Co chcesz w życiu robić? Kim być?

9
3158

W miniony weekend odbyłem typowo barową rozmowę pokroju “co chcesz w życiu robić”. Przy jej okazji po raz setny miałem okazję powtórzyć coś, co postanowiłem ostatecznie spisać i podzielić się z Wami wszystkimi. Dotyczy ona kwestii, która jest cholernie krzywdząca i blokująca jakikolwiek rozwój – pytania “Co chcesz w życiu robić”.

Najdurniejsze pytanie świata

Jeśli macie to szczęście i możecie się nad tym zastanowić ZANIM ktoś Wam zadał to pytanie – to chwalcie Pana. Nie znam chyba nikogo, kto chociaż raz w życiu nie został skrzywdzony tym pytaniem.

Kiedy jesteś dzieckiem to jest dla Ciebie bardzo jasne, ze wolisz być strażakiem czy policjantem bardziej niż prawnikiem czy kierownikiem działu wsparcia klienta. Na Twoje szczęście w młodych latach to pytanie jest wyprute z wszelkich wymagań/presji i stresów. Ty je traktujesz ultra poważnie, zadający je – nie.

Z wiekiem za tymi słowami idzie coraz większy bagaż/ciężar, który sprawia, że najchętniej zapadłbyś się pod ziemie bo NIKT i NIC nie przygotowuje większości z nas na to, by na nie odpowiedzieć. A co więcej – nie powinieneś znać na nie odpowiedzi w wieku 16-18 lat. Nie znasz ani życia ani świata a masz wiedzieć co chcesz robić w wieku 30? C’mon.

Problem

Problem społeczeństwa jest taki, że na podstawie tego pytania próbuje Ci wmówić jakąś Twoją wartość aktualną i od razu wróży Ci przyszłość. Jak nie potrafisz odpowiedzieć to pewnie jesteś nieodpowiedzialny i pewnie nic wielkiego z Ciebie nie będzie bo nie wiesz dokąd zmierzasz.

Co za bullshit! Mój zawód community managera NIE ISTNIAŁ kiedy mi zadawano to pytanie. Ja miałem na nie odpowiedź, która ostatecznie się nie sprawdziła ALE – zrobiła swoje zadanie. Jakie – o tym za chwilę.

Chciałbym jeszcze Ci do końca wyjaśnić, dlaczego to pytanie jest problemem. Pytanie kim chcesz być jest pytaniem pustym. Wiadomo, że chcesz być sobą. Masz szansę powiedzieć konkretny zawód jeśli życie sprezentowało Ci odpowiedni przykład/wzorzec, który pozwolił Ci powiedzieć “o, to to co chcę”. Ale wtedy też NIE ODPOWIADASZ na to pytanie “kim chcesz być” (bo wcale nie chcesz być tym człowiekiem) ale …

Prawdziwe pytanie

..ale chcesz mieć i być w tym miejscu, w którym jest ten człowiek. I to jest całe sedno problemu. Ludzie zadają Ci DURNE pytanie “kim chcesz być, co chcesz robić” bo niestety ale nie potrafią Ci pomóc i nie rozumieją co tak naprawdę chcą od Ciebie. Wydaje i m się, ze pomagają Ci zmuszając Cię do myślenia o swojej przyszłości a tak naprawdę wywołują panikę i obniżają Twoją pewność siebie (no bo jak masz rosnąć w swoich oczach jak nie potrafisz powiedzieć nawet co chcesz w życiu robić..eh).

Żeby zrobić jednak jakiś postęp z tym pytaniem trzeba się zastanowić nad intencjami i motywacjami, jakie a nimi stoją.

Myślę, że w większości przypadków możesz z góry wykluczyć “złe niecne” chęci pytającego. Choć jak wspomniałem te pytania raczej równają ludzi z ziemią to jednak powód ich zadania jest raczej szlachetny. Może to być np

  • zwykła szczera ciekawość
  • brak pomysłu na siebie i chęć inspiracji Tobą i Twoimi planami (serio serio)
  • próba zmotywowania Cię do pomyślenia o przyszłości
  • próba zmotywowania Cię do określenia jakiegoś jasnego planu
  • tudzież celu…

Także jak widzisz, za tym złym totalnym stoją naprawdę dobre myśli. A mimo to nikt nie pyta Cię o to co powinien. Bo prawdziwe pytania są bardziej błahe i bardzo niewielu rozumie, że to właśnie błahym podejściem do tematu można zrobić najwięcej. Z jakiegoś powodu łapiemy się najgorszego możliwego pytania, które jest bombą emocjonalną…

A jakie jest to błahe pytanie?

