Bieganie Zimą – jak przetrwałem

10
1857

W zasadzie to obiecałem Wam ten wpis dawno temu ale na szczęście zima uderzyła dopiero teraz. Postanowiłem więc opowiedzieć Wam JAK przetrwałem zimę 2012-2013, w trakcie której to przygotowywałem się do Półmaratonu Warszawskiego (na którym to też złamałem 2 godziny, a który również odbył się w śniegu). Wpis ma charakter czysto informacyjny i opiera się w 100000% na MOICH doświadczeniach. Będzie to więc swoiste zerknięcie do mojej zimowej szafy 🙂 Enjoy i zapraszam do dzielenia się swoimi odkryciami, które sprawdziliście i polecacie!

Głowa

maska

  • Głowa. Na zmianę stosowałem tę tu świecącą się i moją ukochaną czapkę adidasa, którą możecie zobaczyć na wielu fotkach na moim Instagramie. Ta żółta różni się tym, że jest bardzo przewiewna co czasem jest plusem czasem minusem.
  • Twarz. Maska neoprenowa z Allegro za chyba 19 złotych wtedy a dziś 14,90 (na allegro wpisz “maska neoprenowa termoaktywna”). Moja recenzja maski TUTAJ.
  • Twarz. PO bieganiu i kąpieli – tak Panowie nas też to dotyczy – krem nawilżający! Jeśli biegacie na prawdziwych mrozach to po 5-6 biegów w tygodniu Wasza twarz zacznie malować na sobie dziwne rzeczy… można się przed tym uratować trzymając ją dobrze nawilżoną. Ja kupiłem krem nawilżający L’Oreala – Hydra Sensitive. Korzystałem wcześniej z ichniejszych boostów na zmęczenie i idąc po najlżejszej linii oporu sięgnąłem po coś, co przypominało mi coś.. co znałem 😉 Zaznaczam, do stosowania PO biegu, nie w trakcie. W trakcie zaleca się kremy natłuszczające ale dla mnie to za trudne do zniesienia 🙂
  • Buff? Testowałem ale nie zakochałem się. Czemu? Buff od wydychanego powietrza najpierw robi się wilgotny a potem pod wpływem temperatury sztywnieje. I macie takie sztywne coś przed twarzą co jest miejscami “mokre”. Dla mnie big no-no. Chyba, że na szyję.
  • Okulary – dla komfortu. Co kto lubi 🙂 Podobno zawodowcy nosza okulary na startach bo “marszczenie twarzy” zużywa za dużo energii…. mhahahha 😀 już to widzę jak to wpływa na moje cudne wyniki 😀

Tułów

W tej sekcji chciałbym zacząć od tego, że BARDZO ŁATWO PRZESADZIĆ. Serio. Patrzysz na dwór a tam mróz, szron, śniego czy inne minusowe whateva. Myśl – trza się opatulić, zrobić na cebulkę i dawaj. BŁĄD. Pamiętaj, że ruch ogrzewa, BARDZO ogrzewa. A nie ma nic gorszego niż np zgrzać się na mrozie a potem np zatrzymać ze zmęczenia.. i całe to spocone mokre ciało nagle przestaje być podgrzewane i jest chłodzone. Choroba aż się cieszy. W ostatnim Runner’s Worldzie Pan Jacek Fedorowicz pisał, żeby trzymać się zasady “Na dworze ma Ci być zimno”. Czyli po wyjściu z domu musicie czuć, że jest Wam zimno. Ale nie na zasadzie “to idę na golasa” tylko na zasadzie “nie, nie jestem tak opatulony, że zimno do mnie nie dociera”. W przypadku wyjścia na mróz i poczucia “hmm jest mi ciepło” możecie mieć pewność, że się przegrzejecie.

Poza niebezpieczeństwem przewiania jest jeszcze kwestia straty energii – z odwodnienia z przesadnego pocenia. A to z kolei zwiększa ryzyko przerwania treningu, które potem… no właśnie.

