Technologia w diecie – The Eatery

11
205

dzisiaj na ruszt wezmę aplikację, która wydaje mi się dość kontrowersyjna w swoich założeniach i chciałbym chwilkę zastanowić się nad tym czy bardziej szkodzi czy pomaga i mam nadzieję, weźmiecie udział w tych rozważaniach…

Co dziś jadłeś?

Większość aplikacji mobilnych dostępnych na rynku – jak pisałem w przeglądzie aplikacji 2012 roku – które oferują wsparcie walki o lepsze nawyki w codziennym żywieniu wymaga od nas całej masy czynności, które są po prostu NIE DO ZNIESIENIA. Po prostu. Nie da się przez miesiąc dwa trzy dzień w dzień przy każdym posiłku wklepywać do telefonu na mobilnej klawiaturze tego czy nasza kanapka miała 2 czy 3 plasterki sera ile ten ser ważył i czy był pełnotłusty czy nie. Ha! W kanapce to i tak pół biedy…choć i tak wątpię by ktokolwiek z Was wiedział ile waży przeciętna kromka chleba (~28g tostowy a np forFit razowy  ~82g)… ale ile osób np waży ile dodało groszku, pomidorków czy kukurydzy do sałatki? No właśnie. Niby to zdrowe regularnie używać wagi kuchennej ale c’mon, kto ma na to wszystko czas?

Ja nie. Stąd aplikacje takie mają u mnie bardzo krótki czas życia. Potestuję, popatrzę i uciekam. Fajnie, że mi przeliczą ile czego, ale wystarczy, że nie wpiszę np obiadu i już na kolację nie wiem co powinienem zjeść by było pożywnie ale i zdrowo i adekwnatnie do pory bo aplikacja będzie mi po prostu kazała nadrobić zaległe wartości a jakoś mi się to nie widzi o 22..

Marzenie

Marzeniem byłaby aplikacja, w której odpalam aparat, cyk śniadanie, cyk obiad, cyk kolacja i mam pełne info i analiza składu jedzenia itd robiona na podstawie obrazu. Utopia, nie? Ano utopia…

The Eatery

eatery

The Eatery to aplikacja, która oferuje jednak połowiczne rozwiązanie. Faktycznie robisz fotki dań ale ich “zdrowość” ocenia w skali od 1 do 100 – inni użytkownik. W ten sposób np dzisiejszy obiad może ocenić 10 czy 20 innych osób ustalając na podstawie fotki i ewentualnego opisu (opisy pomagają niesamowicie) jak bardzo Fit or Fat jest Twoje żarełko.

No i ten, fajna zabawa. Ja wiem co jem nawet jak jem niezdrowo + staram się wrzucać same obiady mniej więcej wiedząc jakie są i … zresztą, sami zobaczcie. Kilka dań wrzuconych przeze mnie i ich ocena przez społeczność aplikacji:

kilkadan

i jeszcze

wiecejdan

Jak widzicie oceny raczej wysokie … ale co mi to mówi? że ładne fotki cykam? że sushi jest równie zdrowe co zupa pomidorowa? czy też, że od zupy z brokułów zdrowszy jest wafel ryżowy ze szklanką kolagenu…a może, że ludzie reagują pozytywnie na słowo “veggies?”.

Ktoś w komentarzach na facebooku napisał fajne! motywuje do robienia zdrowszych dań.  I to jest chyba jedyna korzyść… Bo czy to uczy mądrzejszego jedzenia? mało kto tam zwrócił uwagę, że mój obiad miał miejsce o godzinie 20:00. Na rozmiar dań też nikt nie patrzy…o tym, że żadnego innego dania danego dnia nie dałem też ani mru mru… Wczoraj spytałem Was czy można po “wyglądzie” ocenić “zdrowość” jedzenia, stwierdziliście, że nie. Fakt, nie jesteście uniwersalną grupą do badania ale to właśnie dobrze, powiedzieliście “nie” bo WY już jesteście świadomi… a co z całą resztą?

Ocenianie dań innych składa się albo z wyboru “tak, to jest fit, nie to nie jest fit” albo z pominięcia z wybranego powodu (np. nie wiadomo co jest na fotce, albo fotka nie zawiera jedzenia albo ‘nie wiem jak zdrowe to jest’). Dla mnie jednak ocena wyglądała tak – widziałem warzywa palec przesuwał się w prawo (fit), widziałem sos/opakowanie gotowca/papierek batona/suple_Wszelkiego_rodzaju – palec przesuwał się w lewo (fat). I tyle. Moją oceną chciałem zasugerować odbiorcy, że ok, jest ok, lub – nawet jeśli jest ok to tylko na krótko więc wolę powiedzieć, że nie jest…. ale tak robię ja, a jak robią inni?