Najprostsze pytanie jest materialne. Co chcesz w życiu mieć. Gdzie być, jak żyć. I nie chodzi o to, gdzie chcesz pracować. Bardziej pytanie czy chcesz mieszkać w domu z działką czy raczej wynajmować mieszkanie a może nawet kupić własne.

Czy chcesz jeździć rowerem po norweskich trasach czy może komunikacją w Warszawie a może nową beemką spod wawki dojeżdżać do biura. A może w ogóle chcesz wyjechać w góry i pracować do końca życia zdalnie przez internet?

Czujecie różnicę ładunku emocjonalnego między “Kim chcesz być” a “Co byś chciał mieć”? A widzicie, że odpowiedzi na to drugie pytanie bardzo mocno nakierowują Was na to co “powinniście” robić? I ostatecznie mogą sprawić, że będziecie lepiej wiedzieli jak zaplanować przyszłość (i to “kim chcecie być/co chcecie robić”) niż jak gdyby ktoś Wam wyskoczył z pytaniem jaki masz pomysł na swoje życie?

Jeśli jesteś młodym człowiekiem to najprawdopodobniej jeszcze nic nie masz. Myślenie materialne jest więc bardzo łatwe. Wiesz ile kosztuje życie, które prowadzisz ale wiesz też (a jak nie wiesz to możesz bardzo łatwo sprawdzić) ile kosztuje to co chcesz mieć.

Potem bierzesz internet/gazetę albo szukasz konkretnych ludzi i pytasz. JAK TO ZROBIŁEŚ, ŻE MASZ TO CO MASZ.

Na koniec dnia DZIĘKI TEMU, że wiesz, co chcesz mieć otrzymujesz LISTĘ POTENCJALNYCH ODPOWIEDZI na pytanie “Kim MÓGŁBYŚ BYĆ BY OSIĄGNĄĆ CO CHCESZ”. Jeśli ktoś Cię zmusi do tego, żebyś odpowiedział “kim chcesz być” “co chcesz robić” to wymusza od Ciebie deklaracji, która potem może zadecydować jak będzie wyglądało Twoje życie.

Jedno słowo, jedna odpowiedź może potem zaważyć na to, jak będziesz się postrzegał (czy Ci wyszło?) i jakie będziesz podejmował w życiu decyzje. Widzisz jak cholernie mocno wiążące to jest? Jak bardzo ryzykowne?

Bagaż

I dodam JESZCZE jedną ważną rzecz. Kiedy pytają Cię “kim chcesz być” często patrzysz na to pod kątem aktualnych możliwości. Błąd niesamowity. Wiesz ile osób NIE sięga po to co mogliby sięgnąć tylko dlatego, że DZISIAJ nie mają na to zasobów? Tragedia życiowa. Myśląc materialistycznie myślisz o dalekiej przyszłości. O sposoby będziesz myślał potem, ale dzięki temu, że nie musisz się deklarować co do sposobu – możesz startować z czystej kartki. Bez gadania “bo mam ciężej, bo mam gorszy start, bo do tej pory bla bla bla”. Nie wiesz gdzie będziesz więc nie wiesz co będziesz miał w momencie, w którym będziesz osiągał swój sukces. Nie ograniczaj się więc “aktualnym czasem”. On właśnie przeminął.

Nie ma jednego rozwiązania

Problem w ‘kim chcesz być’ jest jeszcze taki, że świat każe Ci się zamknąć w JEDNEJ OPCJI. Zawód to coś, co pozwala Ci żyć w społeczeństwie z pewną ustaloną dla siebie rolą, z możliwością utrzymania i spełniania się. Daje Ci swobodę bycia odpowiedzialnym za siebie i może kogoś jeszcze.

