Dlaczego przestałem BLOGOWAĆ?

7

Moje ostatnie wpisy na tym blogu, takie wiecie w pełni fitbackowe, z których byłbym dumny miały miejsce spokojnie z 3 lata temu. To już 3 lata odkąd zrobiłem krok w tył i po zrobieniu video podsumowania wielu lat styczności z branżą fitness postanowiłem, że nie będę jedną z tych osób, które dla jakiegoś sukcesu szkodzą innym. Kogo mam na myśli? Samozwańczych specjalistów od wszystkiego.

Mili, wyszedłem z wprawy w pisaniu więc ten film będzie nieco płytki, mocno chaotyczny, ale przetrwajcie do końca i przyjmijcie już teraz – wracam do blogowania!

Trener Jednoosobowy

Wszystko zaczęło się w 2010 roku. Uchylona została wtedy ustawa Dz.U. 1996 nr 25 poz. 113, która regulowała zawód instruktora sportu. Tam też w 2001 roku doszedł taki wpis, który twierdził, że instruktorem mogła być osoba, która:

„§ 7. (…)
1) ukończyła studia wyższe na kierunku wychowanie fizyczne lub turystyka i rekreacja ze specjalnością instruktorską, w wymiarze co najmniej 80 godzin w danej dyscyplinie sportu lub rekreacji ruchowej, albo
2) posiada co najmniej średnie wykształcenie oraz ukończyła specjalistyczny kurs instruktorów w danej dyscyplinie sportu lub rekreacji ruchowej i zdała egzamin końcowy

To oznacza, że od tamtego momentu żadne weekendowe kursy i innego tego typu cudaki nie robiły z Ciebie NIKOGO. Dziś? Dziś plagą są weekendówki, które dają dyplom nawet dietetyka…

Dziś wystarczy, że ktoś zbudował siebie (w większości będąc prowadzonym przez kogoś innego), zrobi sobie odpowiednią sesję, oblepi nią instagrama i fejsbuczka i beng, jest trenerem.

W końcu ma „szcześciopak” więc musi się znać, nie?

Istnieje cała plaga ludzi, którzy poznając w życiu „jedno ciało” (swoje) nagle czują, że mają prawo i kompetencje, do prowadzenia dziesiątek jak nie tysięcy innych swoją drogą. I wiecie czemu to robią? Bo są z tego pieniądze. I wiecie czemu nie przestają tego robić? Bo nie mają poczucia odpowiedzialności społecznej. I wiecie co ja o myślę? Że przez chwilę otarłem się, albo wręcz byłem jednym z nich. I było mi z tym cholernie źle.

Kim ja jestem?

Swoją przygodę ze sportowymi społecznościami online zaczynałem z forum parkourowym. Pamiętam dobrze, że już wtedy czułem ogromną odpowiedzialność i w dniu, w którym nadano mi prawo moderatora NARZUCIŁEM ZAKAZ promowania palenia papierosów czy picia alkoholu w ramach dyskusji na forach. Czułem, że mówienie o tym na zasadzie „jest ok” było złe i już na dzień dobry postawiłem się dość sporej rzeszy ludzi.

W dalszych etapach internetowej aktywności wcale nie było inaczej, ale na pewnym etapie zaczynałem tworzyć tutoriale i tu się zaczyna cały szkopuł.

(chyba mój pierwszy „tutorial” w sieci z 2006 roku, dołączony był do bardzo długiego posta na forum więc na filmie widać tylko ruch)

O ile pewne rzeczy nie nosiły za sobą znamiona ryzyka, o tyle WIEM np. że ktoś sobie zrobił krzywdę próbując powtórzyć jedną z akcji z filmów, które kręciłem z moim przyjacielem Dariuszem. W jednym z filmów z tamtych lat (poniżej)

Jest scena na dachu, dokładniej 1:43 powyżej, chłopak próbował zejść przy użyciu tego czegoś po lewej (rynna czy to komin zdaje się) i niestety – utknęła mu noga i runął w dół (a był dość sporej wagi) i noga została w miejscu… spokojnie na kilka lat miał sport z głowy, a my nieświadomi tego nagrywaliśmy dalej. Nie będę ukrywał, że jak się dowiedziałem to do dziś mam to w swojej głowie i sercu. To była lekcja na całe życie.

W moich późniejszych latach takich filmów już nie było, ale wraz z rozkręcaniem swojej przygody na samym fitbacku bardzo mocno wchodziłem w głębokie rozmowy o „życiu i śmierci” w kontekście treningu, samorozwoju czy podejściu do zdrowia. Kto mnie śledzi od lat na tym kanale ten wie o czym mowa.

Kurs Instruktora Fitness

Choć po drodze prowadziłem zajęcia w Adidas Flow Academy, Parkour United itp. to na prawdziwy kurs poszedłem dopiero w bardziej dorosłym wieku. Jeśli mnie pamięć nie myli to dzięki blogowi w 2015 roku poszedłem do Reebok Academy na intensywny 2 tygodniowy kurs instruktora fitness (specjalizacja zajęcia grupowe fitness). To był koszmarnie intensywny czas, codziennie (z weekendami włącznie) spędzaliśmy w ruchu po 8-12 godzin i wchłanialiśmy bardzo mocno wiedzę, którą przekazywali nam bardzo dobrzy instruktorzy. W ramach tej nauki zacząłem dostawać bardzo dużo informacji „od zaplecza”, która pokazały mi, że fitness czy siłownia wcale nie jest tym czego szukałem. Moją misją było pomaganie osobom, które potrzebują się ruszać dla ZDROWIA czy lepszego życia, a siłownia wg wyciągniętych nauk była „dla zdrowych i sprawnych”. Ba, to ostatnie to w zasadzie cytat jednego z instruktorów.