Założenia aplikacji były sprytne. Nie mamy technologii – użyjmy ludzi, niech sami się sobą zajmują. Problem w tym, że ta aplikacja niestety nie kształtuje naszych nawyków żywieniowych i co gorsza, może wyrobić w nas poczucie tego, że odżywiamy się zdrowo podczas gdy może być zupełnie inaczej. Przeczytajcie co napisali w moim podsumowaniu. Pamiętajmy, że takie aplikacje trafiają do ludzi, którzy NIC nie wiedzą o zdrowym żywieniu i tematach pokrewnych a słowo metabolizm ostatnio słyszeli w szkole na biologii…

wnioski

z czego mogłoby wynikać, że jedząc jeden posiłek dziennie – w tym jednego dnia były to 4 pączki – jem LEPIEJ niż 94% ludzi i generalnie jest poprawa w żywieniu… czy takie wnioski mogą zaszkodzić komuś, kto raczej nie będzie ich potem konsultował z dietetykiem czy z nami na Fitbacku?

wydaje mi się, że mogą… i to bardzo. A Wy co myślicie?

11 KOMENTARZE

  1. „Nie mamytechnologii – użyjmy ludzi” Więc
    wybieramy się do dietetyka! Ustawienie diety pod siebie kosztuje pewnie tyle co
    ta aplikacja. Jeżeli chcemy się zdrowo odżywiać to waga w
    tym przypadku zostaje naszym najlepszym kuchennym przyjacielem. Brak czasu to
    tylko leniwa wymówka.
    Dobra organizacja czasu to już inna bajka.
    Wstając rano wiem co będę jadł przez cały dzień i przed pierwszym posiłkiem
    ważę sobie wszystko co składa się na poszczególne dania. To jest max 10 min.
    Nie da się ocenić jakości posiłku tylko po
    zdjęciu nie wiedząc ile i czego mamy tam nasypane.
    Skąd jesteś pewien, że są to prawdziwe oceny ludzi, którzy znają
    się na odżywianiu?

    Umiesz liczyć? Licz na siebie ! Aplikacje
    mogą ewentualnie dodatkowo motywować i przypominać nam o posiłku.

    • Błąd. Aplikacja nie kosztuje nic, wyjście do dietetyka kosztuje z kolei:
      # Wyjście z domu
      # Podróż do dietetyka
      # Upzrednie go wybranie
      # Pogodzenie się z kosztami
      # rozmyślanie czy warto
      # bla bla bla masa czasu

      itd… naprawdę ruszyć się to dla wielu bariera nie do przejścia i technologia powinna ten problem niwelować.

    • Czy warto? Jeśli ktoś chce zdrowo jeść oczywiście, że warto. Jeśli to tylko słomiany zapał to nawet aplikacja mu nie pomoże. Wyjście z domu? Nie koniecznie. Mamy 21 wiek, mimo tego, że jesteśmy dużo po tyle za zachodem wszystko da się załatwić przez internet. Koszta można zminimalizować. Tak jak napisałem, czasu jest dużo tylko trzeba umieć go zorganizować. Pamiętaj jesteśmy tym co jemy. Dobra dieta jest równie ważna jak dla biegacza dobre buty. Jeśli jesteś amatorem buty musisz kupić sobie sam. Jedzenie jest ważne ale mimo wszystko zawsze spychane gdzieś dalej bo inne wydatki.
      Apki mogą ułożyć za Ciebie trening ale treningu już za Ciebie nie zrobią.
      Zawsze musisz dać coś od siebie Arv. Może kiedyś maszyny będą robić wszystko za nas, jednak jeśli robisz coś dla siebie to robisz to TY i Ty masz z tego korzyści.

    • No właśnie w tym rzecz, że aplikacja może pomóc bo pomaga trzymać się w ryzach i motywuje i przypomina – vide aplikacja Tesco przypominająca o posiłkach.

      Pamiętaj, ze ja czy Ty już jesteśmy za tym etapem ale Ci co zaczynają potrzebuję wszytkiego, co może im choć trochę pomóc te trudne początki. Ja to przerabiałem i nadal przerabiam i uważam, że dobrze, że coś takiego powstaje i nie ma co demonizować.

      Słomiany zapał to też taki sobie dobór słów, z tego względu, że nie mówimy o szukaniu nowego hobby tylko o zmierzeniu się z własnymi problemami i ułomnościami. Zanik motywacji jest tu odpowiedniejszym stwierdzeniem i nie krzywdzi osób, którym i tak jest ciężko.

      Jasne, że chcieć to móc. Ale ludzie nie są tak świadomi swojej siły jak byśmy chcieli. Gdyby byli, fitback nie musiałby powstawać.

    • Motywacja jak najbardziej, jednak 70% zależy tylko i wyłącznie od nas. Nie neguje aplikacji ale trzeba wiedzieć, które nam rzeczywiście pomogą. Kiedyś kolega, którzy rzucał pewne środki powiedział mi: ” Jeśli czegoś nie pragniesz to ci się to nie uda” Jemu się udało bo marzył o wyprostowaniu swojego życia. A wszystkim, którzy mają wątpliwości czy podołają polecam przeczytać Tajemnice Podświadomości- Walerij Sinielnikow. Mimo wszystko walka z samym sobą jest najtrudniejszą częścią naszego życia ale daj najwięcej szczęścia!

    • 30% to właśnie aplikacje, partnerzy treningowi, trenerzy i reszta innych czynników, które pomagają nam przebrnąć przeciwności 🙂 Przynajmniej takie jest moje odczucie i nie każdy musi się z nim zgadzać 🙂

Dodaj komentarz