Jeśli jednak masz jedną odpowiedź na to “co chcesz w życiu robić” i któregoś dnia podwinie Ci się noga albo już na starcie dostaniesz kopa (nie dostaniesz się na darmowe Prawo a na płatne nie masz kasy, albo będzie zamknięty nabór tudzież nie będą akurat nikogo z Twoim fachem zatrudniać) to co wtedy?

Zaczyna się panika (ZNOWU! który to juz raz w tym wątku mamy atak paniki?).

Problem w tym, że jesteś w dupie. Bo nie mając celu np materialnego nie bardzo wiesz co dalej zrobić bo przecież miałeś być prawnikiem i ciężko Ci teraz odnieść coś innego do tego celu i musisz zaczynać od zera, a to co do tej pory osiągnąłeś wydaje Ci się stracone. Gdybyś zamiast ustalenia, że miałeś być prawnikiem ustalił “będę sobą ale chciałbym jako ja zarobić na BMW” to jak nie wyjdzie Ci z prawem będziesz mógł się zastanowić co innego mógłbyś zrobić, żeby się tego BMW dorobić i będziesz kontynuował już zaczętą drogę. Po prostu zmienisz kierunek.

I teraz bardzo ważne – w tej drugiej materialnej opcji takie podwinięcie się JEDNEGO rozwiązania kieruje Twoje oczy na inne. NIC nie tracisz poza “jedną z opcji”. Bez załamki i ze świadomością cały czas, że cel jest nadal do osiągnięcia. Nawet jeśli oznacza….

Pracę w KFC

Ja swoje cele określiłem bardzo minimalistycznie i konkretnie. Ustaliłem sobie progi zarobków w konkretnym wieku. To między innymi przez to nie kontynuowałem pracy w Marketingu ale i przez to też harowałem ile wlezie.

W wieku 25 lat miałem mieć określoną wysoką kwotę. Nie znałem nikogo w moim wieku kto tyle zarabiał ale to mnie nie obchodziło. Tyle chciałem mieć i koniec. Jakby nie wyszło to bym się nie załamał ale jakby wyszło to byłoby cudnie 🙂

Moje nastawienie na ten cel było tak ostre. Że poza pracą 24h/7 byłem gotów W RAZIE CZEGO wziąć dodatkowe godziny w KFC/McD na weekendy i nocki, żeby dorobić ew brakujące 2-3 tysie do ustalonej sumy. Nie obchodziło mnie JAK a tym samym NIC mi nie mogło zablokować celu. Jak jedno nie wychodziło to nie miałem z tym żadnego problemu bo cel pozostawał ten sam. Dla mnie żadna praca nie hańbi. Byłem serio gotów prowadząc swoją agencję i mając dobrze płatnych klientów stanąć za barem PO TO TYLKO, żeby w dniu urodzin spojrzeć na konto i wiedzieć, że idę w dobrym kierunku.

I teraz ultra ważna rzecz.

Mając ustalony konkret, który jest NIEpersonalny tylko w 100% materialny – masz pełną swobodę odkrywać siebie. Łapiesz się różnych tematów i rzeczy, które mają mieć określony efekt ale mogą być tak różne jak się da i pozwalają Ci się przetestować w tak różnych warunkach jak się da. Z czasem więc – z wiekiem – odkrywasz kim będziesz, w czym się sprawdzasz i co mógłbyś robić.

I dzisiaj mając jeszcze 28 lat (tydzień do 29) mogę odpowiedzieć na pytanie co chcę w życiu robić, kim chcę być.

ALE TO JA zadecyduję jaka będzie odpowiedź. A nie odpowiedź zadecyduje jaki będę ja.

Widzisz różnicę? (wiem, nie brzmi to zbyt po polsku :P)

Ciekawostka. W życiu znajdziesz wiele aktywności, w których będziesz do niczego. I teraz są dwa typy ludzi. Jedni uznają, że są beznadziejni, bo im nie idzie. Drudzy – że to coś nie jest po prostu dla nich i pójdą dalej z uśmiechem na ustach.

