Grillowa szkoła życia

2
205

Zastanawialiście się kiedyś, po co w ogóle organizuje się imprezy Grillowe? Przecież to jest uciążliwe. Chcesz zjeść dobre mięsko – zrobisz je szybciej na patelni grillowej czy elektrycznym grillu. Do tego trzeba rozpalić grilla, ogarnąć ogień, rozpałkę, wszystko się dymi, potem są śmieci, trzeba sprzątać. A tu jeszcze zakupy wypadałoby zrobić przed. A w międzyczasie ktoś na stację po alko wpadnie bo przecież opróżnili Ci Twój barek na specjalne okazje…

Po co więc się męczyć?

Mam taką teorię, że Grill jest tylko wymówką. Wymówką, by wrócić do tego co dla nas ludzi najważniejsze. Do poznawania ludzi. Nawet tych nam bliskich, których wydaje nam się, że ich znaliśmy i z którymi wydaje nam się, że utrzymujemy stały kontakt bo gadamy z nimi przez ekranik w telefonie czy laptopie.

Na Facebooku czy Instagramie faktycznie można znaleźć wszystko. Wszystko poza normalnością, zwykłością czy szarą codziennością. Codziennością, której jest więcej niż to, co ląduje w wirtualnych postach.

Pracując od ponad 9 lat nad budowaniem długofalowych relacji i będąc samemu w długoletnim związku mogę bez cienia wątpliwości stwierdzić, że człowieka najlepiej poznaje się w najbardziej błahych sytuacjach. Sytuacjach, z których wypruty jest cały internet. Sytuacjach, którymi po prostu ludzie nie widzą potrzeby się chwalić.

A to one bardzo często stanowią o tym kim dany człowiek jest. Jak żyje, jak sobie radzi, co przechodzi każdego dnia.

Czy woli brykiet, czy węgiel drzewny 🙂 Czy użyje tacki czy im mocniej się spali tłuszczyk tym lepiej. Czy będzie siedział czy pomoże. Czy będzie milczał przez całą imprezę – czy będzie dopytywał co pomóc. Czy będzie śpiewał ze wszystkimi czy odpłynie w zamyśle gdzieś w jakąś swoją historię? Czy podzieli się nią…

Jesteś tym co przeżyłeś

Mówi sie, że jesteś tym co jesz. Faktem jest, że w trakcie Grilla je się dużo (a niektórzy niegrzeczni będą mieli jeszcze okazje przypomnieć sobie, co to było). Dla niektórych jedzenie jest najważniejszym aspektem Grillowej imprezy. Wspólne zakupy, przyrządzanie, rozdział ról, kto co robi, kto co pilnuje, kto rozpali węgielki, kto przerzuci steka czy kto pójdzie po dodatkową szklankę.

Dla mnie? Dla mnie najlepszy moment Grilla przeważnie jest już tak pod koniec. Jak wszyscy są najedzeni i rozleniwieni. Jak siedzą brzuchami do góry i jedyna aktywność, którą są w stanie wykonać to otworzenie buzi by wypuścić z niej kilka słów. Czasem będzie to oooomg ale się obżarłem.. a czasem? Historia ich życia.

I tak, w trakcie tych wszystkich błahych zdarzeń poprzedzający ten stan poznajemy się z innymi, integrujemy i odzyskujemy to co odbiera nam wirtualny świat. Bliskość i budowę więzi od podstaw.

Jednak w czasie tego stanu totalnego rozłożenia przez jedzenie i zabawę.. wtedy wychodzą z ludzi historie ich życia. Zdarzenia, akcje “a pamiętacie jak” jeśli to starzy znajomi albo “U mnie było zupełnie inaczej” od nowych…

I miałem Wam w ramach tego wpisu zaproponować kilka “łamaczy lodu” czy tam “starterów dyskusji” ale uznałem, że nie jesteśmy 15 latkami, którzy szukają zdania do podrywu. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Ja dziś starszy niż wczoraj. Powinniśmy się skupić na tym co istotne.

Nie ma czasu na gry

Może to urodziny a może co innego. Gdyby mi dzisiaj ktoś powiedział, że zostało mi 10 lat życia to…..nie zmieniłbym go za bardzo. Doceniam każdy dzień. Staram się dawać z siebie wszystko i brać co mogę i na co zapracowałem.

Nie uznaję więc tracenia czasu. Jeśli mam do kogoś jakąś sprawę czy temat czy chcę się czegoś dowiedzieć – pytam. Dlatego chciałbym, żebyście Wy też nie bawili się w “startery”. Żebyście nie bawili się w podchody.

Ten Grill, to spotkanie na żywo, to bycie razem w wiele osób w jednym miejscu, w jednym czasie w jednym celu. To jest ten moment, w którym jeśli czegoś chcesz od innych to trzeba to powiedzieć wprost. To jest ten jeden z nielicznych dzis momentów, w których możesz to zrobić twarzą w twarz a nie wirtualnie przez aplikację w telefonie.

Korpo konfa

Wielu ludzi naśmiewa się z życia w korporacji. Ja mam ku temu bardzo odmienny stosunek bo wg mnie to perfekcyjne miejsce dla wielu ludzi (ja też się tam odnajdywałem… kiedy chciałem). 

