniesieniu do życia sportowego, poprawy naszej formy, postawienie sobie celu pomoże w utrzymaniu się w aktywności i sprawi, że będziemy mieli motywaćję do jego zrealizowania (“Bez tego nie osiągniesz sukcesu”). A zatem: półmaraton warszawski w marcu 2013. Rok temu twierdziłam, że bieganie jest nudne i nie dla mnie, że się tylko bez radości z tego sportu zmęczę i nie przebiegnę więcej niż 2 km. Plan jest na 21 km w mniej niż 2h. Biegam już po 8 km i radość jest!! Ogromna. Do zobaczenia na starcie:)

Dodaj komentarz