Większość ludzi na świecie NIE potrafi WIĘKSZOŚCI rzeczy. Czemu więc ta pierwsza grupa łamie się bo coś “jednego” im nie idzie? Mam nadzieję, że Ty jesteś w tej drugiej grupie. A jak nie jesteś to wskakuj na pokład 🙂

Szablonik

Tak wiec następnym razem, gdy ktoś w dobrej wierze zada to pytanie z piekieł rodem uśmiechnij się pod nosem, wspomnij mnie i powiedz

“Wiesz, chciałbym w życiu mieć ___ ___, __ ___, _____ i może jeszcze matowe białe bmw. Jak to osiągnę jeszcze nie wiem, ale czuję, że będzie ciekawie”

A potem spójrz w kamerę i puść oczko do widzów 🙂 Niech wiedzą, że zaczyna się przed nimi bardzo dobry film.

9 KOMENTARZE

  1. Definiowanie się przez to co chcesz mieć ma dosyć… krótkie łapki 😉 to już wolę pytać co lubisz robić, jeżeli masz z tego satysfakcję to czemu na tym jeszcze nie zarabiasz, a jeśli masz zarabiać to co można zrobić żeby zacząć i osiągnąć optymalny poziom pozwalający na godne życie. A może wystarczy przestawić dwa trzy trybiki i mieć satysfakcję i lepsza kasę z tego co robisz teraz. No, nie każdy ma ambicję świat zmieniać, niektórzy chcą po prostu wygodnie w nim żyć.

    Zamiast jednego pytania jest seria, ale generalnie nie pytaj ludzi co chcą mieć, bo… możesz trafić na paradoks mnogości wyboru 😀 masz zerknij http://wyborcza.pl/magazyn/1,145323,18112084.html – książkę też polecam 🙂

    • ” co lubisz robić, jeżeli masz z tego satysfakcję to czemu na tym jeszcze nie zarabiasz”
      pozdrów przy tej okazji wszystkich muzyków, którzy grają w podziemiach metra.

      romantyzm jest fajny w filmach i może dla jednostek, które chcą żyć samotnie i karmić się pasją. Ja tam wolę twardo na nogach i uznać, że pasja pasją, kasa kasą. Jak się uda połączyć – spoko, ale nie za wszelką cenę i też nie po to, żeby potem ktoś gonił za pracą z pasji i w wieku 35 nie potrafił utrzymać rodziny.

      ja jak pytam to po to, żeby pomóc dojść do odpowiedzi. Nie boję się mnogości.

  2. Zapomniałeś jeszcze o predyspozycjach charakteru 😉 Na moim przykładzie – wiem co bym chciał mieć, ale to oznacza, że musiałbym się stać mega sprawnym przedsiębiorcom. I to na poziomie Czarneckiego, Sołowowa czy innych z czołówki. Inaczej nie mam szans na zarobienie takich pieniędzy, żeby to zrealizować. I nie rozbiłem się o wiedzę czy umiejętności. Rozbiłem się o mój charakter. O to, że jestem zamkniętym w sobie introwertykiem i mam problem w kontaktach z ludźmi co wyklucza mnie jako dobrego przedsiębiorcę. Od 5 lat pracuje nad sobą i staram się to zmienić i jest cholernie ciężko. Są postępy, ale w takim tempie nie sądzę, żebym zdążył w rozsądnym czasie (jestem trochę starszy niż Ty 😉 ). Co więcej zdałem sobie sprawę, że to właśnie mój charakter jest tą cechą, która pozwala mi błyskawicznie ogarniać nowe tematy – widziałeś jak było z 3D – i jego zmiana spowoduje najprawdopodobniej utratę tej umiejętności. Także lista “chciałbym mieć” znacząco się skróciła i uprościła pod wpływem czasu i doświadczeń 🙂 Można powiedzieć, że stała się bardziej realna do zrealizowania 🙂

