Dlaczego CREED ma u mnie 10/10?

0
276

Nie wiem czy też tak macie, czy mnie zrozumiecie, ale myślę, że to dobry czas by podzielić się takim małym przemyśleniem. W ramach tego krótkiego wpisu opowiem Wam o nowym filmie z Rockim Balboa, o hip hopie i o małym ciasnym własnym świecie. Zacznijmy jednak od Filmu.

CREED – 10/10

Kontynuacja Rockiego to ten typ filmu, którego przebieg możesz z góry założyć. Klasyczne zagrywki, klasyczny “timeline” i ciąg zdarzeń. Wiesz kiedy “coś się ma zdarzyć”…czy aby na pewno?

Ten film odbiega nieco od kanonu. Tak jakby dorósł razem z widzem i wiedział “ha, teraz spodziewasz się pewnie ABC ale wolałbyś XYZ? To my Ci damy XYZ, bo możemy”.

Czy to wystarczy by dać mu 10/10? Nie.

Historia dotyczy syna Apollo Creeda, Adonisa Creeda (Michael B. Jordan) , który od małego wychowuje się bez ojca, bo ten jak wiemy zginął na ringu w trakcie walki z Ivanem Drago. Balboa jest w jego narożniku i czuje się nieco winny tego, że nie przerwał wtedy walki (a mógł).

Młodzieniec wychowuje się w domu dziecka (?) i zostaje przygarnięty przez żonę Apolla. Ta jest cholernie bogata więc młodzieniec może się mówiąc wprost obijać. Mając więc dobrą pracę i uzyskując awans na początku filmu ten bezczelnie (tak to odczułem) rzuca robotę i chce żyć z walki. Chwilę potem odnajduje Rockiego i chce, by ten został trenerem, a żeby go przekonać wyjawia mu swój mały sekret i nazywa Wujkiem. I tu skończę bo dalsza część jest naprawdę warta poznania.

Ale czy to wystarcza by dać filmowi 10/10? Nie.

vs Kanon

Pierwszy Rocky pojawił się w 1976 roku. Ja urodziłem się 10 lat później. Kolejne części pojawiały się za mojego życia ale ja byłem za młody by się nimi jakoś specjalnie jarać. Zwłaszcza, że – jak może pamiętacie – tam było zawsze dużo gadania. A jako dzieciak nie wszystko rozumiałem.

Dodatkowo mnie bardziej od pięści interesowały nogi. Kopnięcia. Byłem zagorzałym fanem Van Damme’a, Bruce’a Lee oraz kaskaderki i wygłupów Jackiego Chana i ogólnie oglądałem wszystko gdzie dużo kopano.

Uwielbiałem te momenty w filmach, gdzie bohater po przejściu już etapu “utraty”, “załamki” “odnalezienia trenera” brał się za siebie i zaczynał trenować. Przełamywał swoje słabości itd. Oglądałem sceny treningów wielokrotnie. Potem gdy była finałowa walka – zawsze jest finałowa walka – wiedziałem, że najpierw dostanie łomot, potem będzie miał retrospekcję po której wstanie i wygra.

To było to. Ten film jest jednak inny.

Right place, right time.

Oglądając CREEDa złapałem się na tym, że łzy cisną mi się do oczu. Że mam zaciśnięte pięści, że robię uniki w fotelu, że mam napięty cały korpus… i to w scenach gdzie nikt nie walczył. Po filmie czułem się rozbity wewnętrznie. Przez chwilę nie rozumiałem co się właśnie stało.

Dotarło do mnie, że oglądałem film i historię Creeda. Ale przeżywałem swoją własną. Wszystko co się ostatnio u mnie dzieje odnalazło się w jakimś elemencie filmu. Wiele sobie dopowiedziałem, niektórych scen NIE SŁYSZAŁEM … nie dlatego, że robiłem coś innego. Nie. Patrzylem i słuchałem ale widziałem i słyszałem MOJE myśli. Moje problemy, moją walkę.

Daję więc temu filmowi 10/10, bo jako obraz  i film “tego typu” zasługuje na solidne 8/10 (dla zwykłego widza). Jako kontynuacja serii Rocky (którą już raz zepsuto) film jest według mnie dokładnie taki jak być powinien. Jest pięknym wyciszeniem, nowym oddechem i spokojem dla tych, którzy gdzieś kiedyś przeżywali historię Balboy. Za film jako kontynuację więc mogę dać 10/10. W ogóle myślę, że niesprawiedliwym byłoby rozpatrywanie go jako “osobnego bytu”. 

Za to co zrobił ze mną miałby solidne 11/10.
Film do mnie trafił po prostu w odpowiednim momencie życia.
Tak więc polecam.

a teraz wracam do swojej retrospekcji, bo zaraz czas się podnieść z desek i zasadzić KO aktualnemu przeciwnikowi….

P.S. Macie takie filmy/piosenki/inne, które wpadły Wam w idealnym momencie życia i na zawsze będą kojarzyły się z czymś ważnym? Podzielcie się w komentarzach.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNienawidzę tego
Następny artykułFit Luty – Wyzwanie kwadracikowe
Zdjęcie profilowe Arvind Juneja
Hej, jestem autorem bloga Fitback.pl . Chciałbym Ci pokazać jak możesz przedłużyć swoje życie jednocześnie korzystając i czerpiąc z każdego dnia tak jakby jutra miało nie być :) Wierzę, że warto robić to co daje radość dziś ale nie wyjdzie Ci bokiem za lat 10-15. Nie wierzę w drogę na skróty.

Dodaj komentarz