Warstwa numer 1 – OBCISŁA koszulka. Może być termoaktywna – jeśli macie – ale nie musi. Ja brałem co było szczerze mówiąc bo w pierwszej warstwie dla mnie kluczowe było to, żeby była przylegająca (i nie smyrała mnie w trakcie ruchu zimnym materiałem) i żeby wyrzucała pot “poza siebie”.

Warstwa numer 2 – koszulka techniczna. Czy długi czy krótki rękaw to już zależne od Was. Ja brałem co było 🙂

Warstwa numer 3 – kurtka. W moim przypadku była to już osławiona przeze mnie Nike Sphere (którą dostałem od Nike Running Poland).

Zalety:

  • wciąga pot i wyrzuca na zewnątrz (w środku pozostaje sucha),
  • jest lekka
  • bardzo ciepła ale daje oddychać ciału (w odróżnieniu np od kurtki Flashowej, która ma mniej oddychającą powierzchnię)
  • ma specjalne “kieszonki” na dłonie w końcówkach rękawów. Można “cofnąć” rękę do rękawa i schować ją w czymś co zastąpi rękawiczki. BARDZO przydatne.
  • Kieszonka na piersi bardzo dobrze dostępna i dwie kieszonki po bokachna lekkie rzeczy (nie polecam wsadzania tam czegoś ciężkiego bo będzie “skakało”
  • stosunkowo tania jak na produkt tej jakości

Minusy:

  • nie da się odpiąć kaptura .
  • Dla niektórych minusem może być to, że nie jest “rozpinana” na całości tylko trzeba ją zakładać przez głowę. Mi to specjalnie nie przeszkadzało.

Fotka, którą widzicie wyżej to mój komplet na Półmaraton Warszawski 2013. Przypomnę, że bieg ten odbył się w atmosferze śnieżnej a ja połamałem na nim barierę 2 godzin ustanawiając swoją życiówkę na 1:55 🙂 A w ogóle to mam nagranie bo na 17 kilometrze złapał mnie Darek i nagrał takie coś:

Jak widać komplet, który prezentuję mnie nie ani nie ciążył jakoś specjalnie.

NOGI

nogi

Tutaj podobnie jak na górze również walczymy “warstwami” jednak ich ilość już nie tyle zależy od naszych preferencji. Niektórzy np zarzucają luźny dres na getry… bo się wstydzą jak jest obcisło. Co kto woli. Dla tych osób mam dobrą nowinę, krótkie spodenki zarzucone na legginsy chronią stojących przed działaniem wiatru. Jakby ktoś Was więc pytał macie argument lepszy niż “a bo się wstydzę” 🙂

Warstwa 0 – w tej konkurencji wygrywają dla mnie zawsze majty Nike Combat Pro. Najzwyklejsze, nie kompresyjne. Po prostu fajne mocno obcisłe i co ważne DŁUGIE (kończa się w pół uda). Czemu to ważne? Bo krótkie bokserki, które się spocą, potrafią się zrolować i mocno poocierać nogi i inne obszary… if you know what i mean. Gatki te widzicie na focie wyżej.

Warstwa 0,5 – u mnie była jeszcze jedna warstwa czasami – przy mega długich biegach i wielkich mrozach – na którą składaly się zwykłe termoaktywne kalesony . Nie wiem czy pamiętacie ale w 2013 zrobiłem dla Was z jednym sklepem promcoję. Była wtedy tania bielizna termoaktywna. Najprostsza z najprostszych.

Warstwa 1 – Na termoaktywne kalesonki nakładałem zwykłe biegowe legginsy. Takie zwykłe zwykłe, nie kompresyjne i nie uciskowe. Inaczej byłoby ciężko je założyć na kalesonki 🙂 Jeśli ktoś ma szczęście w nieszczęściu z posiadania bardzo “szczupłych nóg” to może sobie pozwolić na fajne zimowe legginsy jak np Nike Shield. Mam, biegałem i biegałbym więcej gdyby nie to, że moje uda się w nich duszą (mam Emkę a powinienem rozmiarowo dla uda mieć Elkę .. oczywiści długość byłaby nie ta…

Skarpetki – u mnie cały rok grane są te same skarpetki – Nike Antiblister. Czemu? Bo mi się stop strasznie grzeją a w tych skarpetkach nie kończy się to odciskami i przy okazji nie trzymają potu (który np mógłby zmarznąć).