  3. Arvind, dlaczego nie znalazłam twojego bloga rok temu! Dzięki bardzo za ten wpis. Doszłam do tego, co napisałeś, własnym doświadczeniem. Ja kierowane do mnie pytania ‘kim chcesz być’ przypłaciłam roczną depresją (gwoli ścisłości, ten czas przypadł na 2 klasę liceum, do teraz nie wiem, jak udało mi się ją zdać z nawet całkiem dobrymi ocenami). Widzisz, mam 18 lat i w tym wieku tyle osób zadaje ci to pytanie, a wiele z nich z podtekstem ‘jak nie zdecydujesz kim chcesz być, nie porzucisz całego pozaszkolnego życia, aby się uczyć, to NA PEWNO czeka cię co najwyżej kariera kasjerki w Biedronce’. Przynajmniej mnie takie zdania zdarzało się słyszeć dość często (i żeby było jasne, to miała być motywacja;) ). To raz. A dwa, że kiedy już powiedzmy znalazłam ten mój jeden jedyny wymarzony zawód, który chcę wykonywać w przyszłości, a który wymagał ode mnie bardzo dużo pracy ze względu na zdawanie innych przedmiotów na maturze niż mam rozszerzone, to usłyszałam tyle razy ‘nie uda ci się’ i ‘nie dasz rady’, że, no cóż, skończyło się, jak skończyło.
    Ale, ale, ta historia ma happy end;) Teraz jestem w maturalnej, zamierzam bardzo dobrze zdać maturę i na nowo ustalam moją hierarchię wartości. Na razie jedną z najważniejszych rzeczy jest zdrowie, aktywność fizyczna i moja pasja – taniec 🙂 Niesamowicie dużo dowiedziałam się o sobie, znam już nieco swoje mocne i słabe strony. Stałam się bardziej odporna na opinie innych osób i jednocześnie znalazłam garstkę tych, których warto słuchać. Zmieniłam swoje podejście do ludzi – mniej oceniam, a niektórych bardziej cenię. Powoli nabieram pewności siebie i w ogóle jestem całkiem szczęśliwą osobą. Więc chyba, wbrew pozorom, nie był to stracony czas. Jakkolwiek by to nie brzmiało, czuję się naprawdę mądra jak na swój wiek;))
    Przy okazji, nie przeczytałam jeszcze za wiele wpisów, ale jestem pod wrażeniem bloga. Wyróżnia się na tle innych, dobra robota 🙂

    • Dzięki za fajny komentarz. Po to m.in. tworzę bloga, by inni mieli na starcie nieco więcej informacji niż ja miałem.

      Co do “wiem”. Fajnie, że się uczysz siebie i poznajesz swoje słabe i mocne strony. Pamiętaj tylko, żeby nie dać się zwieść temu, że już wiesz dużo. Trzeba być czujnym bo w tym wieku, w którym się właśnie znajdujesz dzieje się mnóstwo rzeczy wokół Ciebie, na które nie masz wpływu a które bardzo mocno odbiją się na Tobie czy tego chcesz czy nie 🙂

      Trzymam mocno kciuki, żeby wyszło dobrze 🙂 Zapraszam do innych wpisów! I jeszcze raz dzięki za komentarz. Fajnie wiedzieć, że te moje wypociny komuś się przydają.

  4. Typowo materialistyczne podejście do sprawy. Niestety. Naprawdę zadałeś sobie pytanie co chcesz mieć (materialnego) w danym czasie i dążyć do tego choćbyś miał wypruć flaki? To nieludzkie. Poza tym wydawanie ciężko zarobionej kasy na samochód wydaje mi się dziwne (po wyjeździe z salonu raz dwa traci na wartości) i na darmo twój wysiłek. Lepiej tę kasę już w coś zainwestować. Tyle odnośnie materialnej kwestii. Mogłeś w tym wpisie bardziej rozwinąć refleksję aby odkryć siebie, kto jakim jest człowiekiem, jaką ma pasję, do czego dąży – a nie co chcę mieć.

    • Ale dla kogo lepiej? Dla Ciebie? A co mi to zmienia, że dla Ciebie działa to inaczej? Ja zaprezentowałem swój punkt widzenia, jeden ze sposobów, które UŁATWIAJĄ znalezienie sobie JAKIEKOLWIEK drogi kiedy człowiek zupełnie nie wie za co się złapać i prokrastynuje rok za rokiem, lata lecą, nic się nie zmienia nie poprawia.

      Każdy ma inne motywacje w życiu. Serio, negowanie takiego czy innego sposobu, bo Ty nie widzisz sensu w aucie z salonu to jest bardzo destrukcyjny kierunek.

Dodaj komentarz