Jednym z takich wyśmiewanych elementów korporacji są telekonferencje. To takie rozmówki, w trakcie których poza mówiącym i może jedną osobą wszyscy inni myślą o wszystkim poza tym, co jest “tematem głównym”. Kończy się to podśmiechujkami, obgadywaniem i ogólnie atmosferą, że to wszystko jest sztuczne i bez sensu.

Problem w tym, że tak łatwo dostrzegamy absurd tego jak to wygląda w korpo-świecie a zupełnie ignorujemy takie udawanie w życiu codziennym. Rozejrzyjcie się ile razy w ciągu dnia chcecie coś komuś powiedzieć a sobie odmawiacie. Juz nawet nie mówię o tym, ilu komentarzy na fejsiku nie piszecie, żeby ktoś czegoś złego przypadkiem nie powiedział czy nie pomyślał…

Grill na ratunek

Grill to miejsce, zdarzenie, moment, w którym każdy uczestnik może się czuć tak bardzo “częścią grupy” jak tego zechce. W grupie tej może czuć się bezpiecznie, pewnie i co najważniejsze – ludzko.

Korzystajmy z tej ludzkości. Rozmawiajmy ze sobą i doceniajmy, że po to się spotkaliśmy. Żeby pobyć wśród swoich. Tak naprawdę. Tak bez lajków i komentarzy. Tak po prostu być obok. By móc kolegę z dzieciństwa poprosić żeby przyniósł szybko ścierkę bo szwagier zalał się piwem. Żeby odkryć, że nowi znajomi z pracy perfekcyjnie gotują albo uwaga uwaga – jodłują do aktualnych hitów z radia.

Mi w życiu bardzo brakuje regularnego Grillowania. Przyznam bez kręcenia. Zawsze zazdrościłem moim znajomym z większych miast, którzy byli co tydzień na grillu albo sami go organizowali. Ja zawsze dojeżdżałem wszędzie o moi znajomi mieszkali na tyle daleko, że się po prostu nie dało… a możę po prostu byłem przepracowany? Nie wiem.

Potrzebowałem tego jednak zawsze. Mimo pracy nad społecznościami szukałem opcji na bycie wśród ludzi na żywo. Toteż bardzo cenię sobie możliwość wspólnych treningów i doceniam ten aspekt swojego życia. Od 2-3 lat jednak próbuję nauczyć się (serio, tego się trzeba nauczyć, do tego się trzeba przełamać) organizować coś dla znajomych. Póki co udaje mi się to tylko w urodziny. Tak jak teraz. Tak jak dziś (tzn dziś wiem kiedy chyba grill, nie wiem czy wyjdzie i czy ktoś przyjdzie, ale przynajmniej jest idea :D).

I z tej też okazji chciałbym Was zaprosić do ostatniej zabawy z akcji Tesco – “Widzimy się na Grillu“, której z największą przyjemnością ambasadoruję.

Jak powinien wyglądać mój grill?

Chciałbym zobaczyć jak według Ciebie powinien wyglądać mój urodzinowy Grill 🙂 Czas na zgłoszenia macie do 5 lipca (kiedy to też Grill sie odbędzie, ale mam nadzieję, że podeślecie mi trochę inspiracji wcześniej). Do zgarnięcia są dwa bony do Tesco o wartości 100 zł! (Regulamin). Zgłoszenia wrzucajcie w formie zdjęcia pod wpisem widocznym na fanpage’u Fitback.pl w komentarzach.

I jeszcze jedno… dorzucam jeszcze nagrodę symboliczną w postaci kubka Fitbackowego z fotką, przez którą powstał Fitback.. Za co? Za odpowiedź na “Opisz najbardziej pamiętnego Grilla. Kiedy, co, z jakiej okazji, z kim i dlaczego był taki pamiętny“. Czasu macie tyle samo co wyżej 🙂 Nagroda symboliczna bo pewnie chciałbym nagrodzić wszystkich już teraz. Ale oddam jeden kubek a reszcie od razu dziękuję. Zgłoszenia wrzucajcie w komentarzach tutaj na blogu do tego wpisu.

I tak, zgadza się, manipuluję Was teraz, żebyście mi opowiedzieli kawałek swojego życia.
Bo chcę Was poznać.
Lepiej.


Zobacz moje pozostałe wpisy w ramach Grillowej akcji z Tesco:

P.S. Jak sądzicie, ile fajnych sytuacji wyjdzie z konfrontacji “Brykiet vs Węgiel” na żywo… a ile osób zasugeruje instalację linuksa czy sprzeda Opla tudzież zjedzie Wasze całe życie przy tej dyskusji w sieci? 🙂

2 KOMENTARZE

  1. Najbardziej pamiętny grill? To ten pierwszy, wspólny, w środku zimy, z Nim. Nasza pierwsza, wspólna zima, wielka ochota na coś ciepłego do zjedzenia, lecz pomysłów brak. Przyjechaliśmy do rodzinnego domu mojego Ukochanego, to był grudzień, tydzień przed Wigilią… On dawno nie widział się z kumplami, więc ja na to: “pakuj ruszt, węgiel, rozpałkę, jedź po chłopaków i jedziemy nad Płonię”. Las, pełno śniegu, zimno, a nad rzeką, na kamieniach ułożonych latem rozpalony grill, gorące kiełbaski… Takie dziwne uczucie… Bo przecież sezon grillowy nie wypada w środku zimy? 😀

Dodaj komentarz