Buty – O butach się już rozpisywałem tutaj. W tamtym sezonie były to Nike LunarGlide 4+ Shield w tym roku są to LunarGlide 5+ Shield (które dostałem za udział w akcji Złap Ducha).

Dieta i inne

Co jeszcze ciekawego warto wspomnieć? Ano trzymałem się zasad, które opisał dla Was Kuba Wiśniewski na Fitbacku 🙂 Ważniejsze jednak było dla mnie nastawienie. Serio. Cholernie ciężko wyjść na dwór, jeśli nie czuje się takiej potrzeby tak głęboko w środku w sercu i w głowie. Naprawdę cięzko. Można mieć najlepszy sprzęt, ubiór na ziemii… ale jak zabraknie wewnętrznego poczucia, że Ci zależy… to nic to nie da. Że przytoczę jeden z wpisów, które Wam w tamtym okresie wrzuciłem:

A Ty? Jak to u Ciebie wygląda? Napisz w komentarzu jak sobie radzisz w zimę!

10 KOMENTARZE

  1. wiem, ze maskę powinnam skomentować w artykule o masce 😉 ale pamiętam jak ją w zeszłym roku kupiłam: bez przekonania, “a bo na fitbacku napisane, że niby dobra, ale w sumie po co mi” i tak przez kontuzję, która dopadła mnie w styczniu (spadłam ze schodów) maska przeleżała zimę w szafie 😉 TEGOROCZNEJ ZIMY nie wyobrażam sobie bez niej. Ze zwykłym kominem chyba bym umarla ;p więc OGROMNE DZIĘKI za polecenie tego taniego jak barszcz (19zl razem z przesylką) gadżetu 😉

    • Cena byłą jednym z powodów, dla którego to testowałem 🙂 pamiętam, że się niesamowicie z siebie śmiałem, że kupiłem “bo takie tanie, że szkoda nie kupić” a potem niedowierzanie, że to działa 😀 tylko ten zapach na początku mnie przeraził ale się sprał na szczęście.

  2. Jakoś dużo tego wszystkiego… Nie wiem czy ja dobrze robię, więc ewentualnie wyprowadź mnie z błędu…
    Głowa – kominiarka (cienka, jakąś znalazłem w domu, nie zakrywająca ust ani nosa) + czapka.
    Tułów – koszulka (staram się przylegającą + ciepła bluza
    Nogi – ciepły, bawełniany dres…
    Buty – standardowe, mam ten plus, że moje chodniki są z reguły dobrze odśnieżone. Chyba, że napada nowego śniegu, tak jak dzisiaj 😐

    I powiem Ci, że generalnie wczoraj biegałem przy -14 st i było w sam raz… Przebiegłem ponad 9 km. Jedyny minus, że nie założyłem rękawiczek i parę razy musiałem biec z rękoma włożonymi do kieszeni…

    Tak więc, jeżeli uważasz, że “robię to źle”, bo narażam się na jakieś niebezpieczeństwo czy późniejsze schorzenia ze względu na słabą ochronę to pisz!! 🙂
    Pozdrawiam
    Kamilza 🙂

    • Zazdroszczę. Jedno czego mi strasznie brakuje po wyprowadzce z Warszawy.. to chodniki 🙁
      Czyli nie nosisz kurtki ? Ciepła bluza i tyle?
      Nogi – próbowałem w zeszłym roku w bawełnianym dresie biegać ale było mi ciężko. Momentalnie robił się ciężki od “wody”.

      Jeśli działa dla Ciebie taki zestaw to ja nie mam nic do dodania 🙂 Ale zwróciłeś moją uwagę na fakt, że pominąłem zupełnie rękawiczki!!! pewnie dlatego, że je zgubiłem i w tym roku biegam bez 🙁

    • Też biegałem bez. Dzisiaj kupiłem jakieś najzwyklejsze na świecie rękawiczki. Zima mam nadzieję, że nie będzie długa 😛
      Właśnie też myślałem, że dres bawełniany będzie do bani, że szybko stanie się ciężki ale o dziwo aż tak strasznie nie zwiększa swojej wagi.
      Nie noszę kurtki, mam taką jedną (dość luźną i ciepłą) bluzę która jest dla mnie idealna.
      Uczę się w tym ubraniu biegać, bo 22.02 Bieg Wedla.
      Mam tylko nadzieję, że nie będzie padać deszcz, bo wtedy z tym moim ubraniem będzie ciężko (dosłownie).

  3. Ja sobie tak radzę w zimę że się ubieram i wychodzę. Biegałem w ten weekend przy temp. odczuwalnej -20. Było w sam raz 😛
    Głowa: czapka od nessi (trochę jest za mała ale…

    Szyja: komin od nessi, zaciągam go na tył głowy przez co mam lepiej uszy kryte, szyje i brodę (nie zaciągam już nic na buzię o czym pisałem wczoraj: http://ironfactory.pl/2014/01/treningi-i-obserwacje-w-tym-tygodniu/)

    Na cycki zakładam termolongsleeve i bluzę nessi. Jak jest bardzo zimno to jeszcze tshirt techniczny ale on raczej nic nei daje 😛 To mi wystarcza
    Na nogi tylko “legginsy” i też muzyka gra.
    Buty, zwykłe treningowe, choć każdy krok w zimowym lesie czy ubitych chodnikach to poślizg.

    Teraz właśnie się do połówki w Wawie przygotowuje (pierwsze wyjazdowe zawody 🙂 ) i jak zrobię 1:50 to będę mega happy 🙂

  4. Zima jest super! Zauważyłem, że najwięcej złego do powiedzenia na jej temat mają osoby, które nawet nie próbowały biegać w temperaturze niższej niż 10 stopni na plusie :d Mam spodnie, bluzę (Thermo) i czapkę z Brubecka i nigdy nie miałem problemu z odczuwaniem chłodu i dyskomfortu. Do tego rękawiczki, jeszcze jakieś 2 lekkie warstwy i gra. Przy większych mrozach dodatkowo jakieś opaski na szyje, ale generalnie to dobra bielizna termoaktywna załatwia większość sprawy. A potem im cieplej, tym lepsza forma, uwielbiam to 🙂

  5. A ja zaczynam. Mam za sobą 4 treningi pod okiem mojego Teścia – maratończyka, tak więc kwestie dotyczące tego, jak sobie ułożyć trening, znam od właściwej osoby:) Co do ciuchów – cóż. Dresy Nike z materiału przypominającego te w legginsach. Przylegająca bawełniana bluzka z długim rękawem. Kurtka (niestety, muszę ją zmienić w najbliższym czasie). Buty typowe do biegania – kupiłam pod okiem fachowca po jakichś specjalnych testach w sklepie dla biegaczy. Trafiłam na Twój blog, szukając info o maskach (mróz i nos boli…) i proszę:) Najwięcej przebiegłam 4 km, ale jestem zdania, że to po prostu dobry dobrego początek. Najważniejsze jest to, co piszesz – trzeba coś lubić. A ja lubię biegać i mróz czy deszcz mi nie przeszkadza. Pozdrawiam serdecznie!

    • pozdrów od nas Teścia 🙂 fajnie mieć trenera w rodzinie.
      pamiętaj też dobrze się rozgrzać przed a jeśli już biegniesz z maską to jej nie zdejmuj! w trakcie biegu powietrze się skrapla na niej od wewnętrznej strony i można by powiedzieć, że pół twarzy mamy mokre. Jak to wystawisz na mrozek…. no można się pochorować.

  6. W zimie świetnie się biega. choć przy większych mrozach trzeba już się odpowiednio ubrać. W tamtym roku zakupiłem maskę Respro i nie wyobrażam sobie żebym tą zimę biegał bez niej. Zupełnie inny komfort biegania. Piszecie o stroju…wystarczy się ciepło ubrać i sprawa załatwiona:)

Dodaj komentarz