Zasada 5 minut

9

Nie, nie będzie dzisiaj o alokowaniu informacji w pamięci podręcznej. Będzie o tym, co jest pomijane w imię teorii „Najtrudniejszy pierwszy krok”.. a mianowicie tego wszystkiego, co się dzieje kiedy już wyjdziesz na dwór.

CO JA ROBIĘ?!

Przeczytałeś wszystkie poradniki, ze 3 książki o bieganiu i prenumerujesz Runner’s World. Jesteś przygotowany, zwarty i gotowy żeby wziąć się za trening. No i bomba. 6 rano, zakładasz wczoraj przygotowane ciuszki, spożywasz co miałeś spożyć, nie masz żadnych „wątpliwości”, wszystko pięknie i cacy gotowe do wyjścia.

I wychodzisz. I wiatrem w ryj. Zimno, ponuro, ciężko. Organizm nie jest zachwycony i stawia opory. A przecież miało być tak łatwo! A tu coś boli, tam czuć wczorajszą kolację. I ogólnie czemu nie śpisz? Wyszedłeś ale nadal możesz szybko wrócić. I co zrobisz?

Generalnie zasada 5 minut mówi o tym, że przez te symboliczne 5 minut „wymuszonego” przez Ciebie wysiłku fizycznego zarówno organizm jak i głowa stawiają opory. W związku z tym musisz się na te 5 minut przygotować i chciałbym Ci dziś podpowiedzieć jak to zrobić 🙂

Pierwsze 5 minut 

Nie wychodź z pustą głową. Najgorszej jak wyjdziesz na trening z myślą o tym jak będzie wyglądał i już od pierwszego kroku zaczniesz analizować wszystko co się wokół Ciebie dzieje. Ja od razu słyszę swoje kroki, oddech i już mi się robi ciężko. U mnie cudownie sprawdza się wychodzenie z „myślą o czymś”. Np przed wyjściem czytam coś albo sprawdzam coś z pracy i jak wychodzę to rozmawiam ze sobą na temat tego tematu. Czy to nowa funkcjonalność na Fangolu czy nowy wpis na Fitbacku i tak sobie wychodzę, zaczynam coś robić i jak skończę ze sobą omawiać temat to się okazuje, że mam za sobą pierwszy czy drugi kilometr i ten najgorszy pierwszy moment jest już za mną.

Wiedz czego będziesz słuchał – jeśli słuchasz muzyki to zacznij słuchać już w domu i wiedz, co się włączy jak wyjdziesz. Ja osobiście do biegania słucham w kółko tego samego i sprawdzonego dzięki czemu wiem, kiedy uderzy a kiedy przymuli. W ten sposób unikam nagłej smutasowej muzy w momencie, w którym chcę się zacząć rozpędzać.

Po co? To jest dobre. Pamiętaj po co to robisz. Ciesz się i dziękuj sobie, że to robisz. Jesteś naprawdę wielkim fighterem już w momencie podjęcia walki i powinieneś JARAĆ się tym, jakim jesteś zajebistym człowiekiem w momencie wychodzenia z domu 🙂

Albo po prostu wyjdź na 5 minut….

Tak, masz pełne prawo wyjść po prostu na 5 minut z domu. Ustal sobie taki cel. Kumasz, 5 minutowy trening. No nie dasz rady? Dasz. Samo wyjście zajmie Ci więcej ale co tam, liczy się „fakt” wyjścia. Czasem są takie dni, że wiesz, że nie dasz z siebie więcej. To normalne i zupełnie zrozumiałe. Sztuka polega na tym, by zrobić tyle na ile jesteś w stanie. Ty mówisz

„Dłużej jak 5 minut nie wytrzymam”

ja słyszę

„Wytrzymam 5 minut”

I mówię – „To idź na 5 minut.”

Jak będziesz chciał wrócić – wrócisz. I będzie ok bo przecież miałeś wyjść tylko na 5 minut i cel został osiągnięty. Przestaniesz to traktować jak porażkę bo przecież plan wykonany w 100%.  A jak nie będzie chciał wrócić – też fajnie 😉

Grunt to czuć się dobrze z tym co się robi. Po prostu. Najgorsze jest nie robienie nic bo ma się „zbyt ambitne plany”. Nie może być tak, że Twoje ambitne cele blokują Ci nawet najmniejsze sukcesy. A sukcesem takim jest po prostu ruszyć się z fotela… Na trasie wszystko nabiera zupełnie innej perspektywy.

Jak to mówią – zła pizza jest lepsza niż brak pizzy 😉

Share.

About Author

Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

9 komentarzy

  1. Łukasz Walkowski on

    Mam tak szczególnie w soboty – przychodzi czas na bieganie i nagle się zaczyna „a może ten jeden raz odpuścić”, „noga boli”, „mięśnie jeszcze nie odpoczęły”. Jak już się zmuszę i pojawią się pierwsze krople potu, wszystkie opory natychmiast mijają 🙂

  2. Pingback: Co zrobić, gdy grawitacja za silna | PowerWorkout

  3. Szymon Adamczyk on

    Sama prawda!
    Po pracy wpadłem na godzinkę do znajomych na trening i nawet miałem
    okazję zacytować fragment tego wpisu – tak jakoś mi w głowie został, po
    przeczytaniu go rano 🙂

  4. Ja nie biegam w plenerze bo nie mam do tego predyspozycji zdrowotnych i raczej nie mam efektu „wiatrem w ryj” a szkoda,ale kiedy staję na orbitrek w domu i jeszcze wszyscy domownicy śpią a łóżko jeszcze nie pościelone to faktycznie daje sobie kilka minut a później jeszcze kilka aż dobijam do 40-50 min. Muzykę słucham na słuchawkach zaraz po tym jak wciągnę na siebie koszulkę( a wciągam ją pierwszą ) i nie ma miejsca na smutaśne kawałki na mojej muzycznej liście.

    Świetny wpis! a to ” Jesteś naprawdę wielkim fighterem już w momencie podjęcia walki i powinieneś JARAĆ się tym, jakim jesteś zajebistym człowiekiem w momencie wychodzenia z domu ” będę cytować moim fit znajomym jak mi zaczną malkontencić 😀

  5. Thank you so much for providing individuals with an extraordinarily breathtaking possiblity to read from this web site. It’s always so amazing plus full of a lot of fun for me and my office mates to visit your blog not less than 3 times in 7 days to study the latest issues you will have. And lastly, I’m always amazed with all the eye-popping pointers you serve. Certain 4 areas in this post are unquestionably the most suitable we have all had.

  6. I’m writing to let you be aware of of the brilliant encounter our girl obtained using your web page. She picked up some things, with the inclusion of how it is like to possess an excellent coaching spirit to let the mediocre ones clearly know precisely specified specialized issues. You actually did more than our expected results. Many thanks for producing the insightful, trustworthy, informative and also easy tips about that topic to Kate.

Leave A Reply