Kurs opiewał w sumie na okolice 140 godzin specjalistycznej edukacji – więc na tym etapie spełniałbym wycofane wymagania na instruktora…A ja się wycofałem.

30 urodziny

Nagrałem wtedy film, który okazał się początkiem końca mojej aktywności w słowie pisanym, ale i w charakterze tego o czym pisałem. Postanowiłem skupić się na rozwoju, wziąć się za to, żebym sam przed sobą nie czuł się źle. Bo czułem się źle. Widząc coraz więcej specjalistów wokół, specjalistów „samozwańców” chciałem się im przeciwstawić…a jednocześnie czułem się hipokrytą. Fitback odwiedzało na tamten moment do 50 tysięcy ludzi miesięcznie. 50 tysięcy ludzi. Czułem, że to nie było ok. Wycofałem się.

Zacząłem się uczyć, pracować nad sobą, układać swoje życie. Faktem jest, że miałem wtedy też inne tematy bardziej prywatno-zawodowe na głowie, które sprawiały, że nie miałem szans na robienie bardziej jakościowej treści i znacznie łatwiej mi było kręcić filmy (które to ostatecznie dziś są kluczowym elementem mojej pracy zawodowej) i skupiać się na formie niż na samej treści.

Yoga

Mam za sobą bagaż strasznych chwil, które towarzyszyły tej ścieżce, ale dzięki nim zaczynam w końcu czuć, że dobrze i efektywnie spędziłem te lata „w wycofaniu”. Aktualnie jestem w trakcie 200 godzinnego kursu Nauczycielskiego Jogi.

Znalazłem międzynarodowy kurs organizowany przez Yoga Alliance, który w ramach 200h pomaga mi zrozumieć jak prowadzić innych, jak odnaleźć w tym wszystkim siebie i pokazuje mi …

jak dużą różnicę mają zajęcia, które mają pomagać od tych, które mają zmęczyć – bo zmęczony klient to powracający klient.. a jak nie boli to nie działa i idzie gdzie indziej.

Nie zamierzam w tym miejscu twierdzić, że joga ponad wszystko. Mogę jednak powiedzieć, że z moim bagażem robienia WSZYSTKIEGO treningowo jeśli mam wybrać JEDNĄ ścieżkę, którą chcę pomagać innym to joga jest moją odpowiedzią. Aktualnie jestem już w połowie kursu. Zaliczyłem pierwsze testy i „egzaminy” (np ze sanskrytu xD to na pewno Was uleczy heheheh) i część z mojej relacji możecie oglądać na Instagramie i na Youtubie.

Dochodzę też do momentu, w którym czuję, że złapałem „zen” w tym jak powinienem się prowadzić przez kolejne lata i powoli zaczynam czuć „prawo” do dalszego blogowania.

Więc without further ado niniejszym chcę powiedzieć – cześć, jestem Arvind i wracam do prowadzenia pisanego bloga Fitback.pl 🙂

Share.

About Author

Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

7 komentarzy

  1. Zawsze Cię cenniłem za to, że wyraźnie pokazywałeś że jest wiele metod rozwoju, a przedewszystkim zawsze budowałeś forme na lata, a nie na lato, przez co byłeś szczery i rezygnowałeś z kilku startów, bo nie chciałeś siebie uszkodzić, choć napewno było Ci szkoda. Mam nadzieje że Joga będzie odpowiednią droga dla Ciebie. A sama joga kojarzy mi się z bulem i igraniczeniami mojego ciała i muszę pracować nad gibkością

    • To jest akurat zabawne, bo wszystkim się joga w ten sposób kojarzy i najczęstszym pytaniem jakie dostaje jest „jak bardzo trzeba być rozciągniętym, żeby iść w tym kierunku”, a tu się okazuje, że rozciągnięcie jest mało istotne. Joga polega na na dopasowaniu asan/pozycji do TWOICH możliwości, nie na odwrót 🙂

      Bieganie wraca, dochodzi coś jeszcze. Będzie ogień!

  2. Pingback: Jak wygląda TWOJA rzeczywistość? Oto moja! | Fitback.pl

  3. Konrad Pilarski on

    Arvind jestem z blogiem od… hmm… od samego początku 🙂
    Tak jak napisał to już Karol, chyba najbardziej cenię to, że nic w nim nie było na chwilę…
    Nie było w nim nic z serii 10 sposobów na… jak mieć 6pak w x tygodni…
    Była w nim praca nad sobą, była pasja i byłeś Ty!
    Cieszę się, że odnalazłeś swoją drogę, cieszę się, że odkryłeś czym dla Ciebie jest pomoc innym.
    Kibicuję Ci mocno!

  4. Fajnie że znowu będzie można Cię czytać, Twoje wpisy zawsze niosły wiele merytorycznej wartości nie tylko dla biegaczy. Jako pasjonat MTB też wyniosłem masę cennych rzeczy z Twojego bloga. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz